Wspomnienie Argosa

Tak, nie zaptrzeczam, że to była moja ulubiona rozrywka. Powarczeć na nowe osoby, a może się wystraszą?  Niestety niewielu się na to nabiera, sam nie wiem dlaczego. Taki był już mój urok i czar osobisty, a tak się zawsze starałem być groźny. Nawet później, już w nowym domu, zyskałem na dzielni ksywkę Groza, ale wszyscy wymawiali to tak pieszczotliwie, że chyba nie o to im chodziło.

Zobacz także