Wywiad z Abrą

Z Abrą jest duży problem. Jest agresywna przez duże A. Rozmawiałam z pracownikami schroniska, każdy mówi to samo. Abra nie toleruje człowieka. Pracownicy muszą uważać jak wchodzą do kojca w porze karmienia.

Zobacz także

  • OFICJALNY RAPORT Z NADUŻYĆ I REKLAMACJA (PO 2 LATACH W DOBREJ WIERZE)

    „OFICJALNY RAPORT Z NADUŻYĆ I REKLAMACJA (PO 2 LATACH W DOBREJ WIERZE) Szanowna Fundacjo, Piszę do Was, bo czuję, że zostałem wprowadzony w błąd. W marcu 2024 roku mieszkałem w hotelu u cioci Marty. Było mi tam dobrze, aż pewnego dnia ciocia oznajmiła, że jadę na kilka dni do domu tymczasowego. Jak już wiecie, ten dom od razu stał się stały – podobno od pierwszego wejrzenia wbiłem się mojej Matce prosto w serce i za nic w świecie nie chciała mnie już oddać. Mijają dwa lata i muszę Wam szczerze wyznać: wcale nie jest tak różowo, jak mi obiecywano. Oto lista moich oficjalnych zażaleń: 1. Sabotaż poranny i bezczelność Człowieka Czy Wy wiecie, że ja każdego ranka muszę tę kobietę osobiście budzić? Jej budzik niby działa ale jak widać dość słabo, więc stosuję metodę najskuteczniejszą: kładę całe moje, 46-kilogramowe ciałko bezpośrednio na niej. I wiecie co? Ta bezczelna baba jeszcze narzeka! Słyszę tylko: „Bruno, udusisz mnie… połamiesz mi żebra… gnieciesz mnie!”. Cóż… widziały gały, co brały! Trzeba było adoptować chihuahua, a nie porządnego boksera. 1. Brak komunikacji na linii pies-człowiek Mimo dwóch lat wspólnego życia, Matka wykazuje opór przed nauką języków. Codziennie przed wyjściem muszę się strasznie naśpiewać, żeby w ogóle załapała, o co chodzi, a ona i tak pyta: „A co ty chcesz? Gdzie ty chcesz iść? Gdzie idziemy?”….

  • Wspomnienie Argosa

    Tak, nie zaptrzeczam, że to była moja ulubiona rozrywka. Powarczeć na nowe osoby, a może się wystraszą?  Niestety niewielu się na to nabiera, sam nie wiem dlaczego. Taki był już mój urok i czar osobisty, a tak się zawsze starałem być groźny. Nawet później, już w nowym domu, zyskałem na dzielni ksywkę Groza, ale wszyscy wymawiali to tak pieszczotliwie, że chyba nie o to im chodziło.