OFICJALNY RAPORT Z NADUŻYĆ I REKLAMACJA (PO 2 LATACH W DOBREJ WIERZE)

„OFICJALNY RAPORT Z NADUŻYĆ I REKLAMACJA (PO 2 LATACH W DOBREJ WIERZE) Szanowna Fundacjo, Piszę do Was, bo czuję, że zostałem wprowadzony w błąd. W marcu 2024 roku mieszkałem w hotelu u cioci Marty. Było mi tam dobrze, aż pewnego dnia ciocia oznajmiła, że jadę na kilka dni do domu tymczasowego. Jak już wiecie, ten dom od razu stał się stały – podobno od pierwszego wejrzenia wbiłem się mojej Matce prosto w serce i za nic w świecie nie chciała mnie już oddać. Mijają dwa lata i muszę Wam szczerze wyznać: wcale nie jest tak różowo, jak mi obiecywano. Oto lista moich oficjalnych zażaleń: 1. Sabotaż poranny i bezczelność Człowieka Czy Wy wiecie, że ja każdego ranka muszę tę kobietę osobiście budzić? Jej budzik niby działa ale jak widać dość słabo, więc stosuję metodę najskuteczniejszą: kładę całe moje, 46-kilogramowe ciałko bezpośrednio na niej. I wiecie co? Ta bezczelna baba jeszcze narzeka! Słyszę tylko: „Bruno, udusisz mnie… połamiesz mi żebra… gnieciesz mnie!”. Cóż… widziały gały, co brały! Trzeba było adoptować chihuahua, a nie porządnego boksera. 1. Brak komunikacji na linii pies-człowiek Mimo dwóch lat wspólnego życia, Matka wykazuje opór przed nauką języków. Codziennie przed wyjściem muszę się strasznie naśpiewać, żeby w ogóle załapała, o co chodzi, a ona i tak pyta: „A co ty chcesz? Gdzie ty chcesz iść? Gdzie idziemy?”….

Zobacz także

  • Historia adopcji Bogusia

    Historia adopcji Bogusia Dzień psa Nie sądziłam, że jeszcze będę świętować….. ale to była miłość od pierwszego spojrzenia…. To dobry czas by opowiedzieć Wam historię Boguśka. Po śmierci mojej goldenki Naszki w 2021 roku powiedziałam sobie, że już nigdy nie będę miała dużego psa. Potem rok po roku odeszły jeszcze moje dwie pinczerki. Kiedy pożegnałam ostatnią z nich w 2025 roku, byłam pewna, że to już koniec. Mam przecież 10 kotów, więc mówiłam sobie, że to mi wystarczy. I wtedy gdzieś mignął mi Boguś. Od lat działam w fundacji, więc ciągle widzę psy, koty do adopcji. Ale z nim było inaczej. Zobaczyłam zdjęcie i od razu pomyślałam: kurczę, to jest mój pies. Tylko był jeden problem – moje koty. Dziesięć kotów no i czasami tymczasy Było mnóstwo telefonów, czekania i zastanawiania się, czy w ogóle jest sens. W końcu udało się sprawdzić Boguśka z kotem w hoteliku. Wszystko wyglądało dobrze, więc przyjechał do nas. Na działce był przeszczęśliwy. Biegał, wszystko obwąchiwał, cieszył się jak dziecko. Ale kiedy wszedł do domu i kot ze strachu zaczął uciekać, Boguś chciał pobiec za nim. Przestraszyłam się, nie takiej reakcji się spodziewałam a bezpieczeństwo moich kotów jest najważniejsze. Boguś wrócił z powrotem do hoteliku, a ja cały weekend przepłakałam. Bo czułam, że coś poszło nie tak, że można inaczej.. Wtedy mój mąż powiedział: „A…

  • Wspomnienie Argosa

    Tak, nie zaptrzeczam, że to była moja ulubiona rozrywka. Powarczeć na nowe osoby, a może się wystraszą?  Niestety niewielu się na to nabiera, sam nie wiem dlaczego. Taki był już mój urok i czar osobisty, a tak się zawsze starałem być groźny. Nawet później, już w nowym domu, zyskałem na dzielni ksywkę Groza, ale wszyscy wymawiali to tak pieszczotliwie, że chyba nie o to im chodziło.