Dom Tymczasowy okiem Aresa
Ares wyskoczył z samochodu wprost na trawnik przed domem, zrobił siusiu i… bezceremonialnie położył mnie na ziemi. Duży, silny pies, śmierdzący niczym skunks, łypnął jednym okiem – nie miał najmniejszego zamiaru słuchać poleceń obcej baby.
