W NOWYM DOMU

Bruno

03.06.2026

Przeczytajcie koniecznie, to taka piękna miłość:

„OFICJALNY RAPORT Z NADUŻYĆ I REKLAMACJA (PO 2 LATACH W DOBREJ WIERZE) 🐾📋

Szanowna Fundacjo,

Piszę do Was, bo czuję, że zostałem wprowadzony w błąd. W marcu 2024 roku mieszkałem w hotelu u cioci Marty. Było mi tam dobrze, aż pewnego dnia ciocia oznajmiła, że jadę na kilka dni do domu tymczasowego. Jak już wiecie, ten dom od razu stał się stały – podobno od pierwszego wejrzenia wbiłem się mojej Matce prosto w serce i za nic w świecie nie chciała mnie już oddać. ❤️

Mijają dwa lata i muszę Wam szczerze wyznać: wcale nie jest tak różowo, jak mi obiecywano. Oto lista moich oficjalnych zażaleń:

1. Sabotaż poranny i bezczelność Człowieka ⏰🥱

Czy Wy wiecie, że ja każdego ranka muszę tę kobietę osobiście budzić? Jej budzik niby działa ale jak widać dość słabo, więc stosuję metodę najskuteczniejszą: kładę całe moje, 46-kilogramowe ciałko bezpośrednio na niej. I wiecie co? Ta bezczelna baba jeszcze narzeka! Słyszę tylko: „Bruno, udusisz mnie… połamiesz mi żebra… gnieciesz mnie!”. Cóż… widziały gały, co brały! Trzeba było adoptować chihuahua, a nie porządnego boksera. 🤷‍♂️

1. Brak komunikacji na linii pies-człowiek 🎶🗣️

Mimo dwóch lat wspólnego życia, Matka wykazuje opór przed nauką języków. Codziennie przed wyjściem muszę się strasznie naśpiewać, żeby w ogóle załapała, o co chodzi, a ona i tak pyta: „A co ty chcesz? Gdzie ty chcesz iść? Gdzie idziemy?”. No to jej to cierpliwie wyśpiewuję! W ostatnim roku rozwinąłem talent wokalny, ale i tak codziennie przerabiamy tę samą lekcję od nowa. 🙈

1. Nocne nękanie zapachowe (Sprawa Kaczki) 🦆👃

Czasami przez tę kobietę nie mogę spać w nocy. Wyobraźcie sobie, że potrafi nastawić rosół do gotowania… na noc! No i jak mam odpoczywać? Wstaję kilka razy w ciągu nocy i tuptam sprawdzić, czy kaczka przypadkiem nie próbuje czmychnąć z garnka. Matka powtarza, że kaczka nie ucieknie, ale strzeżonego bokser strzeże. Plus jest taki, że przez kolejne dni mam mięsko w misce, więc pilnowanie mi się opłaca! 🍲

1. Nieautoryzowane powiększenie zespołu 🐈‍⬛🤝

Byłem jedynym królem tego domu aż do listopada zeszłego roku. Wtedy po spacerze przylazło za nami takie małe, czarne coś. Matka od razu zaczęła mnie instruować, że „to jest kotek” i „nie wolno tego ruszać”. Jako kulturalny mężczyzna, uszanowałem jej decyzję. To małe czarne coś okazało się dziewczynką i zostało moją przybraną siostrą. Umiemy się dogadać (mam na to zdjęcia!), a dodatkowy plus jest taki, że bardzo polubiłem kocie smaczki. Są genialne!

1. Podejrzane praktyki Matki podczas mojego SPA 🛁🧼 Przyzwyczaiłem się już, że co jakiś czas muszę jechać do salonu na kąpiele. Z ciocią od szorowania fafli dogaduję się super, więc sam zabieg nie stanowi problemu. Niepokoi mnie jednak zachowanie mojej Matki. Mam poważne podejrzenia, że w czasie, gdy ja ciężko pracuję nad swoim wyglądem w SPA, ona… jeździ na jakieś tarzanie się w kleju! Jak tylko odbiera mnie z salonu, tak potwornie się do mnie klei, tuli i bez przerwy powtarza: „Ojej, Bruno, jesteś teraz taką mięciutką, pachnącą chmurką!”. Ciężko wytrzymać z tą kobietą. 🙄

1. Korupcja i terroryzm okulistyczny 👁️🦌

W ubiegłym roku o tym nie pisałem, ale przez 14 miesięcy walczyliśmy o moje oczka (z jednego zrobiły się dwa!). Początki u okulistki w Warszawie były ciężkie. Podobno cała poczekalnia zamierała z przerażenia, kiedy z gabinetu dochodziły moje mrożące krew w żyłach odgłosy – walczyłem jak lew, żeby nie dać sobie grzebać przy ślepiach! Ostatecznie pani doktor mnie perfidnie przekupiła. Miała w szufladzie tak przepyszne smaczki z jelenia, że robiłem dla nich najróżniejsze sztuczki. Melduję pełen sukces: oczy są wyleczone, a w procesie ucierpiały prawdopodobnie jakieś dwa stada jeleni. 🦌💪

1. Niedzielne czystki i wyzysk smaczkowy 🧼👂

Co niedzielę słyszę ten sam, złowrogi tekst: „Chodź Bru, idziemy wyczyścić uszka!”. No powiem Wam tak: moje uszy, moja sprawa, co sobie w nich przechowuję! Nie jest to moja ulubiona rozrywka, ale skutecznie wytresowałem Matkę. Kobieta w końcu pojęła, jak działa prawidłowy system rozliczeń: za lewe ucho należy się nagroda, za prawe ucho nagroda, a na koniec obowiązkowa premia za całokształt mojego cierpienia. Wynik? Dwoje uszu, trzy smaczki. Łapcie ten patent! 💰🐕

1. Skandaliczne skrócenie wakacji u Babci 🧳👵

Pewnego zimowego dnia Matka wyciągnęła walizkę, poinformowała mnie, że ja zostaję z Babcią, po czym… po prostu odjechała na całe cztery dni! Zostałem sam na sam z Babcią i mówię Wam – to, co się wydarzyło, to jest granda w biały dzień. Babcia ledwo zaczęła realizować plan rozpieszczania, jeszcze nawet nie zdążyła mnie porządnie odkarmić ani wydać mi wszystkich smaczków, które dla mnie chomikowała, a ta kobieta już WRÓCIŁA! Co to są cztery dni? Stanowczo za krótko! 😡

1. Syndrom Ekspresu do kawy ☕🔔

Zgłaszam również rażące naruszenie kodeksu przerw regulaminowych. W tym domu funkcjonuje ekspres do kawy, którego dźwięk jest dla mnie i mojej przybranej siostry oficjalnym dzwonkiem urzędowym. Gdy tylko słyszymy, że maszyna się włącza, natychmiast meldujemy się w trybie gotowości i domagamy się smaczków w trybie natychmiastowym! Kawa przecież spokojnie poczeka, gorącej i tak nie trzeba pić. A smaczki trzeba zjeść od razu, to sprawa najwyższej wagi! 🚨🍪

1. Reglamentacja dóbr luksusowych (Sprawa Maskotek) 🧸🛌 Zasada jest prosta: im większa maskotka, tym lepsza. Posiadam niezwykle bogatą, prestiżową kolekcję pluszaków i uwielbiam dostawać nowe. Niestety, spotykam się tu z jawną dyskryminacją moich potrzeb kolekcjonerskich. Matka co jakiś czas bezczelnie chowa część moich zabawek! Tłumaczy się bardzo pokrętnie, że „zaraz nie będzie dla niej miejsca w sypialni”. No i co z tego? Przecież sypialnia jest od tego, żeby leżały w niej pluszaki, a nie jacyś ludzie. 🦄🦖

2. Anomalie pogodowe i ucieczki taktyczne 🌧️❄️

W kwestii spacerów zima pokazała, że jestem psem stworzonym do zadań specjalnych. Tegoroczna mroźna aura to był mój absolutny żywioł! Chodzenie w śniegu aż po sam brzuch było po prostu super. Ale deszcz? Nienawidzę go. Do tego stopnia, że jak Matka wyciągnie mnie na spacer w pluchę, to potrafię uciec prosto do domu! Idę kawałek, żeby zachować pozory, a jak tylko wyczuję odpowiedni moment – zwrot przez lewe fafle i biegnę do drzwi jak szalony. 🏃‍♂️💨

1. Kontrola jakości nabiału i masła orzechowego 🥛🥜

W tym gospodarstwie domowym pełnię też funkcję Głównego Inspektora Sanitarnego. Każdy kubeczek po jogurcie naturalnym lub skyrze MUSI zostać przeze mnie dokładnie wylizany, zanim trafi do kosza. Dźwięk zrywanego wieczka rozpoznaję bezbłędnie nawet z innego pokoju i nie odpuszczę, dopóki kubeczek nie zostanie mi wydany. Ponadto bardzo, ale to bardzo kocham masło orzechowe – to mój wielki przysmak! Dlatego zawsze asystuję przy jego produkcji, którą robimy razem z Babcią. Dzielnie i w pełnym skupieniu siedzę przy blenderze, pilnując procesu do ostatniej sekundy. 🥜🤤

1. Bezprawne przejmowanie korespondencji 📦👀

Na koniec: nadal żyję w głębokim przekonaniu, że KAŻDA kurierska paczka, która trafia do tego domu, jest zaadresowana bezpośrednio do mnie. Uwielbiam wsadzać głowę głęboko do pudełek podczas ich otwierania. I co na to Matka? Zamiast cieszyć się z mojego entuzjazmu, marudzi pod nosem: „Bruno, daj pieniążki… Czy to ja mam płacić za te wszystkie smaczki? Mógłbyś się w końcu dorzucić do tych paczek…”. No bezczelna. Ja płacę swoją obecnością, a to waluta bezcenna! 💎

Podsumowanie raportu:

📜❤️ Biorąc pod uwagę powyższe rażące uchybienia, informuję, że oficjalnej reklamacji NIE SKŁADAM i nigdzie się stąd nie wybieram. Moja Matka bez mojego nadzoru zupełnie by sobie w życiu nie poradziła. Ktoś przecież musi ją przygniatać rano, uczyć porządnego śpiewu i pilnować jej kaczki w rosole. A tak zupełnie między nami, droga Fundacjo… wiem, że jestem dla niej całym światem. I ona dla mnie też. Zostaję na stałe! 🏠💖

Bardzo dziękujemy za wspaniały dom ❤️

14.04.2024

Bruno z powodu zamknięcia hotelu na 4 dni pojechał do domu czterodniowego – tymczasowego. Tam, tak rozkochał w sobie domowników, że postanowili go adoptować

 

14.03.2024

Bruno miał usuwany kieł ( w czasie wizyty i oględzin okazało się, że zęby w kiepskim stanie a jeden jeden jest złamany).

Jak pies odpocznie po zabiegu i nabierze masy, będzie miał zabieg kastracji.

 

16.02.2024

Imię: Bruno
Wiek w dniu przyjęcia do fundacji: 9 lat
Umaszczenie: rudziak
Wielkość: średni pies
Historia psa: oddany przez porzuconą żonę z trzema zwierzakami i trójką dzieci. Młoda kobieta leczy depresję i nie ma pracy- pięniędzy na utrzymanie psa.
Data przyjęcia psa do fundacji: 16.02.2024
Status prawny psa: własność fundacji
ZDROWIE FIZYCZNE I PSYCHICZNE
Żywienie: najtańsza, marketówka
Szczepienia: brak
Kastracja: nie
Aktualny stan psychiczny: dobry, pies pozytywny, radosny
Ewentualne lęki: ?
ZACHOWANIA
Zachowanie u weterynarza:
Stosunek do dzieci: wychowany z trójką dzieci
Stosunek do kotów: mieszkał z kotem
Stosunek do psów: nieznany
Stosunek do obcych: pozytywny
Komendy, które pies zna:
Chodzenie na smyczy:
Zachowanie na spacerze i przywołanie
Obrona zasobów:
Zostawanie samemu w domu:
Podróżowanie autem: grzeczny w aucie
Zachowania do korekty:
PRZYSZLI OPIEKUNOWIE
Jakich opiekunów potrzebuje pies: choćby DT, psa trzeba przebadać, ponoć krew kapie czasem z siura. Pies chudnie ostatnio
Wymagania dotyczące warunków przebywania psa: bliskość dobrego gabinetu wet
Stopień aktywności psa i związane z tym potrzeby: pies raczej średnio aktywny.