"To tylko pies, tak mówisz, tylko pies ...
A ja ci powiem
Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
On nie ma duszy, mówisz ...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa...
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek...
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
A kiedy się pożegnać trzeba
I psu czas iść do psiego nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy tobie jest psie niebo
Z tobą zostaje jego dusza..."

B. Bożymowska

  • 18.02.2012
    Agila odeszła za Tęczowy Most... Zgasła wśród swoich właścicieli, otoczona miłością... Jej właściciele podarowali to co najważniejsze, ogromne pokłady miłości, olbrzymie serce... Sunia w ostatnich miesiącach chorowała, niestety nie udało się jej zwalczyć choroby... 

    29.12.2010
    Mówi się, że okres świąteczny to czas magiczny. I kiedy zdarzają się takie cuda jak adopcja psa chorego, któremu grożą przerzuty nowotworowe, nie sposób w to nie wierzyć. 5 listopada Agila przeszła zabieg mastektomii. Guz, którego usunięto miał charakter złośliwy co potwierdziło badanie histopatologiczne. Najbliższe 2 lata będą najbardziej ryzykowne, dlatego Agila musi być pod stałą opieką lekarską i co kilka miesięcy mieć robione badanie rtg. 

    Sunia znalazła swój nowy, wspaniały dom dzięki rodzinie, która leczyła swojego boksia Homera w klinice, w której przebywała Agila. Boksie zaprzyjaźniły się ze sobą w trybie ekspresowym, dzieliły nie tylko zabawki, ale i jedzenie. To prawdziwe psie partnerstwo musiało zaowocować tylko jednym....... adopcją Agili :)

    Serdecznie dziękujemy pracownikom Gliwickiej Kliniki Weterynaryjnej za fachową i troskliwą opiekę nad naszą Agilką!

    Dziękujemy również nowym opiekunom za czułe i pojemne serce oraz miejsce w swoim domu dla tej uroczej boksinki w potrzebie. Mamy nadzieję na częste relacje i zdjęcia Agili wraz z mężem Homerem :) Powodzenia!

     25.10.2010

    Badanie USG nie wykazało niczego niepokojącego. Narządy wewnętrzne nie budzą wątpliwości w swej strukturze. Zabieg związany z guzem oraz łapą został przełożony na kolejny tydzień z uwagi na utrzymujący się kaszel i katar, który wciąż jest leczony antybiotykami. Poza tym bez zmian, Agila jest bardzo grzeczną i radosną sunią, znosi cierpliwie wszystkie badania i ma wilczy apetyt.

    24.10.2010
    Agila nie mogła dłużej czekać w schronisku. Musiała trafić pod opiekę Fundacji, by mieć szansę na kompleksowe badania i diagnostykę. W obecnym stanie miała niewielkie szanse na adopcje. Ostatnie dni bardzo źle znosiła pobyt w schroniskowym kojcu, schudła, nabawiła się przyziębienia i kataru. Waży tylko 19 kg. W klinice została odpchlona i pobrano krew do dalszych badań. Wyniki są wyjątkowo dobre, zarówno morfologia jak i biochemia. Niepokojąca jest tylna, lewa łapa. Jest wyraźnie opuchnięta, stąd Agila stara się ją odciążać i nie stawia jej tak pewnie jak pozostałych łap. W najbliższych dniach przejdzie badania RTG i USG, co mamy nadzieję da pogląd na to co się dzieje z łapą.
    Każde przyjęcie pod opiekę Fundacji takiego boksia w potrzebie jakim jest Agila, łączy się z dużymi wydatkami na badania, konieczne zabiegi, a dalej na hotelowy pobyt. Wszystkich, którym nie jest obojętny los Agili prosimy o wpłaty, z dopiskiem jej imienia,  na fundacyjne konto. Już dziś, serdecznie dziękujemy za okazaną pomoc!

    19.10.2010
    Agila trafiła do schroniska 6 października, oddana przez przypadkowe osoby (dzieci), które ją znalazły na ulicy. Ma ok. 8 lat, jest filigranowej budowy, waży ok. 20 kg. Przez kilka pierwszych dni pobytu w schronisku, mieszkała w kojcu zewnętrznym z budą. W tej chwili, na prośbę fundacyjnej wolontariuszki, która odwiedza Agilę w schronisku, mieszka w kojcu wewnętrznym. Mimo tego, źle znosi pobyt w schronisku, jest przerażona, trzęsąca się i płaczliwa, powrót do kojca ze spaceru jest dla niej koszmarem. Traci na wadze, nie zachęca jej nawet gotowane jedzenie przynoszone przez wolontariuszkę. W pachwinie ma guza wielkości mandarynki, a w uszach można przysłowiowo sadzić kwiatki. Optymistyczne są tylko spacery, na których Agila odzyskuje radość i energię, jaką daje jej kontakt z człowiekiem

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=5|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}
  • wiek: około 6 lat

    01.08.2011
    Alex, nasz wieloletni podopieczny, odszedł od nas za Tęczowy Most... Wczoraj pojawiły się bardzo silne ataki, które usiłowali przerwać lekarze. Niestety dzis rano atak okazał się tak potężny, że Alex stracił przytomność, nie było z nim kontaktu, nie było reakcji ukłądu nerwowego... Odszedł biegać po kwiecistych łąkach za TM...

    17.02.2011
    Alex to konkretny boksiowy facet poszukujący konkretnego domu. W przeciwieństwie do większości fundacyjnych kolegów, nie jest typowym bokserem-przytulanką. Życiowym powołaniem Alexa jest stróżowanie; z tego powodu nie nadaje się do domu z małymi dziećmi. Chętnie natomiast popilnuje swojego terytorium.

    Dotychczasowa opieka nad Alexem pokazała, że przy odpowiednim podejściu można z nim znaleźć wspólny język. Kluczem do serca Alexa jest konsekwencja. Przyszły opiekun, po zastosowaniu się do odpowiednich wskazówek, otrzyma idealnego psiego stróża. Alex ma zresztą spore doświadczenie zawodowe - pracował w firmie ochroniarskiej, która, na jego psie nieszczęście, zakończyła działalność. Obecnie Alex dzieli życie z bokserką Kenią, w której jest ze wzajemnością zakochany. Być może potencjalny Domek zechciałby rozważyć propozycję przygarnięcia tej uroczej dwójki? :) Nie jest to oczywiście warunek konieczny.
    Alex jest już Fundacyjnym weteranem. Nie każ mu dłużej czekać...

    19.10.2010

    Alex nadal czeka na swój wyjątkowy dom. Z wiekiem, Alex zwany Alusiem nabiera iście hrabiowskich manier. Na pierwszy spacer wychodzi przed południem, podczas gdy Kenia mieszkająca w tym samym hotelu, z samego ranka. W porze jesiennej i deszczowej, w ogóle nie lubi wychodzić. Boksiowe łapy są przecież taaaakie delikatne..... Jest wyjątkowym psem po wyjątkowych przejściach, jednak czas jaki spędził pod opieką Fundacji i zmiany jakie zaszły w jego zachowaniu pozwalają nam wierzyć, że znajdzie się pasjonat bokserów, który zechce adoptować psa szczególnej troski i mądrego nadzoru. Alutka skrzywdzili ludzie, czeka więc na tych, którzy będą umieli nawiązać z nim nic porozumienia i dać mu ciepły dom.

    30.01.2009
    Obserwacja się skończyła i Alex zmienił miejsce pobytu. Hoteluje się w mieście, gdzie behawiorysta będzie mógł go bardzo często odwiedzać. Mamy wielką nadzieję, że wyprostuje Alexa - to naprawdę cudowny psiak!

    18.01.2009
    Alex trafił pod naszą opiekę w styczniu 2008 po tym jak nie został odebrany przez właścicieli z hotelu przyschroniskowego na Śląsku. Po kastracji został wyadoptowany do domu. Niestety okazało się, że chłopak nie nadaje się do życia w domu. Jest bardzo terytorialnym psem, uzurpuje sobie prawo do każdej właściwie rzeczy i gryzie kiedy tylko ktoś chociażby schyli się żeby mu ją odebrać. Mimo treningu nie udało się go tego oduczyć.
    Ponieważ nie nadawał się do domu, został wyadoptowany do firmy ochroniarskiej w Katowicach. Były to idealne warunki dla niego, siedział w ciepłym kojcu i chodził na częste patrole. Co dobre nie trwa długo, rozwiązano firmę, w której "pracował" i Alex znowu trafił pod naszą opiekę.
    Znaleźlismy mu kolejną pracę, tym razem w centrum handlowym w Łodzi, też w ochronie. Wszystko było w porządku przez jakiś czas, ale pracownicy nie zastosowali się do naszych wskazówek i pies zamiast mieszkać w kojcu miał do dyspozycji całe zaplecze ochroniarzy. Alex zaczął działać standardowo, pogryzł kilku pracowników w wyniku czego trafił z powrotem do nas. W tej chwili kończy obserwację weterynaryjną, po której trafi pod opiekę behawiorysty, który postara się go "wyprostować".

    Każdy kogo wzruszyła historia Alexa może pomóc Fundacji pokryć koszty pobytu pod naszymi skrzydłami (wizyty behawiorysty oraz pobyt w hotelu).

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Adres: Al. Stanów Zjednoczonych 32/28
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem "ALEX")

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=16|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Pomorskie
    30.11.2014
    Anulka przeszła za Tęczowy Most

    19.09.2014
    Anulka jest już po kolejnym zabiegu. Miała bardzo dobre wyniki krwi, dlatego zdecydowaliśmy o przyśpieszeniu wycięcia reszty guzów oraz nadziąślaków. Guzy, niestety, są nowotworowe, ale Anulka czuje się wyśmienicie. Jama brzuszna i płuca, na razie, czyste! Zamieszkała w gościnnym domku tymczasowym i wygląda na to, że jej tam dobrze. Ma do towarzystwa bardzo młodziutkiego astka z którym bez problemu się dogaduje.

    15.09.2014
    Jeszcze tydzień temu smutna i przerażona, wciśnięta w kącik schroniskowego szpitalika.

    Dziś z błyskiem w oku, spokojna, z pewną dozą nieśmiałej radości. To kolejny dowód na to, że boksery równie mocno jak pełnej miski i dachu nad głową potrzebują ludzkiego wsparcia i ciepła serca !
    Ta nieduża bokserka kuliła się tak mocno jakby chciała zniknąć, wolontariusze w jej oczach widzieli tylko ogromny smutek i przerażenie większe niż można sobie
    wyobrazić.
    Boksereczka miała  na obydwu uszach duże guzy, w tym jeden ropiał i rozwarstwiał się. Na łapie również wisi duży guz.
    Guzy na uszach zostały usunięte razem z dużą częścią płatów usznych, czyli delikatnie mówiąc Anulka przeszła zabieg
    radykalnego kopiowaniu uszu.Operacja trwała bardzo długo, dlatego usunięcie guza z łapy i zabieg sterylizacji przełożono na inny termin.
    Anulka już kilka chwil po opuszczeniu schroniska, jeszcze w czasie podróży do domu tymczasowego zaczęła odzyskiwać blask w oczach.

    Niedługo nowe, świeże wiadomości z domu tymczasowego Anulki - czekają ją badania
    i następny zabieg usuwania guza !
     
    Nieodmiennie dziękujemy państwu za dotychczasowe wsparcie, nieodmiennie prosimy
    o więcej.

  • Ares16.02.2010
    10 lutego Ares zasnął. Zasnął na zawsze. Nagle i nieoczekiwanie odszedł w ramionach Ludzi, którzy go bardzo kochali.

    08.04.2009
    Oto wiosenny raport z cudownego domu tymczasowego, w którym mieszka Ares:
    Jak na swoje 10 lat Ares jest nadzwyczaj energiczny. Zawsze chętny na spacery. Cudownie wesoły, łagodny - taki typowy boksiowy charakter. Łakomczuch wszystkożerny - trzeba uważać, bo co znajdzie to zje.
    Ma reumatyzm. Tylne stawy są powiększone. Jednak przy stosowaniu odpowiedniego leczenia proces ten można zatrzymać. Jak widać na zdjęciach lubi biegać, jednak ruch musi być umiarkowany.
    Ares był agresywny do innych psów jednak widać już poprawę. Jest ciekawy. Chce powąchać i zdominować, ale delikatnie. Ot po prostu daje znać wychowanie w samotności.

    Ares czeka na kochający dom... Taki na zawsze... Może właśnie na Twoim fotelu jest miejsce dla Aresa?

    23.02.2009
    Ares jest wesołym bokserem, ale ma swoje wady. Nie znał żadnych komend tylko umiał podawać łapę. Już jest już nauczony DO MNIE. W jego wypadku to bardzo ważne, bo "Wielki Podróżnik" z niego. Uczy się dalej, ale to wymaga czasu, czasu i tylko czasu... Teraz już SIAD jest prawie opanowane.
    Ares to straszny łakomczuch, już nie na diecie, ale musi uważać na linię. Gotuje mu dobre domowe jedzenie.
    Raczej nie umie się bawić psimi zabawkami, ale jak się go bardzo, baaardzo zachęci, to się rozkręca. Jest bardzo zainteresowany innymi psami, jako pierwszy nie jest agresywny. Odpięty ze smyczy może być agresywny tzn. będzie próbował zdominować innego psa.
    Nie był nigdy agresywny do ludzi, ale na obcych na początku zawsze głośno szczeka.

    24.12.2008
    Od 21 grudnia Ares mieszka w domu tymczasowym. Nowy sącz bardzo mu się podoba. Szybko się zaaklimatyzował. Uwielbia spacery, jest ciekawy nowych miejsc. Ares jest bardzo wesołym i sympatycznym psem.

    05.12.2008
    Ares od szczeniaka przebywał w jednym domu. Teraz z powodu wyjazdu został oddany. Jak na ten wiek jest nadzwyczaj żwawy i energiczny. Całe życie przebywał albo w domu, albo w przydomowym kojcu. Jest pozytywnie nastawiony do ludzi, ale raczej mało zsocjalizowany z psami. Na smyczy ciągnie, nie jest do niej przyzwyczajony. Waży 38 kg i jest bardzo silny. Na plecach ma guza (prawdopodobnie brodawczak), ponoć pojawił się w obtartym miejscu. W klinice zostanie do czasu przeprowadzenia wszystkich badań i usunięcia guza. Musi także zostać zaszczepiony.

  • Mazowieckie
    Ares II
    Wiek: 5 lat
    Miejsce: hotel
    Kontakt: Natalia 793 040 057

    nfreliszek@fundacja-bokserywpotrzebie.pl
     

    28.01.2014
    Ares opuścił nas. Postanowił przenieść się za Tęczowy Most. Przyczyną był skręt żołądka, błyskawiczna akcja ratunkowa nie pomogła... 
    Bardzo nam przykro, tym bardziej, że u Pana Tomasza był jak u siebie...

    23.01.2014
    Nowe wieści od Aresa, poniżej wklejamy opienię o nim od Pana Tomasza Sandaka - zoopsychologa:
    Ares jest psem, który szuka kontaktu z człowiekiem! Podczas interakcji zaobserwować można fizjologiczne objawy radości, czerpane z relacji człowiek - pies. Trening czystości przeszedł wzorcowo. Ares pracuje z pasją i zaangażowaniem: posłuszeństwo podstawowe, terapia behawioralna, odwrażliwianie na dotyk, wzmacnianie pozytywnych zachowań, wygaszanie zachowań negatywnych. Uwielbia krzyżówki węchowe i aport. Ceni sobie każdą chwilę poświęconej mu uwagi. Ma dużą motywację pokarmową, co łatwo można wykorzystać jako nagrodę podczas pracy. 
    Ares przebywa na terapii behawioralnej, gdzie stale pracuję nad odwrażliwianiem dotyku podgardla i karku. Ares posiada własną przestrzeń osobistą i potrzebuje doświadczonego przewodnika, który potrafi to uszanować. Ares przyjął strategię obrony przed nieoczekiwanym i gwałtownym łapaniem za obrożę, powoduje to u niego hamowany atak na kończynę przewodnika, bez śladów jakichkolwiek uszkodzeń. Przewodnik Aresa powinien być opanowany, spokojny, prezentować właściwą mowę ciała i werbalizację, co powoduje wyciszenie psa. Ares wykazuje ciągłe postępy w pracy. Uwielbia masaże i spacery, podczas których bardzo ładnie trzyma się człowieka. W kontaktach z innymi psami wykazuje zazwyczaj obojętność, posiada również własne zasady. Nachalne próby kontaktu ze strony innego psa szybko przeradzają się w rywalizację. 
    Ares potrzebuje domu, w którym nie ma dzieci, a właściciele będą szanować przestrzeń osobistą psa, który, w zamian, da im wiele radości i zaspokoi ich potrzeby emocjonalne. 
    Tomasz Sandak - zoopsycholog, treser psi, dogoterapeuta. Hotel POD BERETEM.

    06.09.2013
    Ares został przeniesiony do innego hotelu, gdzie pod okiem trenera i behawiorysty rozpoczął nowy okres socjalizacji i szkolenia. Niedługo zamieścimy fachową ocenę naszego pięknego podopiecznego.

    03.01.2013
    Piękny Ares przeszedł badania kardiologiczne - serce ma jak przysłowiowy dzwon, morfologia bardzo dobra. Nic tylko pozazdrościć.
    Okazuje się że Ares to urodzony podróżnik ! W samochodzie spokojny, tylko czasem zerkał na ciekawostki za oknem.
    Ares, piękny, zdrowy i silny pies...z nieco skomplikowaną naturą - zasługuje na szczęście. W oczekiwaniu na wyjątkowy dom, który poradzi sobie z jego sportową, niecodzienną naturą prosi o wsparcie.
    Adoptuj wirtualnie, podaruj 1% swojego podatku. 

    14.11.2012
    Ares wciąż czeka na swojego człowieka, kompana, towarzysza zabaw i treningów, sportowca, człowieka lubiącego wyzwania.

    20.06.2012
    Pełen życia, pełen energii i pasji. Wciąż najważniejszy dla niego jest aport, lubi spacery, lubi ruch, lubi zabawę i zadania. Z szacunkiem podchodzi do swego opiekuna.
    Pod opieką Fundacji dobrze żyje, ale to wciąż Bokser na Zakręcie. Wciąż czeka na tego jedynego człowieka który sprosta pełnemu energii towarzyszowi. Ponieważ wiemy że warunki jakich wymaga Ares nie są proste do spełnienia, zachęcamy do adopcji wirtualnej tego pięknego boksera. Nie sposób bowiem spojrzeć na niego inaczej niż z zachwytem!
    Niebawem Ares przejdzie badania okresowe, tymczasem nie skarży się na żadne dolegliwości.

    10.02.2012
    Ares jest psem wyjątkowym, jak Ferrari – każdemu się podoba, ale nie każdy może go mieć. To bokser o ogromnej mocy i bardzo specyficznych potrzebach.
    Jest niezwykle inteligentny, pojętny. Ma ogromny potencjał –jest psem pracującym o sportowym zacięciu. Jest doskonałym aporterem nastawiony zadaniowo, lubi pływać, biegać, skakać. Opiekun poleca promowanie go w sporcie frisby, ipo. Do ipo ma dobry aport, wystarczy przekwalifikować go na rękaw, oszczkuje, więc w ocenie opiekuna jest już prawie gotowy.
    Ares potrzebuje dystansu, jest odmienny od bokserów jakie znamy. Doskonały towarzysz sportów i zabaw na świeżym powietrzu zamknięty w domu z człowiekiem ujawnia ciemną stronę charakteru. Staje się nieprzyjemny, czasem agresywny. To pies który potrzebuje osobnego pomieszczenia do spania, jedzenia, życia. Nie lubi pieszczot, narzucania się i czułych słów. Ares jak bóg wojny jest twardym zawodnikiem! Jest kwintesencją siły i mocnego charakteru.
    Opiekun Aresa musi posiadać doświadczenie w opiece nad psem ze silną osobowością, musi zapewnić Aresowi specyficzne warunki bytowe. Opiekun musi być przewodnikiem, zdecydowanym i aktywnym – towarzyszem do sportu. Nie jest to pies „kanapowy" nie należy oczekiwać iż się zmieni.
    Osoby które zachwyciła uroda, niezwykłe zacięcie sportowe i inteligencja Aresa, a nie mogą oferować mu domu zapraszamy do adopcji wirtualnej, oddania 1% podatku lub zakupu Fundacyjnej cegiełki. Pozwoli to na utrzymanie tego wspaniałego boksera w doskonałych warunkach, tak by czuł się szczęśliwy i spełniony.

    18.04.2011
    Ares wrócił pod opiekę Fundacji.

    14.04.2011
    Ares zamieszkał w nowym domu. To była trudna adopcja, obarczona ryzykiem z uwagi na wcześniejsze incydenty Aresa i zachowania agresywne w stosunku do ludzi. Nowy opiekun posiada doświadczenie szkoleniowe psów, zamierzał podjąć naukę także z Aresem.

    25.09.2010
    „Ares pięknie się nakręca. żadne piłki, żadne pluszaki tylko twardy aport. Pięknie potrafi posługiwać się nosem. Bardzo szybko można go nauczyć tropienia śladów ludzkich, ewentualnie docelowo jakiś konkretny zapach lub bazę zapachów. wada zgryzu oraz historia pogryzień eliminuje go z pracy w służbach, a szkoda, bo na zwłoki by się nadawał. koleś po wyjściu z kojca od razu staje przodem do mnie i przyjmuje postawę wyczajenia, czeka na aport. nie żadne siku, nie żadna kupa- szkoda mu na to czasu"
    Miał miejsce incydent który potwierdza że Ares nie lubi zbytniej czułości, ostro broni swej intymności.

    21.08.2010
    Decyzją Fundacji Ares przenosi się do Warki, by pod okiem bardzo doświadczonego opiekuna czekać na nowy dom.
    „Ares to dobry materiał na IPO, to pies o predyspozycjach użytkowych – biegać, łapać, pokonywać przeszkody, tropić."

    23.07.2010
    Ares jedzie do nowego domu, jednak budowanie relacji człowiek pies nie udaje się. Ares szybko wraca do domu tymczasowego.
    W opinii behawiorysty Ares musi mieć doświadczonych domowników, właściciela który miał psa z bardziej złożonym charakterem i potrafi uszanować jego lęki. Potrzebuje uporządkowanego życia.

    24.05.2010
    Ares przechodzi zabieg kastracji, dobrze go znosi i szybko odzyskuje siły i wigor.

    15.05.2010
    Ares traci swój dom, przechodzi pod opiekę Fundacji. Trafia do domu tymczasowego.
    Jest młody, niezwykle żywiołowy – ludzi trzyma nieco na dystans, z psami dobrze się dogaduje. Potrzebuje bardzo dużo ruchu, to pies o sportowym zacięciu.
    Występują pewne problemy, ale dom pozostaje w stałym kontakcie z behawiorystą.

    06.04.2010
    Właściciele Aresa postanawiają go zatrzymać.

    15.03.2010
    Ares młody, energiczny bokser szuka nowego domu.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=70|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wiek: ok. 5 lat

    28.05.2012
    Wczoraj tymczasowa opiekunka przeprowadziła Bajeczkę za Tęczowy Most... Sunia zaznała choć odrobiny normalnego psiego życia dzięki niej... Bardzo nam przykro, że historia tej boksi niestety nie miała szczęśliwego zakończenia, choć przecież było już tak blisko...

    25.05.2012
    Nie zawsze po złym następuje dobre i nie zawsze dobro zwycięża.
    Bajka miała przejść badania, przygotować się i zamieszkać w nowym domu który już na nią czekał. Czekała dozgonna przyjaźń, czekały przygody, zabawy…
    Los zdecydował inaczej, ślepy chyba był. Badania ujawniły nam powód dla którego Bajeczka schudła w schronisku .Nie były nim złe schroniskowe warunki. Powodem jest duży twór, guz nieoperacyjny znajdujący się w przewodzie pokarmowym.
    Bajka zamieszkała u wolontariuszki. Pod specjalistyczną opieką weterynaryjną, otulona sercem, życzliwością i troską ludzi którym nie jest obojętna. Dostała kroplówki, leki i poczuła się odrobinę lepiej. Nie brak jej niczego, nawet ptasiego mleczka…
    „To domowa słodka sunieczka, znająca jazdę samochodem, fotel, kanapę, pościel..."
    Dziękujemy wolontariuszom którzy podali serce na dłoni, nie bacząc na własne emocje. Gdyby to było możliwe każdy z nas, zjednoczony dałby swoje siły Bajce i jej opiekunom.

    19.05.2012
    Bajka przeszła pod naszą opiekę. Sunia pojechała do kliniki, gdzie miała zrobione podstawowe badania. Niestety morfologia wyszła źle... Czekamy na wyniki biochemii. Sunia dostała kroplówkę. Boksia jest bardzo wychudzona, przy wzroście normalnego boksera waży jedynie 16 kg.

    26.04.2012
    W tym samym schronisku co Bacuś, niecałe 100 km od Poznania, znajduje się takie oto cudo... Bajka, około pięcioletnia boksereczka. Niesamowicie pozytywnie nastawiona na człowieka, uwielbia być głaskana, tulona , miziana... Jest już po okresie kwarantanny, czeka ją jeszcze tylko sterylka i będzie gotowa do adopcji. Obecnie przebywa w klinice weterynaryjnej, poza schroniskiem, bo zaczęła mieć wymioty i biegunkę.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=439|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • wiek: około 7 lat

    14.01.2013
    Przed Bożym Narodzeniem Bakuś trafił do kolejnego nieba, przeszedł, przeprowadzony przez swojego Pana, przez Tęczowy Most, po to, aby już więcej nie cierpieć i z radością poczekać na swoich bliskich. Niestety uraz mózgu, po uderzeniu, wywołał napady padaczkowe, które...
    Bakuś był bardzo, bardzo kochany i ta miłość już zawsze z nim pozostanie. 

    10.11.2011
    Bakuś zamieszkał w nowym domu, a swoich nowych właścicieli przywitał tak, jakby znał ich od zawsze :-) Powodzenia! 

    21.10.2011
    Bakuś jest już bezpieczny, pod naszą opieką, w zaprzyjaźnionym hoteliku dla psów. Bakuś jest bardzo wychudzony, kości sterczą spod skóry, a rana na głowie jest bardzo duża. Samo szycie to 7 cm... Każdego, kto może wspomóc leczenie Bakusia, prosimy o wpłaty na nasze konto, koniecznie z dopiskiem "Dla Bakusia"...
    W galerii znajdują się nowe zdjęcia, już z hotelu. 

    18.10.2011
    Bakuś to bardzo łagodny, przyjacielski i całuśny boksio. Został odłowiony po dwóch tygodniach prób złapania go. Błąkał się po ulicach. Jest okropnie wychudzony, na głowie ma ranę po szyciu. Prawdopodobnie został uderzony ciężkim narzędziem...

    Dom potrzebny bardzo szybko!

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=307|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Ben
    Ben

    08.06.2011
    Wczoraj Ben poddał się chorobie i odszedł za Tęczowy Most... Bardzo dziękujemy jego rodzinie, za opiekę, ze serce, za czas, cierpliwość i miłość. Jest nam bardzo przykro.

    13.11.2010
    Ben doświadczył w życiu porzucenia dwukrotnie. Po raz pierwszy ze słynną już kartką z imieniem, w pobliżu sklepu. Po raz drugi, po adopcji, która miała gwarantować mu dom na zawsze. I tym razem, opiekunowie nie umieli połączyć obowiązków i problemów dnia codziennego z posiadaniem psa. W sierpniu wrócił pod opiekę Fundacji. Zamieszkał w hotelu dla zwierząt w Prudniku, gdzie nasze poturbowane życiem boksie, nie raz odzyskiwały siły i wiarę w człowieka.
    6 listopada Ben pojechał daleko przed siebie, by zamieszkać tymczasowo pod okiem wspaniałej rodziny z Przemyśla, która była stałym domem naszej fundacyjnej Kamy. Kama odeszła kilka miesięcy temu za TM. W domu brakowało jednak boksia.... Pojawił się tymczasowicz, staruszek Rokford z przemyskiego schroniska, który po kilku tygodniach odnalazł swoich właścicieli, a właściwie oni jego. Kiedy tymczasowicz  Rokford, wrócił do swojego dawnego domu, jego miejsce zajął natychmiast Ben. Na decyzję tej szalonej rodziny o wielkim sercu, nie czekaliśmy długo. 8 listopada podjęto, jednogłośną decyzję o adopcji Bena i jego pozostaniu w Przemyślu na stałe. Nasza radość jest nieopisana, a szczęście Benka ogromne. Nie mogliśmy wymarzyć dla niego lepszego domu.

    Małgosi i jej rodzinie pięknie dziękujemy!

    4.09.2008
    Ben trafił do schroniska dzisiaj. Ben został porzucony - przywiązany przed sklepem w centrum miasta z karteczką przy obroży. Na kartce widniał napis "mam na imie Ben"

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=76|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Opolskie

    30.01.2014
    Beniuś odszedł za Tęczowy Most... Walka z nowotworem przegrana... Jednak w ostatnich dniach Beniuś zaznał miłości, spokoju... Bardzo dziękujemy jego Opiekunce za ten ogromny dar, który ofiarowała Beniutkowi... Beniutku, biegaj szczęśliwie po tamtych łąkach...

    18.01.2014
    Wobec losu jesteśmy bezradni... Beniuś zachorował. Sprawa wyglądała poważnie, bokser trafił do kliniki, a wstępne diagnozy były mało optymistyczne. Nie mogliśmy zostawić rodziny samej w takiej sytuacji. Beniuś wymaga stałej opieki, dlatego przeniósł się do zaprzyjaźnionego domu, który może mu to zapewnić. Otrzymuje leki, otrzymuje wsparcie jakie tylko mogą dać ludzie. 
    Diagnoza jest okrutna...Beniuś ma chłoniak złośliwy. Niewiele możemy zrobić.

    22.12.2013
    Beniuś już nie jest podopiecznym Fundacji. Zamieszkał w swoim nowym domu :-) Święta spędzi otoczony miłością nowych Opiekunów, na kanapie. I tak będzie już zawsze :-) Powodzenia!

    10.12.2013
    Beniuś, ponad 4,5 letni bokser odebrany dotychczasowej właścicielce, ostatnie dwa lata swojego życia spędził w blaszanym kojcu. Wcześniej adoptowany ze schroniska. Historii Beniusia sprzed pobytu w schronisku nie znamy. Beniuś obecnie przebywa w hoteliku, ładnie zjada gotowane, nie bardzo lubi suche, ale dosmaczone odpowiedni pałaszuje. Obecnie leczony, ma stan zapalny nieznanego pochodzenia. 
    Po kastracji będzie gotowy do adopcji. 
    W kontaktach z małymi psami ostrożny, szczekliwych wręcz się lęka. W stosunku do dużych nie był sprawdzany. 
    Dzieci są mu znane i kontakt z nimi nie stanowi problemu.Przywita się po czym szybko przestaje się interesować. 
    Człowiek - największy przyjaciel i największa nagroda. Ręka człowieka - coś o czym Beniuś marzy nieustannie, niezmiennie i najmocniej jak może. Lubi pieszczoty, nadstawa łepetynę do głaskania, ale nie jest nachalny. Zna życie wśród ludzi i akceptuje reguły panujące w mieszkaniu. Jeśli pojawia się możliwość, chętnie wskakuje do łóżka, ale na komendę opuszcza je bez gadania. 
    Może mieszkać w bloku lub w domu. 
    Umiejętnie wprowadzony może mieszkać z innym psem, kota pogonił, ale wcześniej przyjaźnie obwąchał, dopiero jak dostał po nosie, to nie zdzierżył. Utrzymuje czystość długo i cierpliwie czekając na wyjście na dwór. 
    Na smyczy ciągnie umiarkowanie i sporadycznie. 
    Bardzo, mocno potrzebuje domowego ciepła, nie jest raczej typem hardcorowca, spacery w umiarkowanym tempie, nadaje się dla średnio aktywnych ludzi. Pewnie z racji dotychczasowych warunków życiowych, nie znosi zimna. 
    Nie skacze w geście powitalnym, cieszy się na człowieka bardzo, podkłada łepetynę do głasków i na tym koniec. Fajny, kontaktowy pies. 

    Beniuś po wizycie i przeglądzie weterynaryjnym. 
    W kupie cała kupa obcych na czele z tęgoryjcem. Leczenie o szerokim spektrum wdrożone. 
    Badania krwi zrobione, próby wątrobowe - wynik prawidłowy, morfologia prawidłowa lecz w rozmazie krwi mocno przekroczone wartości leukocytów co świadczy o stanie zapalnym. Dostał antybiotyk na cały tydzień, a w następną sobotę będzie na kolejnej, kontrolnej wizycie. 
    U weterynarza spokojny, opanowany pies. 
    Uszy zdrowe, w oczkach wrastające rzęsy, stąd podrażnienie. 
    Po leczeniu i powrocie do prawidłowej masy ciała, przejdzie zabieg kastracji. 

  • wiek: 2 lata

    24.11.2011
    Bianka odeszła za Tęczowy Most... Dziś na spacerze upadła, ostatni oddech... Lekarz stwierdził, że był to zator... Jest nam ogromnie przykro, boksia cieszyła się swoim domem tak krótko... Współczujemy jej właścicielom...
    Biegaj białasku po wiecznie zielonych łąkach... 

    11.11.2011
    Biała ma już nowy dom. Została adoptowana bezpośrednio ze schroniska. Trzymamy kciuki! 

    25.10.2011
    Nazywana roboczo Biała, z wiadomych względów, od kilku dni w schronisku, jeszcze na kwarantannie. Nikt jej nie szuka, nikt o nią nie pyta. I tyle o niej wiemy. Raczej młodsza niż starsza, drobnej budowy ciała, przyjazna do człowieka, kręcidupka, ładnie pozowała do zdjęć. Ma lekki katar, mieszka w kojcu wewnętrznym, przed adopcją zostanie wysterylizowana.

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=311|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wiek: 4 lata

    29.10.2011
    Otrzymaliśmy dziś wiadomość o odejściu Boćka... Boksio chorował na serce już od dwóch lat, był na nie leczony. Jakiś czas temu przeszedł operację z powodu ataku innego psa, a to osłabiło jego chore serduszko... Jego stan ciągle się pogarszał. Bocian biega za Tęczowym Mostem... Mamy nadzieję, że jest tam szczęśliwy...

    25.10.2008
    Bociek poleciał do nowego domu :-) 

    01.09.2008
    Bocian poleciał do hotelu pod Warszawę. Wszystkie są badania dobre

    Psem wirtualnie opiekowali się
    • Robert, Dorota i Kinga Świerczyńscy
    • Anna i Katarzyna Bogusławskie

    10.08.2008

    Bociek został znaleziony w lesie. Kobieta, która go znalazła, niestety nie mogła się nim dłużej opiekować, dlatego Bociek trafił do schroniska. Był tam około dwóch miesięcy.
    Obecnie Bociek mieszka na SGGW.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=317|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Boguś22.07.2010
    Otrzymaliśmy informację ze schroniska o odejściu Bogusia. Został znaleziony w boksie przy porannym obchodzie pracowników schroniska. Spał zwinięty w kłębuszek..... Prawdopodobna przyczyną śmierci był zawał serca lub udar. Fala upałów jest dla zwierząt w schroniskach zabójcza z powodu nagrzewających się, metalowych boksów.

    Biegaj za TM wolny i spokojny.

    Boguś [*][*][*]

    17.06.2010
    Boguś to pręgowany samiec w typie rasy bokser, który został znaleziony w centrum miasta. Leżał wycieńczony na trawniku. Obsługa schroniska musiała zabrać go na noszach. W schronisku po podaniu kroplówki zaczął poruszać się o własnych siłach, jednak jego stan zdrowia pozostawia wiele do życzenia...

    Boguś jest bardzo przyjazny i łagodny w stosunku do ludzi. Pokochaj Bogusia...

  • Bond
    wiek: około 8 lat

    06.08.2012
    Jeśli wszystkie zwierzaki idą do nieba, to gdzie poszedł Bond, będący domownikiem plebanii i jednym z psich ministrantów ks. Andrzeja?
    Odszedł w towarzystwie reszty psiej sfory.
    Znowu za szybko...

    19.05.2012
    Nasz fundacyjny agent Bond już fundacyjnym psiakiem nie jest :-) Odnalazł wreszcie swoją przystań! Ma swój dom, ma ogród, ma staw - ma drugą młodość :-) Powodzenia Agencie! :-) 

    04.01.2012
    Bond Podobnie jak jego patron ma urok i klasę dżentelmena.

    To dojrzały bokser o pięknym umaszczeniu.
    Początkowo nieufny z czasem nawiązuje dobre relacje z człowiekiem. Zaakceptowanego obdarza pełną gamą pozytywnych uczuć. Dla Bonda najważniejszy jest człowiek -przyjaciel. Nieustannie stara się wzmocnić raz zawiązaną więź.
    Uwielbia pieszczoty, na spacerach zachowuje się wzorowo. Zdecydowanie lubi wycieczki, "odnajdzie się w każdym środowisku wodnym, błotnym, piaszczystym, trawiastym..."
    Nie jest wybredny, nie sprawia więc kłopotów przy karmieniu.
    Jest bardzo komunikatywny, bez trudu przekazuje informacje o swoich potrzebach.
    Spokojny i cierpliwy w relacjach z dziećmi.
    Nie wykazuje agresji.
    Jedynie zabawki traktuje jak zdobycz, są jego skarbami.

    Bond znajduje się pod opieką Fundacji od września 2010roku, za kilka dni przejdzie szczegółową diagnostykę celem wyjaśnienia zbioru drobnych dolegliwości. Bardzo prosimy o wsparcie w utrzymaniu tego pięknego psa.

    13.01.2010
    Wstrząśnięty, niezmieszany Bond - czyli film z cyklu co robi Agent kiedy nikogo nie ma w domu :)

    28.10.2010
    Opiekunowie tymczasowi o Bondziu: 
    Bond to pies przylepa, najważniejszy dla niego jest człowiek. Chce mieć dom, który da mu pełną michę jedzenia, zapewni spokój, żeby mógł się wyspać a później będzie miziać, kiziać, głaskać. Bond bardzo ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie. Co jakiś czas ogląda się żeby sprawdzić czy właściciel jest na końcu smyczy. Jeżeli chodzi o karmienie, je wszystko. Karmę suchą i gotowaną. Można mu zabrać miskę w dowolnym momencie, nie warczy, Można mu mieszać w misce, nie warczy. Z innymi psami dogaduje się świetnie, na spacerach przywita się radośnie z każdym bez względu na rasę, płeć, wielkość. Ma jedną wadę, jest zaborczy o zabawki i wtedy warczy, można mu ją odebrać siłą - czyli wyciągnąć z pyska, ale lepiej sposobem czyli rzucić dalej przysmak i wtedy po prostu schować. Dla niego zabawka jest zdobyczą, której stara się pilnować. Jeżeli będzie miał dom bez innego psa to należy dać mu kilka zabawek i nie zabierać, jak już się nimi nacieszy to prawdopodobnie straci zainteresowanie. Jeżeli inny pies będzie stał wyżej od niego w hierarchii to nawet nie będzie się starał przechwycić jego zabawki.W domu jest psem bardzo kontaktowym, często przychodzi, zagląda człowiekowi w oczy, kładzie swoją lewą łapę na kolanie i prosi "podrap mnie". Kiedy jest głodny idzie do kuchni i tak samo prosi o jedzenie. Nie bierze nic sam ze stołu czy blatu, czeka aż dostanieBond to pies, który na początku jest nieufny, boi się, ale szybko nabiera zaufania kiedy drapie się go po zadzie, daje jedzenie i wychodzi na wspólne spacery. Kiedy przychodzą goście biegnie się przywitać, co do dzieci reaguje spokojnie i cierpliwie stoi, kiedy go głaszczą. Koty go interesują (bez agresji) kiedy miauczą, bez dźwięków nie są godne zainteresowania Bonda.

    05.10.2010
    Bondzio zamieszkał w domu tymczasowym! Został uznany za psi ideał. Uwielbia spanie na kanapie, miękkie poduszki, masę ludzkich czułości i dobre jedzenie w każdej ilości. Typ śpiocha, w pierwszym dniu po zamieszkaniu w DT, wyszedł na spacer po godzinie 9. Wiek ma swoje prawa.... Tymczasowym opiekunom dał sobie zaglądać w uszy i zęby, a przy tym był zupełnie spokojny. Świetnie dogaduje się z dwoma suniami rezydentkami. Nie ma konfliktów nawet przy jedzeniu. Po prostu chłopak Miód Malina. Czekając na dom, Bond zbiera na przysłowiowe fałdki, by nabrać boksiowego ciałka. Fundacja natomiast, zbiera środki na pokrycie jego badań. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę z tytułem BOND.

    28.09.2010
    Bond trafił pod opiekę Fundacji. Otrzymaliśmy kilka dni wcześniej informację, że bardzo wychudł i nie poradzi sobie w schronisku. Ze schroniska trafił bezpośrednio do kliniki w Warszawie. Jest bardzo wychudzony, na zadku ma zupełny zanik mięśni, wystające kości biodrowe i żebra. Tylne łapy ma wyraźnie słabe, po dłuższym leżakowaniu potrzebuje kilku minut, by je rozchodzić i się nie zataczać. Na lewym, przednim łokciu ma wyraźne zgrubienie. Nie jest to opuchlizna, ani guz, jest to najprawdopodobniej stary, pourazowy i krzywy zrost. Być może było to złamanie. Nie powoduje to jednak kulawizny. Po przyjęciu do kliniki ważył tylko 26,4 kg.Wobec opłakanego stanu wizualnego, zadziwiają jego wyniki krwi i moczu, które są dobre, a w kale nie ma pasożytów. Badanie USG również nie wykazało niczego niepokojącego. Organy wewnętrzne są prawidłowe w swej strukturze. Bond potrzebuje w tej chwili intensywnego i wartościowego odżywiania, by przysłowiowo stanąć na nogi i być pełno gabarytowym bokserem.Po przyjeździe do kliniki Bond był przerażony i trzęsący się. Z tego powodu przy próbie oględzin weterynaryjnych strzelał zębami w powietrzu i warczał. Boi się lekarzy i przyrządów które mają w rękach. W kontaktach z wolontariuszami nie wykazuje żadnej agresji, jest bardzo przylepny i szybko się przywiązuje. Pozostawiony w klinicznym kojcu, tęskni za osobami, które zdążył już poznać, płaczliwie zawodząc. Jest przyjaźnie nastawiony do psów, najczęściej ignorując je zupełnie.

    19.09.2010
    Bond trafił do schroniska w pierwszych dniach sierpnia. Został znaleziony podczas samotnej wędrówki ulicami miasta. Do tej pory nikt go nie szukał. Początkowo był bardzo wystraszony nową sytuacją, nieufnie podchodził do ludzi. W tej chwili pracownicy schroniska określają go mianem boksiowej, starszej ciapy.Bond przebywa w tym samym schronisku co dziadunio Argon (Aragorn), który dzisiaj grzeje już bokserzy kuper w nowym domu w Gdańsku. Argon miał szczęście trafić za pośrednictwem Fundacji bezpośrednio ze schroniska do wspaniałego domu tymczasowego. Chcielibyśmy móc, w ten sam sposób pomóc Bondowi. Boksiowe, starsze misie, powinny trafiać w domowe warunki, gdzie będą miały ciepły kąt i stały kontakt z człowiekiem.

    Szukamy domu tymczasowego dla Bonda! Jeśli możesz ofiarować mu swój dom nie każ mu czekać. Bonda mozna również wsprzeć dokonując wpłaty na konto fundacji z dopiskiem "BOND"

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Adres: Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

    {youtube}bC3t8Kv6tqQ{/youtube}

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=136|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Śląskie
    wiek: ok. 10 lat
     

    17.04.2013
    Borys odszedł dziś rano za Tęczowy Most. Do wieku dołączyła choroba, nie udało się... Tak krótko cieszył się swoim nowym domem, a jego Właściciele takim Przyjacielem... Bardzo nam przykro...

    07.03.2012
    Borysek pojechał do swojego nowego domu na zasłużoną, spokojną i pełną miłości - emeryturę :-) Bardzo dziękujemy nowym właścicielom Borysa za okazane serce i za to, że nie bali się dać boksiowemu dziaduniowi prawdziwego domu na te ostatnie lata życia. Jeszcze raz dziękujemy i życzymy powodzenia! 

    29.02.2012
    Borys przeszedł pod naszą opiekę i został od razu zabrany do kliniki. Dziś zostało wykonane badanie USG jamy brzusznej, które wykazało lekko zmienioną śledzionę, co trzeba będzie w przyszłości kontrolować. Na jutro został zaplanowany zabieg kastracji, ponieważ Borysek ma znacznie przerośniętą prostatę oraz kilka cyst. Na skórze żadnych pasożytów nie ma, lekkie wyłysienia są wynikiem otarć. Boksio został oceniony na ok. 10 lat. 

    27.02.2012
    Borys to 8-9 letni bokser oddany przez właścicieli do schroniska. Trafił do nich od innych ludzi. Pies jest zabiedzony i wychudzony. Osoba która go oddawała stwierdziła, że jak schronisko go nie przyjmie to go wywiezie i zostawi byle gdzie.
    Borys jest bardzo łagodny, do psów zero agresji, sprawdzony na koty nie zwraca w ogóle na nie uwagi.
    I tak na starość mu się życie skomplikowało :-( Może znajdzie się jakiś chętny dom, który zapewni mu godziwą starość...

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=391|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Borys
    wiek: około 8 lat
     

    10.08.2012
    Borys odszedł wczoraj za Tęczowy Most... Nie doczekał się na swój prawdziwy dom, jednak ciągle przebywał pod troskliwą opieką. Biegaj szczęśliwie za Tęczowym Mostem psiaku...

    Borysem wirtualnie opiekowali się:
    - Małgorzata i Krzysztof M.
    Bardzo dziękujęmy.

    01.02.2012
    Każdy na starość chciałby mieć własny kąt, własne ciepłe, miłe miejsce. Własne okno na świat. Borys czeka. Nie narzeka na pusty brzuch, nie narzeka na mróz...ale tęskni. Za czułym spojrzeniem, za spacerem...za miłością.

    "Nikt nie chce starzeć się samotnie. Każdy ma marzenia. Ja też. Borys

    Borys szuka przyjaznego miejsca, nie ma dużych wymagań...Pragniemy dla niego DT lub Domu.
    Jeśli nie możecie państwo adoptować Borysa, prosimy o przekazanie 1% lub drobne wsparcie finansowe. Aby jesień życia była ciepła i kolorowa.

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Zgrupowania Żmija 25/49
    01-875 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

    Borys mieszka w Przytulisku Pani Wandy Jerzyk w Przyborówku. Jest to pobyt odpłatny w wysokości 250 zł za miesiąc, z czego Fundacja pokrywa 150 zł. Pozostałą część sponsoruje fundacyjna wolontariuszka Hania R.

    06.11.2008
    Borys miał kolejny raz odwiedziny. Jak zwykle Hania wyprowadziła go na spacer, wytuliła. Sporo też rozmawiali. Hania powiedziała mu, że robi co w w jej mocy by znaleźć mu dobrych ludzi, żeby czekał, żeby nie tracił nadziei...nadziei na własny, ciepły kąt ...

    05.11.2008 Życie październikowego Borysa prawie niczym się nie różnił od wrześniowego. To po prostu kolejny miesiąc bez własnego domu, bez kochających ludzi ... Życie Borysa stało się dłuższe o kolejny miesiąc smutku i tęsknoty ...

    11.09.2008
    Borys przebywa obecnie w hoteliku. Jest zdrowy. Został także wykastrowany. Wydobrzał, przytył, sierść stała się gęsta i lśniąca, zawarł pakt o nieagresji z sąsiadującymi z nim psami. Ma własny duży boks, ma od czasu do czasu spacery, ma pełną miskę, ma opiekunkę którą uwielbia. Ale on czeka na na własny dom i własnego człowieka!!! Szuka domu bez zwierząt, gdzie znalazłby i miłość i opiekę człowieka. Nie jest psem wymagającym, zje z chęcią zarówno suchą karmę jak i normalne domowe jedzenie. Na spacerach nie szaleje, w końcu to już stateczny pan w średnim wieku. Na smyczy trochę ciągnie ale przywołany do porządku stara się iść przy nodze. Na komendę siada, podaje łapę, staje w miejscu. Zdaje się, że jeździł samochodem przy fotelu pasażera - wyraźnie lubi to miejsce. Dostał ostatnio czerwoną obróżkę; czy przyniesie mu szczęście?

    22.04.2008
    Leczenie biegunki idzie w dobrym kierunku, USG jamy brzusznej wykluczyło przerzut guzka z szyi. Borys szuka domu, żeby po okresie wzmocnienia (ok. 3 tygodnie) wrócić na zbieg wycięcia guzka (histopatologia) no i kastrację... W klinice nie wykazywał najmniejszego zainteresowania psami. Może opinia, że w schronisku był agresywny do innych psów spowodowana była miejscem. Borys będzie wyprowadzany na spacery, postaramy się zaobserwować jego stosunek do innych osobników.

    Borys z niecierpliwością czeka na dom!

    20.04.2008
    Kochana, łagodna mordeczka. Nie jest dużym bokserem, ale myślę że optymalnie około 30 kg powinien ważyć. Biegunka w dalszym ciągu się utrzymuje, pod koniec ze śladami krwi. Ogonek jeszcze nie chodzi, ale w klinice, jak tak sobie siedzieliśmy w celu asymilacji z psim otoczeniem, to radosną kurę na posadzce już zrobił wystawiając brzuszek do głaskania. Do innych psów... zobaczymy, jak na razie wyrywny... Za to w klatce wzór łagodności, nie interesują go inne psy. Odleżyny okropne, do tego duży guz pod gardłem; przemieszcza się razem ze skórą, mam nadzieję że to włókniak, tłuszczak, czy też inne mało groźne paskudztwo. Trzeba wyciąć, zdiagnozować, zapomnieć. Na spacerach, po zrobieniu co trzeba, na smyczy nie ciągnie, "siad" (bez smakołyków na widoku) po małym namyśle wykonuje, "podaj łape" tak samo. A chodzi delikatniutko, niemalże z gracją.

    18.04.2008
    Niestety Borys nie toleruje żadnych psów. Dla ludzi jest łagodny. W schronisku robi się coraz chudszy, apatyczny, z nosa katar ...

    5.03.2008
    Borys to kolejny porzucony śliczny rudzielec. Został znaleziony w podpoznańskiej miejscowości. Może ktoś go szuka, a nie przyszło mu do głowy, że pies jest 40 km dalej.

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/28
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem BORYS)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=63|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Borys IVBorysek nie doczekał swojego nowego domu, odszedł 21 lipca. Nie był sam, była przy nim rodzina prowadząca hotel, dla której był wyjątkowym boksiem, ich boksiem. Na 2-3 godziny przed odejściem miał kłopoty z równowagą, ale nic wskazywało najgorszego. Miał apetyt, spacerował. Zasnął na kolanach hotelowej opiekunki, w drodze powrotnej do domu, po wieczornej wizycie u rodziny.

    Borys [*][*][*]

    07.05.2010
    Borys czuje się lepiej. Mniej się zatacza i jest trochę mniej apatyczny. Nie ma chorób odkleszczowych. Na prześwietleniu wyszła spondyloza. Z oddychaniem też coraz lepiej. W najbliższym czasie Borys będzie miał zabieg kastracji i jedyne czego będzie mu brakować to kochającej rodziny...

    29.04.2010
    Borys pręgowany bokser został znaleziony w Zagórzu (woj. małopolskie) około 8 kwietnia 2010. Od momentu znalezienia chodził bardzo niechętnie, a jak już wstał to dziwnie się poruszał. Czasem się przewracał. Jest wychudzony.Borys jest bardzo łagodny dla ludzi i dla innych zwierząt.
    Przez kilka dni przebywał w domu tymczasowym, jednak sytuacja rodzinna sprawiła, że musiał ten dom opuścić. I tym sposobem Borys trafił pod opiekę Fundacji. Obecnie przebywa w klinice w Mikołowie.
    W dniu transportu do Mikołowa stan Borysa był wyjątkowo ciężki:
    Borys nie potrafi momentami utrzymać równowagi - rozjeżdżają mu się tylne łapy i przewraca się na bok. Weterynarz poświęciła jeszcze lampka w jego oczy, i wtedy wydobył się z Borysa straszny płacz.
    Borys musiał trafić pod naszą opiekę. W przypadku psa w tak ciężkim stanie nie było czasu ani możliwości na inną decyzję. Decyzja zapadła. Teraz oprócz dachu nad głową i jedzenia musimy zapewnić Borysowi pełną diagnostykę. On musi umieć stanąć na nogi!

    W takich sytuacjach zawsze mogliśmy liczyć na Państwa ofiarność i zaufanie. Teraz po raz kolejny prosimy o pomoc finansową, by Borys mógł stanąć na własnych nogach...

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem "BORYS IV")

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=11|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wiek: ok. 6 lat
     

    26.06.2012
    Dziś zadzwoniła do nas właścicielka Bosmana... Boksio odszedł za Tęczowy Most, odszedł dzisiaj... Bardzo nam przykro... 

    18.10.2011
    Bosman zamieszkał w nowym domu! Cieszymy się niezmiernie, że udało się to tuż przed nadchodzącą zimą :-) Życzymy powodzenia nowej rodzince i czekamy na relacje :-)

    31.08.2011
    W schronisku od około 2 miesięcy znajduje się duży, około 6-letni bokser. Trafił do schroniska masakrycznie wychudzony, Pomimo opieki i odrobiny ludzkiego ciepła nie przybiera na wadze. Z krótkiego schroniskowego opisu jest sympatyczny, nie przejawia agresji ani do opiekunów, ani do osób, z którymi wcześniej nie miał kontaktu. To przekochany, łagodny pies cieszący się całym sobą na widok człowieka, garnący do niego z uśmiechnięta mordą. Pomimo swojego tragicznego fizycznego stanu radosny i pogodny. Bezkonfliktowy, zgadza się z innymi psami do chwili, kiedy na widoku nie pojawi się jedzenie. Schroniskową miskę dostaje więc osobno. Ostatnio przebywał w schroniskowym szpitaliku, nie wiem czy zdiagnozowano przyczynę nieprzybierania na wadze. Ja chyba znam tę przyczynę... bokser + schronisko...
    Jest wykastrowany. Nazwaliśmy go Bosman, tam ma tylko numer...

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=279|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}


  • Psem wirtualnie opiekowali się
    • Anna Bogusławska
    • Katarzyna Bogusławska

    28.07.2011
    Brunia odeszła za TM. Tylko dzięki olbrzymiej miłości i determinacji jej właścicielki udało się dać jej jeszcze tyle czasu... Jest nam niezmiernie przykro...

    18.11.2008 O Bruni Fundacja dowiedziała się 12 listopada. Sunia błąka się w okolicach Łodzi. Złapanie jej nie było łatwe. Akcja zakończyła się powodzeniem dopiero w sobotę, 15 listopada.

    Kilka dni Brunia spędziła w osoby, która tak bardzo walczyła o jej złapanie. Od wczoraj Brunia przebywa w śląskiej klinice.

    Obecnie Brunia jest pod opieką Fundacji. Każdy może jej pomóc. Każda złotówka jest ogromną pomocą, by stworzyć szanse na godne życie dla Bruni.

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Adres: 04-036 Warszawa, ul. Al. Stanów Zjednoczonych 32/28
    Konto bankowe: 87 1090 1870 0000 0001 0841 2247
    koniecznie z dopiskiem "BRUNIA"

    Wszystkim, którzy byli zaangażowani w akcje bardzo serdecznie dziękujemy! Podziękowaniem od Bruni niech będą zdjęcia, na których laleczka szczęśliwie i spokojnie śpi.

    Wiek: około 5 lat
    Miejsce pobytu:

     

    Dzieki wytrwałości Wiktorii Brunia jest bezpieczna!

    Brunia Brunia

    24.11.2008

    Od kilku dni Brunia mieszka w domu tymczasowym u Doroty. Przejęła miejsce po Kali. Z obserwacji Doroty wynika, że Brunia wie, że:
    - z królików jest super smaczny pasztet,
    - psa rezydenta można próbować dominować,
    - łózko i kołdra to zimowa buda dla boksera,
    - jak przychodzą goście, trzeba uruchomić tyłeczek i kikuta i wymachiwać,
    - dzieci są fajne i nie robi się z nich pasztetu.

    Brunia czeka na nowy dom.

     

    Brunia w domku

    Brunia Brunia Brunia

     

    Pierwszy zimowy spacer

    Brunia Brunia

    05.12.2008 Brunia ma się coraz lepiej, dochodzi do siebie. w domu tymczasowym ma tak dobrze, że już nie w głowie jej piesze wycieczki w siną dal...

     

    Sesja zdjęciowa - prawy profil, en face - piękna z każdej strony!

    Brunia Brunia Brunia

    24.12.2008

    10 grudnia otrzymaliśmy wyniki badań Bruni. Niestety nie były dobre. Sunia ma syndrom (zespół) Cushinga - wymaga to długotrwałego i niestety kosztownego leczenia.
    Od soboty, 13 grudnia, Brunia zaczeła leczenie. Codziennie tabletki mitotanu i kontrola ilości wypijanych płynów. Leczenie w ciągłym kontakcie z weterynarzem - kontakt przed każdym podaniem leku. Kuracja potrwa kilka tygodni, może miesięcy. Niestety z uwagi na skomplikowanie leczenia sunia przez pierwszy jego okres musi zostać w domu tymczasowym.

    Najświeższe informacje z dziś, 24 grudnia, są takie, że Brunia czuje się dobrze. Nie wie, że jakieś choróbsko w niej siedzi.

    "To taka mała awanturnica. Nie przepuści żadnemu psu na dworze. Musi naszczekać choćby na ratlerka, albo jak jakiś ludź się dziwnie zachowuje np. stoi nieruchomo, to już jest niepokojące dla niej i robi się czujna. Ale nie lubi długich spacerków, szybki wysik i do domu susami - po 3 albo 4 schody naraz. Jest bardzo skoczna, potrafi z miejsca skakać na wysokość mojej twarzy.

    Nadal ma "wilczy głód", to jeden z efektów choroby - pije o około litr mniej niż wcześniej, skóra nadal sucha i łysiny są, ale to dopiero początek leczenia, więc trzeba czasu, aby po kolei wszystko wróciło do normy. No i oczywiście jest słodka, kochana, bardzo usłuchana mimo swojego temperamentu, typowy boksio w wersji żeńskiej."

     

    Chorutka Brunia

    Brunia

    23.02.2009 Brunia we wtorek zakończyła leczenie mitotanem, a objawy ZC ustąpiły.

    "Stan skóry jest o wiele lepszy, brzuszek i klatka piersiowa zarosły sierścią, a były łyse... Brunia jest bardzo radosnym psem. Chętnie bawi się zabawkami. Na spacerze uwielbia poznęcać się nad patykiem, a później przynieść go pod drzwi. Niestety nie przepada za innymi psami".

    "W ciągu tych 3 miesięcy Brunia zaczęła zarastać. Zmieniła też lekko odcień sierści na jaśniejszy, na brzuszku pokazały się białe smugi. Zaokrągliła się też tak w sam raz. Jest śliczną zgrabną suczką z charakterkiem. Jak zabawa, to ona chętna. Jak nic się nie dzieje ciekawego, to śpioch. Ma wyjątkowo długi jęzor do rozdawania buziaków. Jest przytulaśna i całuśna bardzo.

    Siusiu tylko na dworze. Całą noc przesypia bez problemu i nie należy do rannych ptaszków. Suchą karmę chętnie zajada razem z lekami, które jej tam wrzucam. Za kąpaniem nie przepada, ale przychodzi grzecznie do łazienki jak ją zawołam - mimo, iż wie że ją wsadzę do wanny. Kąpiemy się 2 x w tygodniu".

     

    Brunia Brunia Brunia

    22.11.2009 Wczoraj minął rok jak Brunia zamieszkała w domu tymczasowym. Pod opieką Doroty Brunia wyzdrowiała i wypiękniała.

    Najważniejszym jednak prezentem dla Bruni jest fakt, iż ... od wczoraj sunia jest w swoim własnym domu - Brunia na zawsze zostaje u Doroty!

     

    Brunia
  • Wiek: ok. 12 lata

    26.12.2012
    Niestety nie udało nam się pomóc Buce... Mimo podawania leków i troskliwej opieki w klinice stan suni stale się pogarszał. Buka przeszła za Tęczowy Most w ramionach naszego Wolontariusza... 

    23.12.2012
    Boksia ze schroniska trafiła do kliniki, a tym samym pod naszą opiekę...
    Stan Buczka jest krytyczny. Walczy o życie.
    Ze schroniska ledwo wyszła. Do kliniki trzeba było ją już wnieść.

    Badania były bardzo trudne, bo Buczek cały czas się dusiła, nie umiała stać na łapach ,przewracała się, ale udało się.
    Temperatura w normie. Morfologia ok. Biochemia - lekko podwyższone próby wątrobowe i podwyższony czynnik, który może świadczyć o nowotworze np. cushingu.
    RTG - nie ma przerzutów, ale płuca nie są czyste, jest wiele zmian, które mogą świadczyć o przechodzonym zapaleniu płuc, stad te duszności i rzężenie w płucach.
    USG jamy brzusznej - ogólnie ok. nerki pracują, tyle że coś jest przy jednej nerce, może to być guz kory nadnerczy czyli cushing, na co wskazują też inne objawy i wyniki biochemii.
    Do tego wszystkiego Buka jest odwodniona.

    Stan fizyczny wskazywałby na uśpienie, ale badania pokazały, że jest światełko w tunelu,wiec walczymy.
    Buka zjadła całą michę i zrobiła kupę i siku, wiec to też napawa optymizmem.

    Na dzień dzisiejszy podstawą są jej płuca i ustabilizowanie oddychania.
    Powinna dostać steryd, ale weterynarz podejrzewa cushinga, a w tym przypadku sterydu nie można zastosować. Dostała antybiotyk i kroplówkę, musimy czekać.
    Buka ma też owrzodzone oczko i pokaleczone łapki.
    Ewentualne badania w kierunku tarczycy i cushinga po świętach, bo teraz laboratoria są zamknięte.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=561|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Carla17.12.2008
    Wczoraj rano, po kolejnym nawrocie i długiej walce, Carla przegrała z chorobą.

    09.12.2008
    W piątek 5 grudnia Carla zakończyła leczenie. Jest zdrowa. Lekarze walczyli o Carlę z całych sił tak, by znów poszła na spacer... Carla to grzeczna dziewczynka. Na spacerku idealna, ładnie chodzi na smyczy nie ciągnie. Wykonuje podstawowe komendy.

    Carla czeka na dom. Kochający, ciepły dom.

    28.11.2008
    Niestety kilka dni temu u Carli zdiagnozowano nosówkę. Carla jest pod troskliwą opieką. Teraz zostało trzymanie kciuków, by udało się suni wygrać z chorobą...

    20.11.2008
    Carla jest piękna i ma smukłą budowę ciała. Jest zdrowa, łagodna i przyjacielsko nastawiona do ludzi. Widać po niej, że rodziła i to nie jeden raz ...
    W boksie siedzi z jednym pieskiem i bardzo dobrze się dogadują. Kotów nie lubi, od razu atakuje. Jest bardzo smutna i z ogromną nadzieją wypatruje kochającego domu ...

  • 08.07.2012
    Max odszedł za Tęczowy Most... W tych ostatnich chwilach byli z nim jego wspaniali właściciele... Boksio miał również fajną koleżankę Nutkę... Bardzo nam przykro...

    18.05.2010
    Max zamieszkał w nowym domu. Powodzenia :)

    17.12.2009
    Od 1 grudnia Max jest pod opieką Fundacji. Czy na Święta ma szanse być pod Twoją opieką?

    22.10.2009
    Cezarzostał znaleziony około miesiąc temu. Trafił do schroniska. Jest zestresowany zaistniałą sytuacją. Schronisko to nie jest miejsce dla niego...

     


    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=61|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Chianti06.03.2009
    Wczoraj zasnęła na zawsze. Przegraliśmy walkę z chorobą.

    12.01.2009
    W niedzielę w odwiedzinach u Chianti była śląska ciocia i przyniosłą bardzo dobre wieści... Po pierwsze Chianti czuje się lepiej, już się uśmiecha, a po drugie to to, że Sushek i Binka mają nową siostrę! Chianti-Wiórka zostaje tam na zawsze w domu tymczasowym!

    10.01.2009
    Od dzisiaj Chianti mieszka w domu tymczasowym u Weroniki, jej rodziny i psiej bandy. Chianti jest jeszcze troszkę chora, ale mamy nadzieje, że to już końcówka leczenia i liczymy na to, że warunki domowe jej w tym pomogą. Choroba ją wyniszczyła wazy zaledwie 14,5 kg. Chianti już sobie upatrzyła swojego pana i jest nim dziadek Lucek!

    29.12.2008
    3 grudnia pod opiekę Fundacji trafiła niezwykle czarująca sunieczka. Otrzymała imię Chianti. Pierwsze tygodnie Chianti musiała spędzić w klinice, gdzie była bardzo grzeczna. Lala ma przodogryz i dwa ząbki na wierzchu, drobna i pręgowana, czyli boksia jak się patrzy. Chianti nie przejawia agresji wobec psów, ani wobec suk. Jest drobniutka i delikatna zarówno w wyglądzie, jak i w zachowaniu.

  • Wiek: 4 lata

    11.01.2012
    Ciacho był chory na padaczkę... Nie miał szans... Odszedł za TM, ataki były bardzo długie, bardzo mocne... Odpoczywaj psiaku... 

    08.01.2012
    Ciacho nie jest psem bezproblemowym, prawdopodobnie był trzymany w kojcu, nie jest nauczony załatwiania się wyłącznie na dworze, jest wychudzony, ma problemy ze stawami lecz na ten czas nie wiadomo czy jest to spowodowane wychudzeniem czy problemami zdrowotnymi.
    Jest łagodny, ale nienauczony chodzenia na smyczy.

     

     

     

     

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=349|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • wiek: ok. 7 lat

    17.01.2013
    Otrzymaliśmy smutną wiadomość. Coma odeszła za Tęczowy Most. Kilka ostatnich lat swego życia spędziła w cudownym domu wraz z kochającą ją rodziną... Bardzo nam przykro...

    14.05.2008
    Coma zamieszkała w swoim nowym domu :-) Powodzenia!

    29.01.2008
    Sunia już po wizycie u weterynarza, została zaszczepiona przeciw wściekliźnie, zrobiono wymaz z uszu, ponieważ zachodziło podejrzenie grzybicy. Apetyt dopisuje, waga się zwiększa, futerko już coraz lepiej wygląda. Humor znacznie lepszy - sunia zadomowiła się w Domu Tymczasowym :-)

    19.01.2008
    Coma przeszła pod opiekę Fundacji i zamieszkała w Domu Tymczasowym. Jest bardzo grzeczna, trwa jej leczenie. Jest przeziębiona. Na brzuszku jest guz - trzeba sie nim koniecznie zająć.

    17.01.2008
    Coma to boksia w wieku ok. 7 lat, znalazła się w schronisku. Jest bardzo wystraszona, wręcz przerażona... Nie wychodzi z boksu, trzeba jej podstawiać miskę, nie chce wyjść do jedzenia.

    GALERIA

     {phocagallery view=category|categoryid=573|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wielkopolskie

    22.10.2014
    Czak odszedł za Tęczowy Most... Bardzo nam przykro... Do ostatniej chwili była z nim jego opiekunka...

    15.09.2013
    Dziś wielki dzień - Czak powędrował do swojego nowego domu, aż w Tychach :-) Bardzo sie cieszymy i wszystkim życzymy powodzenia!

    25.08.2013
    Czak przeszedł pod naszą opiekę i zamieszkał w hoteliku. Czak w schronisku miał kontakt z dziećmi - Czak kocha dzieci, był tak szczęśliwy jak szedł z nimi na spacer. A na spacerze był puszczany, nie oddalał się, przychodził na zawołanie. 
    Ładnie jeździ samochodem, w drodze ze schroniska do Poznania, czyli ponad godzinę przeleżał na kolanach Wolontariuszki, czasami tylko wpychał pysk pomiędzy przednie fotele, by zobaczyć gdzie jedzie, by dotknąć kierowcy, a czasami lizaniem pytał się czy będzie dobrze...
    W kojcu utrzymuje czystość, chętnie zjada przygotowane posiłki,załatwia sie na spacerach. Na smyczy szedł spokojnie, nie ciągnął. Bez problemu dał się porządnie wymyć, nie protestował przy myciu i czyszczeniu uszek.
    Jest szczupły,ale żeberka tylko trochę widać. Ma na skórze trochę małych brodawek, jedną większą, być może do usunięcia, niewielkie nadziąślaki. W poniedziałek czeka Czaka wizyta u weterynarza i badanie krwi.

    24.06.2013
    Czak ma ok 6-8 lat, jest bardzo zgodny do innych psów, kochany do ludzi. W kojcu mieszka z innymi psami i żyje z nimi w zgodzie. Ma niedawno szytą łapę, tak że widać wyraźnie że ktoś o niego dbał. Może się tylko zgubił, może ktoś go szuka nie tam gdzie powinien? Oby.

  • Wielkopolskie

    22.10.2014
    Czak odszedł za Tęczowy Most... Bardzo nam przykro... Do ostatniej chwili była z nim jego opiekunka...

    15.09.2013
    Dziś wielki dzień - Czak powędrował do swojego nowego domu, aż w Tychach :-) Bardzo sie cieszymy i wszystkim życzymy powodzenia!

    25.08.2013
    Czak przeszedł pod naszą opiekę i zamieszkał w hoteliku. Czak w schronisku miał kontakt z dziećmi - Czak kocha dzieci, był tak szczęśliwy jak szedł z nimi na spacer. A na spacerze był puszczany, nie oddalał się, przychodził na zawołanie. 
    Ładnie jeździ samochodem, w drodze ze schroniska do Poznania, czyli ponad godzinę przeleżał na kolanach Wolontariuszki, czasami tylko wpychał pysk pomiędzy przednie fotele, by zobaczyć gdzie jedzie, by dotknąć kierowcy, a czasami lizaniem pytał się czy będzie dobrze...
    W kojcu utrzymuje czystość, chętnie zjada przygotowane posiłki,załatwia sie na spacerach. Na smyczy szedł spokojnie, nie ciągnął. Bez problemu dał się porządnie wymyć, nie protestował przy myciu i czyszczeniu uszek.
    Jest szczupły,ale żeberka tylko trochę widać. Ma na skórze trochę małych brodawek, jedną większą, być może do usunięcia, niewielkie nadziąślaki. W poniedziałek czeka Czaka wizyta u weterynarza i badanie krwi.

    24.06.2013
    Czak ma ok 6-8 lat, jest bardzo zgodny do innych psów, kochany do ludzi. W kojcu mieszka z innymi psami i żyje z nimi w zgodzie. Ma niedawno szytą łapę, tak że widać wyraźnie że ktoś o niego dbał. Może się tylko zgubił, może ktoś go szuka nie tam gdzie powinien? Oby.

  • Czato06.09.2008
    Czato został pochowany na cmentarzyku dla zwierząt pod Wrocławiem

    11.05.2008
    Czato po miesiącu pobytu w nowym domu wrócił pod naszą opiekę. Kolejne trudne przeżycie i pogłębienie traumy u psiaka który przeżył już tak wiele.

    24.01.2008
    Czato to młody ok. 2 letni pies. Z niewiadomych powodów został porzucony z olbrzymią kolczatką na szyi. Jest rozbrykanym chłopakiem potrzebującym konsekwentnego prowadzenia. Przez dotychczasowych właścicieli nie został nauczony niczego i prawdopodobnie z tego powodu został porzucony. W ciągu kilku dni w hotelu pod okiem trenera pies stał się karny. Wystarczyło trochę zdecydowania i poświęcenia minimum uwagi, żeby go nauczyć podstawowych komend których bez problemu słucha.
    Pies jest zdecydowanym przeciwnikiem kotów.

  • Dan

    Dan30.09.2008
    Niestety nie zdążyliśmy... Chłopak został uśpiony... z uwagi na szybki spadek masy i podejrzenie nosówki ...

    26.09.2008
    Dan to bardzo miły i przyjazny pies. Jest niestety mocno wystraszony sytuacją, w której się znalazł. W chwili obecnej przebywa w jednym z przyschroniskowych hoteli na Śląsku. Czeka na lepsze jutro...

  • Mazowieckie

    Wiek: około 10 lat
    Miejsce pobytu: dom tymczasowy
    Kontakt: Natalia 793 040 057 (po 17-tej)
    nfreliszek@fundacja-bokserywpotrzebie.pl

    08.08.2014
    Nasz ukochany Czesio przeszedł przez Tęczowy Most. Odszedł kochany w domu który tylko z nazwy był tymczasowy. Otulony troską i miłością... Trudno nam się z tym pogodzić, zaakceptować odejście psa który tak krótko cieszył się dobrym domem. Ogromnie dziękujemy wszystkim którzy przyczyniali się do jego szczęścia, jego opiekunom, sponsorom oraz innym wolontariuszom którzy podali mu pomocną dłoń.

    10.05.2014
    Czesio, czuł się dobrze, nastrój miał dobry...jak na seniora po przejściach wygląda bardzo dobrze, nic niepokojącego...
    A jednak, w czasie rutynowej kontroli ujawnił się nowotwór jądra. Szybko wykonana biopsja ukazała zatrważającą prawdę - nowotwór złośliwy. Czas na zabieg...
    Do tej pory unikaliśmy interwencji chirurgicznej, w tym kastracji u Czesia ze względu na wiek, incydenty zasłabnięcia - ogólnie delikatny organizm. Tym razem nie mamy wyjścia. To zabieg obciążony ryzykiem, jednak nie możemy pozostawić Czesia "sam na sam z wrogiem" mamy bowiem nadzieję że wcześnie wykryty nowotwór nie zdążył zaatakować innych narządów.

    21.09.2013
    Gdy Chester posmutniał, stał się osowiały i wciąż lgnął do opiekunki, gdy pozwolił mniejszym psom "wchodzić sobie na głowę" wzbudził ogólny niepokój. Opiekunka zabrała Go na badania. Okazało się że przyczyną odmiennego zachowania Chestera jest niedoczynność tarczycy. Bokser otrzymuje lek, czekamy na poprawę nastroju. Chester wciąż ma problemy ze skórą. Przyjmuje celowo dobrane leki, jest też poddawany leczniczym kąpielom. Robimy wszystko co tylko jest dostępne aby utrzymać Chestera w dobrej formie oraz by czuł się dobrze i komfortowo. Niestety są niewielkie szanse na całkowite wyleczenie skóry. 
    Chester jest karmiony specjalistycznymi karmami Wolfsblut.

    19.07.2013
    Chester wrósł w atmosferę domu, w którym mieszka. Przyjmuje leki, kąpiele lecznicze oraz odpowiednio dobraną karmę. Dzięki temu czuje się dobrze, ładnie wygląda i ma w sobie całą masę pozytywnej energii. Chester chętnie się bawi, wprost wariuje na punkcie piłeczek. Lubi wypoczynek na trawie. W domu zachowuje się grzecznie i czysto. 
    Ponieważ Chester ma alergię na wiele z podstawowych składników karm, musi jadać szczegółowo wybrany karmy holistyczne.

    10.04.2013
    Chester wciąż w czasie leczenia. Jeszcze przez jakiś czas musi przyjmować leki na chorą skórę, oraz zapewne dożywotnio preparaty wspomagające stawy. Powinny one przynieść ulgę i pozwolić księciu jeszcze na dużo emocjonujących zabaw i biegów wśród śniegów i traw. Z bokserkami rezydentkami, niedużym pieskiem oraz kotem tworzy spokojną grupę towarzyską. Zachwyca każdego kto się z nim spotka, taki urokliwy pełen kokieterii bokser. 
    Chester miał robione testy alergiczne - Chester jest alergikiem. Alergie pokarmowe : soja, kukurydza, pszenica, ziemniaki, buraki oraz ryż. Oraz wziewne - grzyby i roztocza (czyli kurzyk), trawy i zioła: tymotka, życica, cynodon, żyto. Nie będzie łatwo go karmić ani chronić.

    18.01.2013
    Chester zmienił dom tymczasowy. Zamieszkał pod Warszawą, w towarzystwie dwóch białych bokserek oraz kota. Chester zwany Czesiem, dał się poznać jako sympatyczny, zrównoważony pies.
    Bez trudu zaprzyjaźnił się z bokserkami oraz kotem.
    Według opiekunki : „Czesiek jest naprawdę super psiakiem co postaram się jeszcze lepiej pokazać. Jak czas na aktywność to aktywny i wesoły, jak odpoczywamy w domu to grzeczny i spokojny przytuli się i śpi sobie grzecznie, na razie lubi być blisko mnie czyli kontroluje jak wychodzę ale umie zostawać sam (spokojnie zostaje w klateczce jak trzeba). Ma piękny apetyt, nie grymasi. Piłeczkami z psami nie chce się dzielić, ale do mnie piłeczkę przynosi, żeby się pobawić. Śmiem twierdzić, że Cześ to ideał i oczywiście także z powodu jasnej karnacji żeby nie rzec, że właśnie to czyni go najdoskonalszym z najdoskonalszych”
    Chester przeszedł gruntowne badania. Odwiedził wielu specjalistów. Zastosowano nowe, celowane a więc skuteczne terapie.
    Serce bardzo dobrze się sprawuje, nie musi przyjmować leków. W wyznaczonym przez specjalistę czasie przejdzie badanie kontrolne.
    W kwestii skórnej wdrożona została nowa kuracja antybiotykowa i oczywiście aktualne są kąpiele w nowoczesnym, skutecznym szamponie leczniczym.
    Z dnia na dzień zdrowszy i piękniejszy, pozwala się poznać i pokochać.

    04.12.2012
    Chester zamieszkał w domu tymczasowym. Ze względu na zaostrzające się problemy dermatologiczne bokser jest karmiony specjalistyczną, weterynaryjną karmą, rozpoczyna też lecznicze kąpiele w psim salonie.
    Chester nie lubi wody więc wcale się nie cieszy z takich zabiegów.
    W ocenie opiekunki to super pies. Grzeczny, wcale nie widać, że przesiedział w kojcu czy hotelu tyle czasu- uwielbia kanapy, nie szczeka na nikogo, stosuje się do wszystkich zasad. Zrównoważony i dostojny jak przystało na czystej krwi boksera. Ładnie spaceruje przy nodze, wciąż i niezmiennie uwielbia bawić się. 

    04.09.2012
    Chester - na odwiedzającej go wolontariuszce wywarł głębokie wrażenie. Jednocześnie stonowany, grzeczny i pełen chęci do zabawy.
    Zdecydowanie ulubionym przedmiotem jest piłeczka, ulubionym zajęciem jest zabawa nią!
    Chester wciąż czeka na kochającą rodzinę. Doskonale komponuje się z zieloną trawą, błękitnym niebem. Śmiemy twierdzić że i do dywanu, oraz kanapy w jakimkolwiek kolorze będzie pasował - jest bowiem piękny sam w sobie Smile

    17.07.2012
    Nawet upały nie zmniejszały energii i chęci do zabawy. Chester który nie martwi się o pełną miskę, który ma wygodne miejsce do spania, myśli wciąż o zabawie. Czerpie radość z życia i stara się nią dzielić. Taki miły, kochany i łagodny. Nawet gdy pokazuje jak wysoką zajmuje pozycję w psiej hierarchii jest nieomal delikatny. Zębów używa do zabawy, a psim uśmiechem zniewala wszystkich wkoło. Pod troskliwą opieką w hotelu czuje się dobrze.
    Chester chętnie przygarnie kochającą rodzinę, taką w której panuje radość i przyjaźń oraz wzajemna troska o drugą osobę.

    11.05.2012
    Chester- jednym słowem kochany.
    Chester zamieszkał w nowej letniej rezydencji (na terenie hotelu) do dyspozycji ma prywatny wybieg o słusznych wymiarach. W wolnym czasie lubi wylegiwać się w cieniu lub bawić. Pozytywnie zakręcony i energiczny. Czasem niesforny, czasem nieostrożny. 100% boksera w bokserze - uwielbia aportować. Potrafi też bawić się sam - swoją nową zabawką.
    Lubi ludzi, jest miłym kompanem na spacerach- nie ciągnie smyczy a zawołany chętnie wraca.
    Łatwo się zaprzyjaźnia z innymi czworonogami. Bezpieczny dla domu, pozbawiony niszczycielskiej natury czasem ma kłopot z zachowaniem czystości.
    Leczenie kardiologiczne daje szereg pozytywnych skutków - prawdziwym sprawdzianem będą upały.
    Lubisz się bawić ? Jesteś odpowiedzialnym i wiernym przyjaciołom człowiekiem? Masz w sobie dziecięcą radość? Jeśli tak, to pies-towarzysz dla Ciebie!

    19.01.2012 
    Chester pragnie przyjaźni. Codziennie wygląda swojego człowieka, czeka na swój dom, swoje miejsce na ziemi.
    Szlachetny, cierpliwy, wyjątkowo uroczy.
    Chester przeszedł badania kardiologiczne - kardiogram oraz USG serca. Badania ujawniły zwężenie aorty. Przyjmuje odpowiednie leki, regulujące ciśnienie.
    W najbliższym czasie Chestera czekają kolejne badania kontrolne.
    Wszyscy wolontariusze trzymają kciuki za powodzenie Chestera. 

    25.07.2011
    Chester został gruntownie przebadany, będzie leczony pod kątem problemów skórnych (ropne zapalenie skóry i zaawansowana grzybica). Chester wymaga ponad 20 specjalistycznych kąpieli leczniczych oraz drogich leków!
    A poniżej dodaliśmy nowe zdjęcia pięknego psiaka. 
    Zwracamy się z prośbą o pomoc dla Degla/Chestera, na jego leczenie musimy przekazać dużą ilość pieniędzy, a tylko dzięki pomocy ludzi o wrażliwych sercach będzie to możliwe.

    24.07.2011
    Degel/Chester przeszedł pod opiekę Fundacji i zamieszkał w hoteliku dla psów. Jest spokojny wobec ludzi, innych psów i wszelakich stworzeń. Wkrótce nowe wiadomości. Degel ma poważne problemy skórne, więc zostanie dokłądnie przebadany przez weterynarzy. Trzymajcie kciuki! 

    25.05.2011

    Degel potrzebuje pomocy. Szukamy domu tymczasowego!

    Warunki, w których mieszka Degel nie są godne żadnego zwierzaka. Mimo budy i obszernego kojca każdy, kto spojrzy na te zdjęcia, zobaczy psa, który natychmiast musi znaleźć się w innym miejscu, najlepiej w domu tymczasowym. Jeszcze niewiele możemy powiedzieć o kondycji psychofizycznej psa, poza tym, że z pewnością potrzebuje diagnostyki i badań. Wobec osób, które przeprowadzały interwencję był bardzo przyjazny, a wypuszczony z kojca wyraźnie odżył, kręcąc swoim dużym ciałkiem „ósemki” z radości. Nie chcemy i nie możemy pozostawić tego pięknego boksera w potrzebie bez pomocy, ale potrzebny jest nam dom tymczasowy i ludzie, którzy pomogą nam otoczyć Degla właściwą opieką. Jeśli możesz, pomóż nam pomóc!

    Dlatego prosimy Państwa – przyjrzyjcie się dobrze tym zdjęciom!

    Oto – dlaczego bokser nie nadaje się na psa stróżującego.

    Oto – dlaczego bokser nie nadaje się do kojca.

    Oto – dlaczego bokser musi mieć swój własny, nowy dom.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=225|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • 30.06.2012 Dido odszedł za Tęczowy Most, zasnął o godzinie 16.45... Boksio odnalazł nowy i wspaniały dom, w którym był kochany, rozpieszczany, był prawdziwym członkiem rodziny... Jego szczęście trwało tak krótko... Bardzo nam przykro...

    Psem wirtualnie opiekowali się
    • Anna Plona

    09.02.2009 Dido został odebrany w trybie interwencyjnym 31 stycznia 2009 przez Pogotowie i Straż dla Zwierząt. Przeprowadzono kontrolę warunków w jakich przebywał Dido na terenie prywatnej posesji.

    Zdjęcia mówią same za siebie. Przywiązany krótkim łańcuchem do budy, która nie zapewniała mu ochrony przed zimnem. Dido jest silnie wychudzony, miał rany i opuchliznę na nogach oraz zapalenie napletka. Trafił natychmiast pod opiekę weterynarzy. Miał badania krwi i rtg. Wskaźniki krwi są zawyżone. Otrzymuje kroplówki oraz antybiotyki na zapalenie stawów, jest na karmie trzustkowej. Z opinii lekarzy wynika, że się nad nim znęcano. Ranny staw jest wynikiem wbitego gwoździa lub drutu, konieczna jest operacja. Ma też uszkodzony czubek ogonka.

    Właściciel od kilku miesięcy przebywa w USA, a osoby pod "opieką" których przebywał Dido oddały go chętnie, informując Straż, że za kilka dni zostałby uśpiony.Faflasty Dido ma ok 4 lata. Przyjazny wobec innych psów, a przy tym co go spotkało najważniejszy jest fakt, że kocha ludzi. Boksi optymizm nie zgasł w tych wielkich oczach.

    Wiek: około 4 lata
    Miejsce pobytu: brwinów

    dido dido dido

    13.02.2009 Dido od wczoraj jest pod naszą opieką. Przebywa w warszawskiej klinice.

    Każdy komu Dido skradł serce, może pomóc Fundacji pokryć koszty pobytu pod naszymi skrzydłami (badania, zabiegi oraz późniejszy pobyt w hotelu). Jak stać się opiekunem wirtualnym Dido

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Adres: 04-036 Warszawa, ul. Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    Konto bankowe: 87 1090 1870 0000 0001 0841 2247
    koniecznie z dopiskiem "DIDO"

    dido dido dido

    19.02.2009 Dido ma już kilka badań za sobą. Badania krwi - dobre. Jeden wskaźnik, mocznik kreatyniny, obniżony, ale jest to w opinii lekarza skutek niedożywienia. Wskaźniki wątrobowe dobre. Badanie moczu w porządku. Badanie okulistyczne - zapalenie spojówek czemu sprzyja powiększona szpara powiekowa. Badanie kardiologiczne osłuchowe nie budzi podejrzeń. EKG i Echo serca było zaplanowane na dziś. Byliśmy też z chłopakiem na RTG i USG. Na USG urządzenia wewnętrzne w porządku, na RTG klatka piersiowa również.

    Robiliśmy raz jeszcze RTG łapy. Nie jest oczywiste czy będzie ona wymagała zabiegu chirurga, ponieważ jej stan poza raną to bardziej kwestia zwyrodnieniowa, stąd też obrzęk. Nie ma żadnego odłamu kości ani przemieszczenia. A do tego Diduś Zgredek ją na potęgę wylizuje, stąd też utrzymuje się opuchlizna i rana zasycha powoli. Czekamy na ostateczną decyzję chirurga.

    Jak na to co chłopak przeszedł, skórę ma w dobrej kondycji, zęby również. W paszczy jeden mały nadziąślak. Poza wszystkim to prawdziwy, nieoszukany bokser, radosny, falflasty, przytulaśny. Na kolanka pakuje się bez zaproszenia, przecież to oczywiste. RTG zrobione bez narkozy - na żywca, miziany grzecznie leżał na stole.

    dido dido

    30.03.2009 Od 16 marca Dido mieszka w domu tymczasowym. Nadal nie znamy wyników badań. Cierpliwie czekamy...

    dido dido dido

    17.04.2009 Dido zostaje na zawsze w swoim domu tymczasowym...

    dido dido dido

    04.05.2009 Dido spędził majówkę w dobrym nastroju. Wygrzewał się na trawie. Jeździł i zwiedzał. Za około dwa tygodnie powinny być już wyniki badań histopatologicznych.

    dido dido

  • Wiek: ok. 4 lata

    13.02.2013
    Donald przeszedł za Tęczowy Most...

    "Azyl dla zwierząt "Cichy Kąt" napisał:

    Musimy przekazać Państwu bardzo smutną wiadomość, ciężko w ogóle zacząć..Odszedł Donald, psiak potwornie skatowany kilka miesięcy temu.
    Na pewno większość z Państwa pamięta historię tego skrzywdzonego psiaka, zbieraliśmy środki na jego leczenie, opisaliśmy jego historię.
    Donaldowi udało się trafić do domu tymczasowego, w którym został bardzo pokochany, spał w łóżku, opiekunki wynagradzały psiakowi jego ciężkie życie, dbały o niego, wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wszystko wskazywało na to, że Donalda dom tymczasowy, stanie się domem stałym.
    Niestety jego stan wówczas zaczął się powoli pogarszać. Zaczął go strasznie boleć kręgosłup, tylna łapa zaczęła dawać się we znaki. Prawdopodobnie były to następstwa brutalnego pobicia psiaka.

    Donald miał zapewnione najlepsze leki nowej generacji, przeszedł operację usunięcia główki kości udowej (tzw. dekapitację), miał być również rehabilitowany. Niestety dosłownie z dnia na dzień pies zaległ. Nie potrafił oddawać moczu ani kału. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę było coraz gorzej. Donald tracił władanie w tylnych łapach, zarzucał bardzo mocno tyłem. Początkowo wspierał się na jednej łapie, następnego dnia nastąpił problem także i z tym. Kolejne wizyty u weterynarza, kolejne leki... niestety nic nie pomogło. Okazało się, że wysunął się jeden z krążków w kręgosłupie i spowodował właśnie taką reakcję.

    Nie byliśmy w stanie już pomóc Donaldowi, podjęliśmy decyzje o jego eutanazji. Pozwoliliśmy mu odejść z tego świata, w którym spotkało go tak wiele zła i krzywdy. Biega już za Tęczowym Mostem, bez trudu skacząc na wszystkich czterech łapkach i merdając ogonkiem do nas, do swoich opiekunek z domu tymczasowego, do opiekunów wirtualnych i wszystkich, którzy tak bardzo chcieli mu pomóc."

    11.06.2012
    Trwa walka o oko Donalda.
    Donald wraca do zdrowia. Odmy podskórne prawie w całości się zresorbowały.
    Ze względu na jego wyniki wątrobowe je tylko Royal Canine Hepatic, dostaje porządne (niestety również drogie) leki na wątrobę. Opiekunowie walczą o uszkodzone oko Donalda, bokser dostaje 5 różnych kropli i maści do oczu, mimo to oko jest zamglone, jest na nim wrzód. Donald pozostaje pod troskliwą opieką, dlatego ma szanse odkrywać radości życia na nowo.
    Wolontariusze zapoznali go z urokiem zabawy piłką - teraz to nieodzowny element spaceru. Spacery, kontakt z miłymi ludźmi sprawiają rekonwalescentowi ogromną przyjemność.
    Bokser może zamieszkać w domu z dziećmi lub w domu z innymi psami. Szukamy troskliwego domu tymczasowego lub stałego. Donald zasługuje aby obdarzyć go ciepłem, radością i przyjaźnią.

    "To wszystko są dobre informacje, które osiągnięte zostały dzięki Wam - przyjaciołom Cichego Kąta, dla których los Donalda nie jest obojętny. Niestety nie oznacza to, że dotarliśmy do końca leczenia - potrwa ono jeszcze dość długo... i na pewno będzie się zmieniać i ewaluować w czasie. Wierzymy jednak, że z każdym dniem będzie coraz to lepiej, a leczenie będzie możliwe dzięki dalszej pomocy finansowej darczyńców.

    Serdecznie dziękujemy wszystkim wspomagającym Donalda zarówno finansowo jak i ogłoszeniami, szukaniem domu tymczasowego i każdą inną pomocą."

    02.05.2012
    Historia Donalda jest wręcz wstrząsająca... Donald jest juz bezpieczny i obecnie przebywa pod dobra opięką w jedym ze śląskich schronisk. 

    Poniżej relacje z interwencji i opis boksia: 

    "Późnym wieczorem otrzymaliśmy zgłoszenie, że na terenie jednej z posesji w Siemoni (niedaleko Pyrzowic) właściciel skatował kijem swojego psa. Sąsiedzi, którzy zgłosili nam tą sprawę mówili, iż przez pierwszych kilka minut pies piszczał i skowytał, później, pomimo iż dalej był bity ucichł. Obawiali się tego, że pies już nie żyje. 
    Po powiadomieniu nas o tym zdarzeniu skontaktowaliśmy się z Policją oraz jak najszybciej udaliśmy się pod wskazany adres. Przy wejściu do posesji przywitały nas dwa mastify tybetańskie, właściciel wpuścił nas w asyście policji na teren, gdzie zauważyliśmy leżącego na boku boksera. 

    Pies był w bardzo złym stanie - nawet nie podniósł głowy gdy do Niego podeszliśmy. Nie reagował na bodźce z otoczenia, a próba nakłonienia go do przejścia o własnych siłach zakończyła się koniecznością przeniesienia go na rękach. 
    Nie trzeba było praktycznie żadnego komentarza, jasne było że Donald - biały bokser z brązowymi łatami - jedzie z nami. Jemu potrzebna była natychmiastowa pomoc! Właściciel zapytany dlaczego tak pobił własnego psa odpowiedział, że Donald był złośliwy do pozostałych psów i w ten sposób postanowił go ukarać. Stwierdził też z uśmiechem na twarzy, że chciał zabrać psa do weterynarza, ale nie miał jak... 

    Donald jest w bardzo ciężkim stanie. Ma leukocytozę, bardzo liczne odmy podskórne w wielu miejscach rany, oraz krwiaki po uderzeniach. Całe szczęście nie ma połamanych kości. Donald doznał dodatkowo urazu oka. Jedno oko jest całe przekrwione i spuchnięte. Dodatkowo w wyniku bardzo dotkliwych uderzeń Donald ma przekroczone wszystkie dopuszczalne normy wskaźników wątrobowych. 
    Obecnie walczymy o Donalda. Jest ciężko... codziennie musi jeździć do weterynarza, a przed nim bardzo długie leczenie. Dodatkowo Donald przy próbie jakiegokolwiek dotyku trzęsie się i kuli.... tak bardzo boi się dotyku człowieka... nad tym też pracujemy. 

    Oczywiście cała sprawa nie pozostanie bez echa, toczy się postępowanie w sprawie Donalda i wiemy, że sprawiedliwość musi zwyciężyć. Już tego dopilnujemy!"

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=444|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • 25.02.2013
    Dora odeszła za Tęczowy Most... Borykała się z padaczką, miała problemy z kręgosłupem... Jest nam ogromnie przykro... 

    13.03.2011
    Dorcia znalazła nowy dom! To był wyjątkowy weekend w Fundacji.  Nasza Super Dziarska Babcia została Krakowianką. Powodzenia kochana!

    Dziękujemy pięknie nowej rodzinie za serce oddane starszemu psu, dla którego szczęście adopcji, nie było takie oczywiste. To wielka sprawa i nasza wielka radość!

    24.10.2010
    Dorcia od kilku tygodni mieszka w hotelu wraz z naszą parą Lady i Dino. Ten szalony trójkąt zawojował serca osób prowadzących hotel. Dora mimo wieku w niczym nie przypomina boksiowej Starszej Pani. Jest raczej skoczną sarenką o niezwykłym uroku i ogromnej energii. Na spacerach przoduje w szaleństwie i zabawie. Uwielbia przerabiać patyki na zapałki czyli robić ze swojego dzioba tartak. Poza tym, że zgadza się z innymi psami, nie zwraca uwagi na koty. Wcześniejsze jej reakcje na inne zwierzęta, były prawdopodobnie wynikiem stresu spowodowanego pobytem w schronisku i zmianą jej życiowej sytuacji. Dorcia jest wspaniałą, radosną sunią, która czeka na równie pogodny dom!

    01.09.2010
    Dora trafiła do schroniska po 20 sierpnia, przyprowadzona przez osobę, która opiekowała się nią przez ostatnie 3 miesiące. Z jej informacji wynika, iż Dora była psem łańcuchowym, zamieszkującym w budzie na terenie okolicznych ogródkach działkowych. Tymczasowej opiekunce, po 3 miesiącach zaczął jednak przeszkadzać zapach psa, stąd jej oddanie do schroniska. Pracownicy, rozpoczęli pobyt Dory od jej odpchlenia. Ilość pasożytów skacząca po niej była zatrważająca, przeskakiwały na pracowników w trybie ekspresowym. Dora prawdopodobnie kilkakrotnie rodziła. Długość jej pazurów, świadczy o trybie życia, który nie był ani bajkowy, ani gwarantujący Dorze odpowiednią ilość spacerów. Sunia jest też bardzo wychudzona. W stosunku do ludzi i dzieci jest przyjazna, nie lubi jednak innych psów.
    Nie mieliśmy wyjścia, Dora w stanie jakim jest, musiała trafić pod opiekę Fundacji. Przez kilka dni będzie przebywała w klinice, gdzie przejdzie niezbędne badania i ewentualne zabiegi, jeśli będą konieczne. Po nich, Dorze niezbędny jest dom tymczasowy, gdzie mogłaby spokojnie przejść rekonwalescencję należną Pani w średnim wieku i gdzie będzie mogła bezkarnie przybierać na brakujących fałdkach.
    Bardzo prosimy o kontakt każdego, kto mógłby stać się troskliwym, choć tymczasowym opiekunem Dorci. Dorcię, można także wesprzeć finansowo wpłacając na konto Fundacji dowolne kwoty z dopiskiem DORA. Środki te, pozwolą nam sfinansować jej pobyt pod opieką Fundacji. Już dziś, za okazane wsparcie, serdecznie dziękujemy!

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=3|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|imageordering=3}

  • Drago

    24.03.2011
    W minioną niedzielę pożegnaliśmy Drago :( Kilka ostatnich miesięcy była walką o jego życie. Ataki padaczkowe pojawiały się coraz częściej i o coraz większym nasileniu. W ostatnią sobotę następowały jeden po drugim. Drago został przewieziony do kliniki, przeszedł komplet badań, które nie dawały już nadziei. Kiedy stracił przytomność podjęliśmy tą natrudniejszą i ostateczną decyzję - o eutanazji. 

    Biegaj Dziadku Rozrabiaku szczęśliwy, tam gdzie nie sięgają nasze wzrok i ręce [*][*][*] 

    Najpiękniej dziękujemy Ewie, która przez 1,5 roku była tymczasowym opiekunem Dragonka. Tylko my wiemy o tej "tymczasowości". Dla Drago była wspaniałym przewodnikiem i troskliwą opiekunką, dając mu ciepły, ostatni i prawdopodobnie najlepszy dom jaki miał nasz podopieczny.

     

    03.10.2009
    Drago w domu tymczasowym ma się co raz lepiej. Oto relacja - może ona przekona Cię do adopcji? Drago to wspaniały przyjaciel...
    Drago wciąż troszkę kradnie gotowane jedzenie (suchego nie), trzeba "mieć porządek" na stole i zamykany kosz na śmieci.
    Zabawki niestety ze względu na sposób zabawy ze Zmorka (co widać) maja krotki żywot (kupujemy 2 nowe na tydzień), ale trudno, niech się bawi póki jeszcze chce i może.
    Na spacerach grzeczny, idealnie chodzi przy nodze. Trzeba jednak uważać, bo potrafi sie czegoś przestraszyć (ze względu na niedowidzenie) i nagle odskoczyć lub szarpnąć. Warto wiec nie trzymać smyczy w tej samej ręce co torbę z jajkami, ale bardzo szybko sie uspokaja wystarczy go przywołać cichutko i pogłaskać. Wolno chodzi. Ale jak ma ochotę to biega ze Zmorka.
    Ogólnie zdrowy, sierść w porządku, nawet nie pachnie "starym psem", czyściutki, oczy tylko zakrapiać trzeba ale to nie problem bo Drago grzecznie siedzi i czeka. Odrobaczony, zaszczepiony, zakropiony na robale.
    Wszystko cycuś tylko stały domek potrzebny. Do dzieci ok, do kotów tez. Do domu z 3-7 latkiem bym go nie dala, ale to ze strachu o niego, ze go szkrab będzie męczył, a nie ze względu na dziecko. Na 99% nadaje się do domu z suczka jeśli tylko nie będzie bardzo go męczyć, do domu z psem daje 50% szans i konieczne zapoznanie.
    Przychlast, przylepa, kanapowiec (jakby tylko mógł) i ciasteczkowy potwor. Je wszystko jak popadnie, nie ma sensacji żołądkowych bez względu na typ jedzenia (suche / gotowane) ani żadnych reakcji na zmiany suchej karmy.

    23.08.2009
    Od kilku dni Drago przebywa w domu tymczasowym. Oto smutna, acz rzeczowa, relacja: Drago jest przeziebiony. Jak byly upaly, w klinice wlaczyli im wentylator i zarowno Drago jak i Trufla zaczely kaszlec. Drago dostaje antybiotyk i srodek wyksztusny... Wczoraj caly dzien lało i dzis przypałętał sie jeszcze katar. Przez sterydowe zastrzyki do gałki ocznej Drago ma bardzo obnizona odpornosc wiec zmienilismy zastrzyki na krople do oczu. W oku lepiej ale jeszcze nie mozna kciukow puszczac...
    Niuniek jest bardzo grzeczny, na spacerach nie sprawia problemow, tylko musi swoje "odchodzic".
    Teraz pare slow w kwestii widzenia. Jedno oko jest slepe i nic juz raczej tego nie zmieni. Na drugim jest zaćma wiec widzenie jest ale ograniczone. Z moich obserwcji wynika ze Drago:

    • rozroznia swiatlo i cienosci i widzi kontury oraz duze rzeczy,
    • kompletnie nie ocenia odleglosci i potrafi sie uderzyc o cos, wlezc w krzaki albo nie trafic do miski.

    Na spacerach trzeba go ostrzegac albo przytrzymac za smycz jak sie widzi ze gdzies za blisko podchodzi. W nocy nie widzi prawie calkiem nic - boi sie poruszac bo sie uderza nawet o domowe sprzety.. Kupilam taką 1W diode do kontaktu i zostawiam to wlaczone i sie nie obijał i to działa.
    Ze schodow musze go znosic (w nocy) u nas schody strome i swiatlo na korytarzu prawie zadne i czasowe na dodatek. W dzien chodzi po schodach w gore i w dol, w nocy przypada do ziemi i ani drgnie. Byłam na testach w blokach gdzie klatka schodowa jest dobrze oswietlona i przy dobrym swietle pora dnia nia ma znaczenia.
    Autem nie umie jezdzic. Chodzi po samochodzie, przełazi przez siedzenia, placze sie w smyczy. Cwiczymy cwiczymy i cwiczymy. obecnie udalo sie sprawc ze powiedzmy pol drogi lezy. Wczesniej stal non stop albo łaził.
    Nie wykonuje zadnych komend. ale jest bardzo karny. Przychodzi na wolanie do nogi szybciej niz Zmorka. i tylko 3 razy powtrorzylam ze nie wolno wchodzic do pokoju i nie wchodzi chociaz sa otwarte drzwi nawet jak mnie nie ma. Wykonuje sam od siebie (bez polecenia) takie dziwne siad i proszeniem łapką. Robi to kiedy czegos chce: jesc pic, albo wyjsc. Komendy siad nie rozumie. Moze ktos uzywal wczesniej innych zaklec ale ucho mu nie drgneło choc mowila do niego wszystkei komendy jaki mi przyszły do glowy.
    Bardzo sie boi wyciagnietej reki i smyczy. Na poczatku jak probowalam mu dopiac karabinczyk to odskakiwal i przypadal do ziemi.
    To samo sie dzialo jak nagle znalazl sie pod smycza od Zmorki. Teraz juz przywykł. Ale wciaz jeszcze zniza glowe i patrzy gdzie jest reka. Poza tym przepielam go na szelki zeby sie tak nie stresowal.. Szczerze mowiac to tak wyglada jakby sie bał ze zaraz dostanie w łeb. Mnie sie nie boi, pozwala sobie zrobic wszysko, wlac do oka krople, wlac syrop do pyska i zarcie zabrac. Jest megałagodny... Bardzo chce pieszczot i jak sie pozwoli to sie pakuje na kolana.
    Nie spi na legowisku. Ma dwa do wyboru i Zmorka go nie przepedza. Ale i tak dlugo lezał tylko na linoleum. Przykryłam kocami cała kuchnie i juz sie nauczył ze moze na tym lezec. Na legowiska nadal nie wchodzi.
    Chyba jadl wczesniej takie domowe resztki, bo suche cos nie bardzo mu pochodzi ale dobrał sie do kosza na smieci do resztki kartofli z obiadu choc miska byla pełna. Teraz jest na gotowanym żarciu i namaczanym suchym, bo suche połykał w całości (nie gryzł) i potem tym mi tym wymiotował. Zmorka nie zabiera mu jedzenia wiec nie jest to efekt faktu ze pozera zachłannie bo sie boi ze zniknie mu zaraz.
    Oba psy chodza na spacery razem na rozwijanych smyczach (flexi). Juz prawie sie nauczyły nie plątać linek.

    13.08.2009
    Drago bardzo potrzebuje domu tymczasowego. Jego stan zdrowia pozwala na to by od ręki zamieszkał w domu, który zadba o niego... Może chłopak znajdzie bezpieczną przechowalnię gdzie przytulą, pomiziają, pozwolą poznać człowieka od człowieczej strony i dopilnują coby oczko wracało do funkcjonalności? Koszty leczenia nadal będzie pokrywać Fundacja, potrzebny tylko kochający, tymczasowy daszek nad głową...

    07.08.2009
    Są pierwsze wieści. Ostrożnie dobre rokowania. Wrzód się zmniejsza i jest duża szansa na to, że chłopak czy też może raczej starszy Pan nie straci oka. Przed nim jednak dwumiesięczna kuracja. Bardzo pilnie potrzebny mu dom tymczasowy, który będzie mógł poprowadzić dalsze leczenie. Drago musi codziennie dostawać zastrzyki w gałkę oczną, więc niezbędne są codzienne wizyty u weta, który będzie umiał i chciał się nim zająć. Inaczej będzie tkwił do końca kuracji w klinice...

    Niestety kuracja jest kosztowna, więc bardzo prosimy wszystkich, którzy mogą w jakikolwiek sposób wspomóc nas finansowo o wpłaty na Drago...

    30.07.2009
    Drago trafił pod naszą opiekę. Musiał do nas trafić. Los był dla niego wyjątkowo okrutny. Drago trafił do schroniska, a do tego dramatu dołączyło wyjątkowe wychudzenie oraz chore oko. Dziś po wstępnych badaniach wiemy, że to wrzód głęboki na 3-4 mm. Na chwilę obecną nie wiadomo, czy uda się je uratować. Dostaje zastrzyki w gałkę oczną oraz krople. Za około tydzień będzie wiadomo czy następuje regres i uda się uratować oko czy niestety nie. Jeżeli się uda, to zostanie tylko mała blizna. Jeżeli nie, to chłopak straci oko. Pocieszeniem jest dla nas to, że reszta badań jest w normie i na tej płaszczyźnie nie ma powodów do niepokoju.

    Każdy kogo Drago chwycił za serce może pomóc. Ta najbardziej pożądana pomoc to nowy, bezpieczny, kochający dom. Jednak do czasu znalezienia domu, Drago musi przejść badania dotyczące oka, musi mieć co jeść i gdzie spać. Bez Państwa pomocy finansowej nie damy rady...

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem DRAGO)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=66|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Drops07.05.2009
    Twoi Państwo pokochali Cię bardzo mocno. Tak mocno, jak bardzo potem okazaliśmy się być bezradni i bezsilni...

    Dropsiku... Wczoraj o 22 odszedłeś... Nie ma słów, nie ma, po prostu...

    28.04.2009
    26 kwietnia to był wielki dzień! Dropsik łobuz pojechał do domu. Zamieszkał w Gdańsku. Dropsik długo czekał i wyczekał sobie wymarzony dom. Państwo sami przyjechali po niego, za z Gdańska. Dom z tradycjami boksiowymi. Jesienią rodzina rozstała się ze swoim 16-sto letnim boksiem[*], a na wiosnę pożegnali swoją 18-sto letnią kundelkę[*].
    Drops ma do dyspozycji dom z ogrodem, oczko wodne, dzikie kaczki i las niedaleko, wiec będzie miał gdzie spożytkować swoje ADHD! No i najważniejsze, że do szaleństw ma trzech chłopaków, do rozpieszczania Pana i Panią, która nad wszystkim będzie czuwała... Po prostu wymarzona rodzina dla Dropsa!

    Dropsiku kochany trzymam kciuki za Ciebie!

    Asiu - hotelowa mamo naszych boksiołków - Dziękujemy!

    12.02.2009
    Wczoraj Drops miał zdjęte szwy po kastracji. Wszystko jest w porządku i czuje się świetnie. Teraz musi tylko przytyć. Najważniejsza zmiana w życiu Dropsika, to zmiana miejsca zamieszkania. Drops nie stacjonuje już w klinice. Przeprowadził się do hoteliku. Tam ma nową ciocię Asię. Drops już na dzień dobry pokazał cioci jak kocha piłeczki i do czego służą, a po zabawie pokazał jak całuje!

    21.01.2009
    Od 15 stycznia Drops jest pod naszą opieką. Obecnie przebywa w klinice - w ciepłym, bezpiecznym miejscu. Waży jedynie 17kg.
    Podobno nie przepada za mężczyznami, ale do wolontariusza nie przejawiał żadnej agresji. Ogólnie jest bardzo przerażony, wychudzony...
    Każdy kogo widok chudego Dropsa chwycił za serce, może pomóc pokryć koszty pobytu pod skrzydłami Fundacji (badania, zabieg kastracji oraz pobyt w hotelu).

    19.12.2008
    Drops pojechał do nowego domu. Powodzenia Dropsiku!

    16.12.2008
    Dropsto drobny bokser z długim ogonem. Wystraszony, ale miły dla ludzi. Ma delikatne rany na łapkach, ogólnie strasznie zabiedzony i zaniedbany. Wygląda jakby błąkał się po ulicach.
    W tej chwili znajduje się w jednym z hoteli przyschroniskowych na Śląsku.

  • wiek: ok. 12 lat
     

    09.12.2012
    Dziunia odeszła za Tęczowy Most... Zasnęła w swoim wspaniałym domu, w którym zaznała miłości, troski i radości... Bardzo nam przykro... 

    19.10.2012
    Dziunia zamieszkała w swoim nowym domu! :-) Łapka została uratowana, zostały na niej dwa paluszki, a rana zagoiła się bardzo dobrze. Rana na brzuszku również wygląda już genialnie. Sunia jeszcze jakiś czas będzie na lekarz, ale witamina M (jak miłość) pomoże jej wracać do zdrowia :-) Powodzenia!

    05.10.2012
    Dziunia dobrze zniosła zabieg chirurgiczny. Z chorej łapy wycięto dwa środkowe palce , ładnie zszyte, zewnętrzne paluszki zostawione, jeden z nich wymaga wiele troski, czas pokaże czy się prawidłowo zagoi.

    Dziunia dzielnie poddaje się zabiegom płukania i opatrywania łapy. Dostaje wiele leków między innymi środek z jadu tarantuli, tramal, i antybiotyki. Wszystko w iniekcji, żeby chronić żołądek i wątrobę.
    Ponieważ łapa mało krwawiła w czasie zabiegu wciąż jest rehabilitowana - poruszanie, masaże. Jeśli medykamenty i zabiegi nie przyniosą pozytywnych zmian będzie trzeba amputować całą łapkę.
    Przy okazji weterynarz usunęła kilka mniejszych zmian na skórze i dwa (te, które się nadawały) nadziąślaki.

     Po stanie łapek widać, że Dziunia nie zaznała dobrej opieki w czasie swego życia. Ma zmiany typowe dla nieleczonych grzybic, a i na brodzie grzybica się panoszy. Grzybica jest leczona specjalnym żelem.
    W przyjaznej atmosferze Dziunia pokazuje swoje walory, jest grzeczna i cierpliwa, pogodna i uwielbia pieszczoty.
    Teraz należy jej się już tylko samo dobro. Na szczęście USG i RTG nie pokazują żadnych guzów wew. Guzek, który wytniemy z listwy mlecznej pójdzie do badania histopatologicznego. Nie ma wątpliwości, że ten pierwszy guz był carcinomą i to w fazie rozpadu. Łapka to raczej martwica, nie zmiana rakowa.
    Będzie dobrze, prawda?

    28.09.2012
    Dziunia wymaga kolejnej operacji. Zabiegi chirurgiczne są obciążone ryzykiem, Dziunia była trudnym pacjentem i trzeba było liczyć się z ewentualnymi powikłaniami. Po przejściu pod naszą opiekę czyniliśmy wszystko by rekonwalescencja przebiegła szybko i komfortowo dla psa. Niestety łapa, która spuchła po operacji, mimo wszelkich zabiegów opatrunkowo-higienicznych, mimo silnego wsparcia farmakologicznego będzie musiała być amputowana - nie wiemy jeszcze w jakiej części. Nasza podopieczna korzysta z fachowej, wielokrotnie sprawdzonej opieki weterynaryjnej.
    Wykonane badania: biochemia - poważny stan zapalny; cukier - w normie (więc to nie zmiany cukrzycowe); USG jamy brzusznej - obraz bez zmian, RTG łapki i płuc nie ujawniło zmian nowotworowych. Wysłano próbkę krwi do testu bakteriologicznego. Suczka otrzymuje (już od kilku dni) bardzo silny antybiotyk, łapka była i jest regularnie przemywana i trzymana w czystości. Rana na brzuszku nadal ma dwa szwy nie zrośnięte, bez wysięku.
    Przy okazji amputacji będzie zrobiona korekta zszycia na brzuszku. W planach jest usunięcie dwóch guzów, niewielkich rozmiarów. Wycinki będą oddane do badań histopatologicznych.
    Samopoczucie Dziunia ma dobre, na łapce nie staje, ale żeby nie zabrudzić do wyjścia na zewnątrz dostaje specjalny bucik uszyty przez wolontariuszkę*
    Dziunia ładnie je, dużo śpi. Cierpliwość chodząca na trzech łapach - nawet nie jęknęła, pozwoliła sobie wszystko zrobić. Została też wykąpana i taraz pachnie cudnie, a krawacik jest śnieżno biały.

    OGROMNE PODZIĘKOWANIA ZA OKAZANĄ POMOC DLA DANUTY KADELI I WETERYNARZY ZE SZCZECINKA, ZA OPIEKĘ NAD DZIUŃKĄ, ZA MIEJSCE I ZA SERCE.

    19.09.2012
    W poniedziałek Dziunia przeszła pod opiekę Fundacji. W połowie drogi między Szczecinem a Gdańskiem przejęły ją nasze wolontariuszki. Okazało się że rana operacyjna rozeszła się i pojawił się wysięk. Dziuni zapewniliśmy stałą, specjalistyczną opiekę weterynaryjną, nieomal sterylne warunki i dużo spokoju.
    Dziunia jest bardzo cierpliwa i spokojna, pozwala na wszelkie zabiegi higieniczne i lecznicze. Jest piękna i pełna uroku. Nic tylko kochać!
    Bardzo dziękujemy wszystkim ludziom którzy nie przeszli obojętnie, dziękujemy za pomoc fizyczną ,materialną oraz wirtualną.
    Zapraszamy do adopcji wirtualnej. 

    07.09.2012
    Starsza bokserka potrzebuje pomocy.

    "W środę , 5 września, do gabinetu weterynaryjnego w Szczecinie przyszedł mężczyzna, który powiadomił lekarza, że jego pies wytropił w krzakach konającą sukę. Mężczyzna zdecydował się podjąć ratunek i przytransportował umierające zwierzę do lecznicy. Na miejscu po wstępnych oględzinach ustalono, że jest to suczka bokserka, ma około 12 lat oraz wielki nowotwór listwy mlecznej, który pękł i zaczął krwawić. Mimo okropnej choroby suczka ma żywe spojrzenie i wielką wolę życia. Jest osłabiona, a cierpienie maluje się na jej mordce, mimo to ufnie spogląda ludziom w oczy, łaknie pieszczot i doskonale rozumie polecenia co świadczy o tym, że jest to domowy ułożony pies.
    Wyraźną przyczyną dlaczego suczka została porzucona jest jest jej choroba.

    Aby udzielić psu pierwszej pomocy podano leki zmniejszające ból oraz stan zapalny. W takim stanie suczka przebywa w gabinecie, gdzie technicy weterynaryjni doglądają psiaka.

    Po upływie dnia zaobserwowano poprawę. Dziunia się ożywiła, zwiedza gabinet a wielka otwarta rana wydziela mniej rażący zapach. Pani doktor podjęła decyzję, że przeprowadzi zabieg usunięcia nowotworu oraz przebada psiaka by sprawdzić, czy komórki nowotworowe nie utworzyły przerzutów do innych narządów. Zabieg odbędzie się dzisiaj, 7 września.

    Po przeprowadzeniu operacji dowiemy się o jej powodzeniu oraz czy są szanse na ratowanie tego psiego życia. Bardzo ważną rzeczą dla wszystkich mający udział przy ratowaniu tego psiaka jest to, by sunia znalazła bezpieczną przystań, by dożyć swoich dni w ciepłym i bezpiecznym domu. Niestety, jeżeli operacja się powiedzie, a dom tymczasowy/stały się nie znajdzie, to zostanie podjęta decyzja o uśpieniu Dziuni, ponieważ skazanie jej w takim stanie na schronisko, było by przedłużeniem jej cierpienia."

    Dlatego zwracamy się z ogromną prośbą do osób które mogłyby rozjaśnić bokserce starość, udzielić schronienia, opieki i tej odrobiny miłości bez której trudno jest żyć.
    Jeśli ktoś z państwa rozpoznaje suczkę na zdjęciach prosimy o kontakt celem ustalenia właściciela...

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=505|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • 04.06.2011
    Po długiej chorobie odeszła od Nas Fabia... Jest nam bardzo przykro...

    16.08.2009 Fabia trafiła do jednego ze śląskich schronisk 12 sierpnia 2009.

    Od dłuższego czasu błąkała się w tym samym rejonie. Nawet raz wpadła do studzienki, z której wyciągała ją straż pożarna. Jednak przed przyjazdem schroniska Fabia uciekła.

    Wcześniej tez były zgłoszenia i interwencje z nią związane, ale była nieuchwytna. Póki co jest na kwarantannie.

    Wiek: około 7 lat
    Miejsce pobytu:

     

     

    fabia fabia

    21.09.2009 Fabia jest już pod naszymi fundacyjnymi skrzydłami. Oprócz niej są również biegunka , robale, syf w uszach i guzki...

    Ma zrobione badania krwi czyli morfologia i biochemia - wyniki są dobre. W związku z guzkami musiała mieć zrobione prześwietlenie płuc, które dało nam obraz czy są przerzuty i czy można wycinać guzy. Na szczęście płuca czyste, a Fabia została wysterylizowana. Ze względu na ilość guzków musiała mieć usuniętą całą listwę mleczną.

    Biegunka już przeszła, a uszka wyczyszczone, na dniach zostanie odrobaczona. W tej chwili przebywa pod dobra opieką Cioci Asi w hoteliku. Asiu - dziękujemy!

    Fabiola to malutka bokserka - waży 22 kg. Znów nam się trafił boksiowy ideał - jest kochana, spokojna, grzeczna i posłuszna. Ładnie chodzi na smyczy, grzeczna w aucie, grzeczna u weterynarza, toleruje koty.

     

    fabia fabia

    04.11.2009 Fabia pięknieje przy boku Nestora. Piękniej i piękniej, bo ma nadzieję, że jako grzeczna i piękna bokserka znajdzie kochający dom.

    Sprawdź - obok Ciebie jest pusty fotel...

     

    fabia fabia

  • 31.08.2011
    Mimo wielu miesięcy pobytu  Falco pod okiem szkoleniowca nie udało nam się mu pomóc . Z uwagi na agresję w stosunku do ludzi podjęliśmy najtrudniejszą z trudnych decyzję – o eutanazji. Falco trafił pod opiekę Fundacji już z etykietą psa agresywnego. Wykazywał takie zachowania także pod naszą opieką – wobec opiekuna w hotelu w Poznaniu, dwukrotnie w domach które chciały do adoptować, potem wobec osób opiekujących się psami w hotelu w Zielonej Górze, gdzie został przeniesiony. Ostatni, najbardziej dramatyczny incydent sprzed kilku tygodni to nieuzasadniony atak na właściciela hotelu, który nie był tylko kłapnięciem. Był kilkunastominutową walką, która skończyła się obrażeniami człowieka. Wobec tak dużej nieprzewidywalności zachowań Falco nie mogliśmy podejmować kolejnego ryzyka adopcji oraz utraty zdrowia przez osoby opiekujące się nim w hotelu.

    Jest nam niezwykle przykro, że nie udało nam się pomóc Falco. Jest drugim bokserem w historii Fundacji poddanym eutanazji z powodu agresji wobec ludzi. W takich chwilach,  smutku  nie są w stanie wynagrodzić nam dziesiątki innych szczęśliwych zakończeń…

    Dziękujemy serdecznie wszystkim osobom, darczyńcom, opiekunom wirtualnym, wolontariuszom, dzięki wsparciu którym mogliśmy przez tyle miesięcy opiekować się Falco.

    Odpoczywaj Falco [*][*][*]

    27.07.2011
    Falco nadal czeka na swojego człowieka. Jest fantastycznym, żywiołowym psiakiem, zdrowym, wysportowanym. Już tak długo siedzi w hotelu... Nie pozwól mu spędzać najlepszych dni swojego życia bez człowieka u boku.

    W galerii zamieszczamy nowe zdjęcia cudownego Falco!

    05.03.2011
    Falco wciąż czeka na dom. Nieprzypadkowy, a doświadczony, cierpliwy i mądry. To, co zostało zaburzone w zachowaniu Falco przez jednych ludzi, musi zostać naprawione przez innych...Wobec opiekuna w hotelu Falco zachowuje się wzorowo, wobec naszej wolontariuszki, która go odwiedza również. Jest przyjazny i żywiołowy. Wobec osób o silnej osobowości jest zdyscyplinowany, dlatego też powinien trafić do domu,
    w którym opiekunowie nie będą bojaźliwi, a konsekwentni i stanowczy. Falco szuka odpowiedzialnych opiekunów, którzy zadbają o jego socjalizację, nabranie psiej ogłady, popracują nad jego wyciszeniem, a próby dominacji będą umiejętnie ograniczać bez zniechęcenia i ryzyka oddania psa. Wskazane jest podjęcie szkolenia PT (pies towarzysz).

    01.09.2010
    Falco z klasycznymi objawami agresji lękowej został skierowany na szkolenie. Bardzo ładnie chodzi na smyczy, zna też podstawowe komendy typu siad, podaj łapę, waruj czy zostań. Jednak pod względem karnym, jest zaniedbany wychowawczo i najpewniej na tym polu pojawiły się kłopoty w relacjach pies - opiekun. Na inne psy nie zwraca szczególnej uwagi. Falco pilnie szuka domu!

    06.07.2010
    Falco to kolejna ofiara braku serca i ludzkiej wyobraźni. Brak zainteresowania i pozostawienie go samemu sobie doprowadziło jego właściciela wprost do drzwi kliniki weterynaryjnej, w której postanowił Falco uśpić. Powód: pies jest zbyt dominujący i agresywny. Weterynarz po wstępnych oględzinach postanowił nie odbierać życia młodemu, zdrowemu jak rydz, sympatycznemu pręgusowi. Odmówił wykonania eutanazji, skontaktował się też ze schroniskiem, które nie mogło przyjąć Falco z racji przepełnienia, za to podało namiary na naszą Fundację. W momencie, kiedy Falco znalazł się w hotelu, był już umówiony drugi zabieg w innej klinice. Człowiek, który czuje, zrozumie zapewne, że te wydarzenia musiały odbić na boksiołku pewne piętno.

    Falco- garść faktów:
    Miejsce zamieszkania: Hotel
    Stan fizyczny: piękny, młody, zdrowy pies!
    Stan psychiczny: potrafi być dominujący, boi się szybkich ruchów
    Wskazania: Domek współpracujący, który poświęci mu na tyle uwagi i miłości, aby Falco już nigdy nie poczuł się samotny i opuszczony! Dom, który podejmie się trudu pracy z psem, eliminacji strachu. Najlepiej, aby Falco miał jednego, zdecydowanego przewodnika.

    Jeśli nie możesz adoptować Falco wesprzyj jego pobyt pod opieką Fundacji. Miesięczny koszt pobytu w hotelu wynosi 500 zł. Każda wpłata będzie nieocenioną pomocą! Zostań opiekunem wirtualnym i pomóż Falco razem z nami!


    Fundacja Boksery w Potrzebie

    Al. Stanów Zjednoczonych 32/28
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (dopiskiem FALCO)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=73|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wiek: ok. 1 rok

    06.01.2013
    Fita odeszła za Tęczowy Most. Nowotwór zaatakował szybko, nie było szans na wyleczenie suni... Bardzo nam przykro... 

    03.12.2008
    Fita zamieszkała  dziś w nowym domu, gdzie do towarzystwa ma dwa boksery :-)  

    28.11.2008
    Fita przeszła zabieg sterylizacji, mastektomia na szczęście nie była konieczna. Bokserka czuje się dobrze. 

    20.11.2008
    Sunia znalazła sie pod naszą opieką i została przewieziona do kliniki weterynaryjnej. Zamieszkała w cieple, na swoim wygodnym posłanku i z pełnym brzuchem. Jedzenie wciąga na czas. Waży 17,5 kg. Dzieciak, oceniony na 1,5 roku (2 to już na wyrost), ale miot ma za sobą nie jeden, cycochy wyciągnięte mocno. Lekarz oceni czy trzeba będzie robić mastektomię. Fita jest rozbrykana, kontaktowa i całuśna. Do badań pobrano krew.

    17.11.2008
    Fita jest ofiarą pseudohodowcy, wielkrotnie rodziła szczeniaki. Gdy przestała być przydatna - została porzucona w lesie. Znalazła się w schronisku. Szukamy dobrego domu dla suni. 

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=567|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • wiek: ok. 2 lata

    18.03.2012
    Otrzymaliśmy bardzo przykrą wiadomość, Forest odszedł za Tęczowy Most prawie rok temu, nie udało mu się wygrać z chorobą... Bardzo nam przykro... 

    04.05.2009
    29 kwietnia Forest pojechał do domu. Nowego, kochającego domu. Powodzenia Chłopaku!

    23.04.2009
    Forest to młodziutki pręgusek, który został odłowiony, jak się samotnie błąkał. Wygląda jak worek treningowy: ma urwane lewe ucho, ranę na barku od pogryzienia, mięśnie "porysowane" kłami, dodatkowo oszczędza na lewą tylną łapę - miejmy nadzieje, że to akurat jest jedynie efekt bólu po kastracji.

    Forest jeszcze w schronisku przeszedł zabieg szycia rany i kastrację. Niestety kilka godzin po operacji wdało się zakażenie. Jutro będzie wiadomo na 100% czy będzie i czy obejdzie się bez drenów. W najbliższych dniach będzie miał przeprowadzone wszystkie badania.

    Jaki jest Forest? Oto relacja Tomka:
    "W klinice Forest siedział grzecznie i nie reagował na zaczepki mniejszego psa. Przy dobermanie, który go obszczekał warczał, ale wiem to tylko dlatego, że trzymałem go na wszelki wypadek za obroże i wyczułem drganie strun głosowych. Odgłosu nie było, nawet się nie zjeżył.

    Na smyczy chodzi super, nie ciągnie, zna i reaguje na komendy typu siad, spokój, leżeć, nie wolno. Jest nauczony czystości, bo po wyjściu ze schronu długo sikał, ale w miejscu gdzie na mnie czekał po zabiegu nie było nawet kropli na podłodze.

    Jest bardzo wygłodzony, po narkozie wymiotował workami foliowymi i podobnymi rzeczami. Waży tylko 23 kg mimo, iż nie jest najmniejszy. Problem tylko był z tym, żeby go zważyć. Nie wiadomo dlaczego, ale Forest boi się albo metalowych, albo/i srebrnych rzeczy. Przy próbie wprowadzenia na wagę wkomponowaną w podłogę opanowała go pełna panika, łapanie łapami za smycz itp. Dopiero jak wziąłem go na ręce i zważyłem się z nim, a potem sam, dowiedzieliśmy się ile waży. Z wprowadzeniem go do klatki też były problemy, jak już w niej był siedział sztywny przez pewien czas..."

    To kolejny raz w tym tygodniu, kiedy nie mogliśmy postąpić inaczej. Forest musiał trafić pod nasze skrzydła. Teraz musi przejść badania, musi mieć co jeść i mieć dach nad głową. Znów stajemy przed Państwem i prosimy o najdrobniejszy grosz, by móc pomóc...

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=405|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Śląskie

    Wiek: ok. 3 lata
    Miejsce: schronisko
    Kontakt: Ania 608 036 125
    anikout@gmail.com

    27.05.2013
    Otrzymaliśmy smutną wiadomość, Frida odeszła za Tęczowy Most. Bardzo nam przykro...

    18.09.2012
    Frida ma około 3 lata.
    Sunia jest mixem boksia, ale nie byle jakim, bo pięknym.
    Frida, przebywa w schronisku od paru miesięcy, a na pewno nie jest to miejsce dla niej.
    Frida jest grzeczna, zgadza się z innymi psami, jedyne problemy występują przy jedzeniu, bo sunia lata od michy do michy.
    Ma lekką nadwagę.
    Z informacji pracownika schroniska wynika że niespecjalnie toleruje dzieci.

     

     

     

     

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=513|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wielkopolskie
    Gapa

    31.08.2013
    Otrzymaliśmy bardzo smutną wiadomość, Gapa odeszła dziś za Tęczowy Most... Sunia chorowała, niestety nie udało się jej pomóc, nerki odmówiły współpracy... Ogromnie nam przykro... 

    28.02.2011
    W weekend Gapa zamieszkała w nowym domu! Faktem stała się rzecz oczywista. Otóż w hotelu Gapiszonkę odwiedzała nie tylko fundacyjna wolontariuszka Hania, ale i jej obecna rodzina, która chciała boksię adoptować. Dogadzaniu suni nie było końca. Dożywianie, przytulanie, spacerki, zabawa, ale i nauka. Wszystko to zaowocowało gorącym uczuciem, dzięki któremu Gapcia stała się psem domowym. Przed nową rodziną sporo pracy, ale przy takim zaangażowaniu i trosce może być tylko dobrze.

    Nowej rodzinie Gapci serdecznie dziękujemy za pomoc i wielkie serce!

    04.02.2011
    Gapa, mocno wychudzona, dość duża bokserka kręciła się wokół sklepu w małej miejscowości. Głodna i zmarznięta, z widocznym strachem wypisanym na mordce, chodziła na przykurczonych łapach. To wszystko wśród ludzi którzy patrzyli, ale nie widzieli. Śliczną Małą jednak w końcu dostrzegł ktoś wrażliwy i zaoferował pomoc. Dziewczynka pojechała do domku, gdzie zdała pierwszy ważny egzamin na obecność zwierząt; toleruje zarówno psy, jak i koty. Jej przeszłość, choć teoretycznie nieznana, wydaje się oczywista- Gapa była psem łańcuchowym. Stado pcheł, mocno nieprzyjemny zapach, wrośnięta obroża i nieznajomość suchej karmy niech będą tutaj dowodami koronnymi na potwierdzenie naszych podejrzeń.
    Gapa dd dzisiaj jest pod opieką Fundacji. Nie jest w tej chwili przystosowana do życia w mieszkaniu i z tego powodu wymaga socjalizacji. Przede wszystkim potrzebuje dużo miłości, bo z jej obecnych reakcji można wnioskować, że w poprzednim domu zaznała jedynie negatywnych emocji. Jest nieufna wobec ludzi, choć nie jest w stosunku do nich agresywna, wręcz przeciwnie – jest uroczo nieśmiała, na zawołanie reaguje machaniem ogona. Potrzebuje czasu, by przekonać się, że człowiek może być też dobry.

     

    GAPA- garść faktów:
    Stan fizyczny: mocno wychudzona, z biegunką, bokserka jest w trakcie badań,
    Stan psychiczny: bardzo wystraszona, na niepokojące ją rzeczy reaguje natychmiastowym powrotem do miejsca, w którym czuje się bezpiecznie (najczęściej legowisko),
    Stosunek do innych zwierząt: neutralny,
    Wskazania: osoby i „dom” gotowe na pracę od podstaw: naukę czystości, chodzenie na smyczy, pokazanie boksince tej ładnej, radosnej strony świata.

     

    Przestraszona GAPA szuka domu,  w którym już nigdy nie będzie cierpiała głodu, zimna ani braku miłości!

     

    Jeśli nie możesz dać Gapie opieki na stałe, adoptuj ją wirtualnie – będzie to niezwykle cenna pomoc, dzięki której będziemy mogli opłacić niezbędne badania oraz „Gapowy” pobyt w hotelu!

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=166|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Garet22.01.2009
    Garet został adoptowany z konińskiego schroniska rok temu. Był uroczym, statecznym, starszym panem bokserem. W schronisku mieszkał na wybiegu ogólnym, znakomicie dogadywał się z innymi psami. Jednak robiło się coraz zimniej i zimniej, Garet marzł... Jednak nie przyszło mu spędzić zimy w schronisku. Został adoptowany przez Magdę i jej wspaniałą rodzinę i pojechał do Zabrza.
    W nowym domu dość szybko się zaaklimatyzował i dogadał z innym samcem - rezydentem do tego stopnia, że stali się najlepszymi kumplami.
    Niestety Garet odszedł 13 listopada 2008. Przeżył tylko rok... Krótko. Za krótko dla rodziny, która tak bardzo go pokochała. Ten ostatni rok jego życia był tym, czego być może nie zaznał nigdy wcześniej, tym na co zasługuje każdy pies.

    Magda napisała, że na pewno będzie mieć jeszcze boksera ale jeszcze nie teraz...

  • Goliat

    26.09.2011
    Goliat po walce z ciężką chorobą odszedł za T...M... Pomimo ogromnej walki o niego wdał się obrzęk płuc, którego nie dał już rady pokonać i nasz ukochany aniołek przeszedł za tęczowy most. Odchodził wśród ludzi, którzy go bardzo kochali. Rodzina Goliatka zrobiła wszystko co było tylko możliwe i walczyła do końca.Bardzo wam za to dziękujemy...

    30.01.2011
    Goliacik znalazł nowy dom. Zamieszkał w sąsiedztwie swoich tymczasowych opiekunów, zatem będzie się cieszył z ich częstych odwiedzin.

    Bardzo dziękujemy Marcie i Maćkowi za troskę i opiekę nad naszym Gagatkiem :) 

    13.01.2010
    Goliat zamieszkał w domu tymczasowym w Bytomiu. W tym samym, w którym 10 miesięcy spędził miło, przyjemnie i tymczasowo nasz fundacyjny Kord. Goliat czuje się dobrze, jest radosnym pieszczochem, upominającym się śmiało o uwagę opiekunów. Z równie dużą śmiałością tarabani się na ludzkie kolana :) Jednym słowem - prawdziwy bokser!

    20.12.2010
    15 grudnia otrzymaliśmy  alarmującą informację o złym stanie zdrowia Goliata. Po raz kolejny rozpoczął kurację antybiotykową, wychudł i miał rzekomo krwistą wydzielinę z nosa. Dzięki śląskim wolontariuszom, już w dniu następnym, Goliat trafił pod opiekę Fundacji i został przewieziony do kliniki w Mikołowie, gdzie przejdzie niezbędne badania i zabieg kastracji. Jego stan nie jest tak zły jak wynikało to z informacji przekazanej nam ze schroniska. Goliat ma kaszel kenelowy, który przy tak ostrej zimie jest niestety codziennością dla wielu bokserów przebywających w schroniskach. Poza tym jednak jego stan jest dobry.
    Pilnie poszukujemy domu tymczasowego dla Goliata!

    Bardzo prosimy także o wsparcie finansowe, niezbędne do pokrycia kosztów pobytu Goliata w klinice. Dziękujemy za każdą wpłatę na konto Fundacji z dopiskiem – „Goliat”.

    09.12.2010
    Goliat został porzucony pod jednym ze śląskich schronisk z kartką, na której widniała informacja – mam na imię Goliat. Jest zadbany, był z pewnością psem domowym. Pobyt w schronisku jest dla niego szokiem. To przyjazny i żywiołowy pies, którego bezduszność ludzka skazała na bezdomność. Goliat czeka na nowy, dobry dom!

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/28
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem GOLIAT)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=112|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Graf28.11.2008
    Tak naprawdę, to było jak wyrzucenie starego kalosza, co od dawna pałętał się to tu, to tam i było tylko kwestą czasu pozbycie się go z domu. Kalosz już nikomu niepotrzebny, bo i bez pary i stracił swój dawny połysk, a może i nawet od czasu do czasu przemakał, dlatego czekano tylko na okazję, żeby go w coś spakować, walnąć na śmietnik, albo do rowu. No i znalazł się w przydrożnym rowie, gdzie pędzące samochody ochlapywały go topniejącym śniegiem i błotem, co tylko utwierdzało go w przekonaniu, że teraz to już może być tylko jeszcze bardziej nieprzydatny... [*][*][*]
  • Grafi13.02.2009
    Dziś odszedł Grafit...
    Niestety nie ma już nadziei... Robione co dwa dni badania wątrobowe wskazywały postępującą degradację wątroby. Mimo intensywnego leczenia wczorajsze wyniki nie wykazały poprawy. U Grafita nastąpił częściowy rozpad wątroby. Od kilku dni chłopak cierpi. Wg weterynarzy, pod których opieką się znajduje, i co potwierdziła konsultacja u innego weterynarza, dalsze leczenie nie ma sensu... Przedłuży jedynie o kilka godzin/dni jego życie kosztem cierpień.
    Niestety przegraliśmy tą walkę, po długim leczeniu Grafit będzie musiał zostać przeprowadzony za TM. Zostanę z nim do końca...
    Tomek

    30.01.2009
    Grafit ma zespół Cushinga. Kora nadnerczy właściwie nie funkcjonuje. Grafit jest w cięższym stanie niż Brunia. Od wczoraj jest na mitotanie. Miejmy nadzieję, że leczenie jednak się powiedzie oraz wpłynie pozytywnie na jego zachowanie w klatce i chłopak nie będzie szalał. Poszukiwany pilnie dom z 24h opieką...

    07.01.2009
    Grafit ma około 5-7 lat. Od wczoraj jest klinice. Jest masakrycznie wygłodniały. Czekamy na wyniki badań. Jest spokojny i raczej ciekawy. Ma silnie opuchnięty odbyt, kilka ranek i jedną duża i uszkodzoną narośl na łapie.
    Grafit czeka na kochający dom. Zanim do niego pojedzie przejdzie w klinice pełną diagnostykę. Jeśli właśnie Grafit przypadł Państwu do serca, możecie Państwo objąć go adopcją wirtualną. Jednocześnie pomagając pokryć jego pobyt pod skrzydłami Fundacji.

  • Grani
    wiek: około 9 lat

    29.06.2012
    Wczoraj o 23.45 Grani odeszła za Tęczowy Most... Boksinka bardzo długo zmagała się z padaczką, w ostatni czasie ataki bardzo się nasiliły, leki przestały działać... Bardzo dziękujemy tymczasowej opiekunce Grani za serce... Za 2 lata z babulinką...

    20.04.2012
    Ukochana Grani przeżywa ciężkie chwile.
    Niestety stan zdrowia Grani gwałtownie i drastycznie się pogorszył. Konieczna jest profesjonalna, całodobowa opieka dlatego Grani od wczoraj przebywa w klinice.

    05.03.2012
    Grani otoczona miłością i troską czuje się dobrze. Ulubionym zajęciem oczywiście jest wylegiwanie się wśród różowych kocyków w najróżniejszych pozycjach. Kolega Jamnik chętnie dotrzymuje Grani towarzystwa.
    Ostatnie badania ku naszej radości potwierdzają że guz się nie powiększa, jak na razie zabieg nie będzie konieczny.

    Ponieważ dolegliwości Grani wymagają stałego podawania leków, kontroli weterynaryjnych i ogromnych ilości środków czystości zwracamy się do państwa z nieprzemijającym apelem o wsparcie utrzymania naszej czarującej podopiecznej.

    15.01.2012
    Grani nadal mieszka w domu tymczasowym na Śląsku. Wciąż ma problemy ze zdrowiem.
    Jej tarczyca nie pracuje jak należy, także nie w pełni dobrze działa wątroba, jeden z wyników jest podwyższony, raczej nieodwracalnie.
    Niedawno okazało się też, że Grani ma w brzuszku guz wielkości 5 x 3,5 cm. Guz ten na szczęście nie rośnie, co potwierdziły badania, i nie daje przerzutów. Dlatego podjęto decyzję, że ze względu na ogólny stan sunia nie będzie operowana. Dla wyeliminowania dolegliwości związanych z guzem zastosowana odpowiednią dietę: pies je wyłącznie pokarmy miękkie i na ciepło. Dostaje również tabletki ranigastu.
    Grani miewa także ataki z powodu choroby serca (arytmia prawostronna i słabe skurcze serca) – mdleje i leży potem bez siły. Niestety, każdy z nich niesie ze sobą niebezpieczeństwo pęknięcia guza. Aby pomóc jej podnieść się po atakach oraz wyeliminować upadki, trzeba ją podtrzymywać za pomocą specjalnych szelek.
    Grani oddaje w ciągu doby dużo moczu, także w mieszkaniu, i nie jest w stanie tego kontrolować. Psie pampersy w jej wypadku się nie sprawdzają, pozostaje regularne sprzątanie i większa liczba psich kocyków itd., dla wymiany na czyste.
    Ogólnie Grani czuje się dobrze. Guz się nie powiększa, ataki na razie ustąpiły, dzięki właściwej kuracji dobrze też pracuje jej serce, co potwierdziły badania kontrolne. Dopisują jej apetyt i humor. 

    11.09.2010
    Grani zaczyna wracać do formy! Apetyt powrócił, waga rośnie, a odstraszające kości zaczynają się ładnie chować. Po badaniu morfologicznym okazało się, że anemia Grani to już przeszłość.. Ujawniła się natomiast niedoczynność tarczycy. Szukając przyczyn kłopotów z częstotliwym i nadmiernym oddawaniem moczu została także wykluczona choroba Cushinga.

    11.08.2010
    Kolejne badanie moczu i niezbyt dobre informacje - w moczu wykryte podwyższone białko. Grani nie utrzymuje moczu, sika często i dużo. Pieluchy dla psów nie zdają egzaminu z uwagi na ich niewystarczającą chłonność.

    04.08.2010
    Boksia czuje się o wiele lepiej - wenflon z brzucha usunięty. Niestety, problemy nie opuszczaja Grani. Tym razem, przy badaniu pochwy weterynarz wyczuł tzw. guza stickera. Nie jest on złośliwy, ale w przypadku niepodjęcia działania zacząłby rosnąć, a tym samym blokowałby pęcherz. Grani po zabiegu musiałaby być również poddana chemioterapii.

    02.08.2010
    Chorób, niestety, ciąg dalszy... Grani wymiotowała, pojawiła się większa wydzielina z pochwy oraz częste oddawanie moczu. Weterynarz postanowił, że jest to najwyższy czas, by operować. Została wycięta macica, a owy guz okazał się być cystą na jajniku. Boksia jest niezwykle wytrzymała, więc i ta operacja przebiegła bez komplikacji. Grani jest na powrót w swoim tymczasowym domu, jest znacznie osłabiona, z trudem utrzymuje się na łapach, ale ciągle walczy.

    26.07.2010
    Po analizy moczu okazało się, że Grani ma zapalenie pęcherza. USG natomiast pokazało guza w jamie brzusznej. W związku z przebytą niedawno operacją oraz zaplanowanym leczeniem pęcherza musimy wstrzymać się z kolejnym, niezbędnym zabiegiem.

    20.07.2010
    Nareszcie dren mógł zostać usunięty. Brzuch ładnie się zagoił, w związku z czym weterynarz usunął z niego szwy. Łapa nadal w nie najlepszym stanie. Grani zmaga się z otwartą raną, która niestety nie nadaje się do powtórnego zszycia.

    17.07.2010
    Grani już po operacji. Wszystko poszło zgodnie z planem - usunięto listwę mleczną oraz guza, który znajdował się na tylnej łapie. Jako rekonwalescentka trafiła do fantastycznego tymczasowego domu, jednej z wolontariuszek Fundacji, która już wielokrotnie oddawała swój dom, czas i serce fundacyjnym tymczasowiczom. Rany na brzuchu Grani powoli się goją, czego niestety nie można powiedzieć o łapce. Mimo to jest bardzo spokojnym i dzielnym psem.

    06.07.2010
    Od 5 lipca Grani jest pod opieką Fundacji. Obecnie przebywa w klinice, gdzie przede wszystkim zwalczany będzie kaszel kenelowy oraz pchły, a w następnej kolejności czeka ją wycięcie guza z łapy oraz mastektomia.
    Każdy kogo Grani złapała za serce, może pomóc Fundacji pokryć koszty pobytu Grani pod naszymi skrzydłami (badania, zabiegi, późniejszy pobyt w hotelu), wpłacając dowolne kwoty na konto bankowe Fundacji. Będziemy wdzięczni za każde wsparcie!

    22.06.2010
    Grani jest spokojną, starszą bokserką. 17 czerwca 2010 została znaleziona na ulicy i przywieziona do schroniska. Jest lekko wychudzona, ale prawdziwym problemem może być guz wielkości piłeczki do ping - ponga na tylnej łapce. Jeszcze jest nadzieja, że ktoś jej będzie szukał, ale raczej mała biorąc pod uwagę guza. Grani jest spokojna i wycofana, właściwie nie wychodzi z legowiska. Przebywa w boksie z psem i nie przejawia agresji.

    Może znajdzie się ktoś kto pozwoli jej w godnych warunkach przeżyć starość?

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Numer konta:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem GRANI)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=18|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Gucio29.01.2010
    27.01.2010 Gucio zasnął na zawsze. Od czerwca nie mieszkał już na SGGW. Po 4,5 miesięcznym pobycie w azylu Fundacji Krystyny Sienkiewicz, na początku listopada trafił do hoteliku w Stanisławowie. Tam pod opieką Pana Bogdana spędził swoje ostatnie 3 miesiące...

    Spij spokojnie Guciu [*][*][*]

    15.04.2009
    Była jesień. Zima. Przyszła wiosna. Czy razem z nią przyjdzie również dla Gucia miłość i ukochany dom...?

    27.01.2009
    Oczy Gucia... Oczy psa, który tak wiele przeszedł, ale nie stracił nadziei. Oczy potrafiące cieszyć się chwilą i oczy proszące: jeśli nie możesz mnie zabrać do domu, to chociaż zostań ze mną przez moment. Rzuć mi zabawkę lub usiądź przy mnie w boksie i po prostu bądź ze mną...

    24.11.2008
    Gucio w klinice spędził już wiosnę, lato, jesień, teraz nadeszła zima. Czy mroźna zima podaruje mu wygodny kąt, ciepłą michę i kochającego człowieka?

    13.10.2008
    Gucio mieszka nadal na SGGW. Bardzo by chciał jesień swego życia spędzić u boku kochającego człowieka. Marzy mu się trafić tak jak trafił jego przyjaciel Misio. Czy marzenie się spełni?
    Jest bardzo dobra informacja dotycząca Guciowego zdrowia - jest duża poprawa z jego odbytem /zdjęcie/. Dr Łobaczewski powiedział, że to efekty leczenia antybiotykowego oraz dobrze dobranej karmy.

    26.06.2008
    Gucio wciąż przebywa w klinice SGGW. Po operacji odbytu chłopak nie ma już takich problemów z trzymaniem kału, choć jego zwieracze są i będą już zawsze (ze względu na wiek) słabsze. Natomiast regularnie wyprowadzany, Gucio nie brudzi już swojego boksu.
    Wolontariusze nazywają Gucia CIASTECZKOWY POTWÓR, bo to co Gucie lubią najbardziej, to ciasteczka wszelkiej postaci. Poza tym uwielbia bawić się piłeczką, sprawia mu to ogromną radość. Gdy Gucio wychodzi na spacer, jego oczy się śmieją. Śmieją się do słońca, do ludzi. Chociaż on przecież wciąż czeka...

    01.06.2008
    W tym tygodniu Gucio miał zabieg usunięcia przepukliny odbytu. Czuje się dobrze, a my czekamy na efekty zabiegu. W oczekiwaniu na zabieg, Gucio odzyskiwał chęć do życia i wiarę w człowieka. Trudno uwierzyć, że z tego smutnego, wydawałoby się - starszego pana o zgaszonym spojrzeniu wyjdzie psiak tak pełen radości, chęci do życia i energii (jak na swoje lata). Gucio przebywa w tej samej klinice co Misiek i chłopcy są zaprzyjaźnieni.
    Jaki jest ten nasz Gucio? Bardzo delikatny, spragniony czułości i bliskości człowieka, zakochany w swoim gumowym kurczaku (chodzi z nim w mordce po boksie kliniki - nie zostawia go samego), grzeczny i, niestety, wciąż samotny, bez swojego miejsca na ziemi...

    02.05.2008
    Gucio już po zabiegu kastracji. Czuje się dobrze, pozostaje jeszcze sprawa przepukliny ale i z tym sobie poradzimy. Najważniejsze, że Guciowi wraca humor, jest coraz bardziej kontaktowy i otwarty. Pojawił się też boksiowy uśmiech.
    To co Fundacja i wolontariusze zapewniają Guciowi obecnie, potrzebne jest mu zawsze: miłość, opieka, ciepły kąt, a także człowiek, który będzie chciał i potrafił odbudować jego zaufanie do ludzi.

    16.04.2008
    Pierwsze relacje wolontariuszek po wizycie u Gucia: "Gucio jest zdezorientowany i zagubiony. Na spacerek wyszedł bez emocji, spokojnym krokiem. Jest ciekawy, rozgląda się, obserwuje, poznaje....... Kiedy się go głaska widać, że jest niepewny. Tak troszkę się kuli w sobie, jakby nie był pewien co będzie za chwilę. Niestety nie wie co to jest siad, łapa itp. Zabawa gumową myszką też nie bałdzo. Ciasteczkami jest zainteresowany, a jakże! Do miski i jedzenia też mu nochal ucieka.
    Pani doktor powiedziała, że nie bardzo chce wychodzić na spacer, a jak wraca to leci w stronę klatki aby się położyć. Nie miałam problemu, żeby go zabrać i wyjść. Tyle tylko, że wszystko co robiliśmy, robiliśmy bez pośpiechu. Chłopak jest po prostu skołatany schroniskiem i teraz nowym miejsce, ludźmi, psami....... trzeba mu pozwolić spokojnie się oswoić. Dzielnie spacerował pół godzinki.

    I pierwsze informacje medyczne: "Chłopiec ma ropomocz, wyniki krwi są całkiem niezłe - oprócz tego, że widać stan zapalny, jutro będzie usg - zobaczymy jak prostata. Sprawa odbytu - to przepuklina, z którą będzie trzeba sobie poradzić operacyjnie. Możemy się cieszyć, że nie ma przetok."

    15.04.2008
    Otrzymaliśmy informacje, że stan psa się pogarsza. Nadal pozostaje bez konsultacji lekarskiej. Dzięki mobilizacji wolontariuszy, oszroniona mordka, od dziś Gustaw, został przywieziony do kliniki w Warszawie.

    13.04.2008
    Bokser - "Oszroniona Mordka" to kolejna psia bieda, której przyszło się zmierzyć ze schroniskowym żywotem. Pies ma problemy z odbytem, załatwia potrzeby z krwią. Niestety w schronisku nie ma szans na diagnostykę. Bez badań, zapobiegawczo otrzymuje leki przeciwbólowe i antybiotyk!

  • Hajfa

    10.03.2012
    Hajfa, w swoim domu zwana Megi, w dniu wczorajszym odeszła za Tęczowy Most... Sunia zmagała się z padaczką, ataki stały się bardzo intensywne, sunia nie odzyskiwała przytomności... Jest nam bardzo przykro... 

    20.08.2010
    12 sierpnia Hajfa zamieszkała w nowym domu w miejscowości Zawadzkie. Powodzenia!

    06.07.2010
    Hajfa to żółta bokserka w wieku około 5-6 lat. Została znaleziona we Wrocławiu. Obecnie jest na kwarantannie, ale schronisko ewidentnie ją przytłacza, bo nawet nie wychodzi na zewnątrz. Może dlatego, że się zgubiła. To bardzo delikatna i łagodna sunia, jest drobnej budowy i do tego bardzo szczupła...

     


    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=27|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Hasan
    wiek: 14 lat

    21.08.2012
    Niestety Hasankowi się nie udało... Odszedł dziś za Tęczowy Most w ramionach Tomka, który do końca głaskał po głowie i szeptał do ucha... Ogromnie nam żal, że ten wspaniały boksio nie doczekał się swojego prawdziwego domu...

    Wirtualnymi Opiekunami Hasanka byli:

    Małgorzata J.<br />
    Iwona L.<br />
    Katarzyna S.<br />
    Halina R.-S.<br />
    Magda W.<br />
    Marzena S.<br />
    Kasia P.<br />
    Agata W.<br />
    Marta G.<br />
    Mariola F.<br />
    Elżbieta S.<br />
    Jakub G.<br />
    Dorota Z.<br />
    Stella B.<br />
    Monika Z.<br />
    Monika L.-K.<br />
    Jolanta S.

    - Małgorzata J.
    - Iwona L.
    - Katarzyna S.
    - Halina R.-S.
    - Magda W.
    - Marzena S.
    - Kasia P.
    - Agata W.
    - Marta G.
    - Mariola F.
    - Elżbieta S.
    - Jakub G.
    - Dorota Z.
    - Stella B.
    - Monika Z.
    - Monika L.-K.
    - Jolanta S.

    Bardzo dziękujemy za serce okazane temu boksiowi...

    12.06.2012
    Hasan w klinice czuje się jak w domu. Często odwiedzany przez wolontariuszy chętnie korzysta ze spacerów, chętnie przyjmuje dowody sympatii w postaci ciasteczek.
    Pod specjalistyczną opieką, przy licznych odwiedzinach nasz dziadzio odzyskał sporo werwy i nie pozwala pominąć swoich praw. Jego organizm podjął walkę o życie - ogromnie się cieszymy z takiego obrotu spraw.

    29.03.2012
    Ze względu na nasilające się dolegliwości Hasan został przeniesiony do kliniki. Taka przeprowadzka gwarantuje mu doskonałą i przede wszystkim stałą fachową weterynaryjną pomoc.
    Niestety, pierwsza diagnoza nie brzmi przyjemnie...to chłoniak...
    Hasanowi jednak dopisuje apetyt i z chęcią wychodzi na krótkie spacery.
    Wolontariusze oddają Hasanowi wszystkie pozytywne myśli.

    24.02.2012
    Niestety starość nie oszczędziła Hasana.
    Dziadzio głuchy jest jak pień- żadne cmokanie, wołanie, nic nie zwraca jego uwagi. Trzeba mu pomachać ręką, żeby zauważył, że się coś od niego chce.
    Na szyi urósł mu guz- w dotyku miękki, galaretowaty. Hasan przejdzie niezbędne nadania, trzeba zmianę zdiagnozować...

    06.02.2012  
    14 lat, tak! Los pozwolił dożyć Hasanowi sędziwego wieku. Jego życie nie pozbawione wzlotów i upadków płynie teraz spokojnie. Dzień za dniem mija, Hasan lubi zjeść, zdrzemnąć się - swym doświadczonym okiem spojrzeć na świat.
    Psi mędrzec chciałoby się rzec...
    Nie lubi zabiegów pielęgnacyjnych, nie lubi i już!
    Broni swego stanowiska, a jakże! Toć energia w nim drzemie, toż dusza żywa i niepokorna.
    Czy tęskni ? Tak! Każdy pies tęskni.
    Być może dobry los ześle mu jeszcze własnego człowieka z czułym słowem i głaszczącą rękę. Być może...

    Pod opieką fundacji Hasan spokojnie przeżywa jesień życia. Każdy może ją ubarwić oddając 1% podatku, kupując cegiełkę...adoptując wirtualnie Hasana.

    26.10.2011
    Hasan nadal czeka w hotelu na swój dom na zawsze... Psiak jest bardzo wesoły i bardzo grzeczny. Jego najbardziej ulubione zajęcia to spanie i jedzenie :-)

    W galerii umieszczamy jego najnowsze zdjęcia!

    29.12.2010
    Hasan w dniu wczorajszym trafił pod opiekę Fundacji. Niestety szansa na dom tymczasowy, jaka się pojawiła, nie została przez naszego staruszka wykorzystana. Wobec suczki rezydentki wykazał się sporą nadpobudliwością wobec czego Hasan musiał zamieszkać w hotelu. Rozstanie z opiekunem znosi bardzo źle, rozpaczliwie wyje w kojcu.... Hasan potrzebuje człowieka na stałe, domowych warunków i ogromu ciepła.

    Pilnie poszukujemy troskliwego opiekuna i domu tymczasowego!

    20.12.2010
    Hasan ma ok. 12 lat. 6 lat temu trafił do schroniska z interwencji, był przywiązany drutem do drzewa. Miał szczęście, ponieważ znalazł dom, w którym żył spokojnie do teraz. W życiu tego staruszka nadchodzi jednak kolejne trzęsienie ziemi. Z uwagi na zmianę sytuacji życiowej, obecni opiekunowie nie są w stanie nadal się nim opiekować. Do 29 grudnia musimy znaleźć dla niego dom stały lub choćby tymczasowy. W przeciwnym razie Hasanowi grozi powrót do schroniska lub eutanazja!
    Hasan to staruszek, ale zdrowy, bardzo żywiołowy i radosny czyli typowy boksiołek. Jest bardzo przyjacielski do ludzi i dzieci. Toleruje sunie, nie zgadza się jedynie z psami odkąd uniknął śmierci w skutek pogryzienia przez owczarka kaukaskiego. Jedynym kłopotem może być lęk separacyjny, niszczy kiedy zostaje sam w mieszkaniu. Hasan potrzebuje domu, w którym zawsze będzie obecny człowiek.
    Zwracamy się z gorąca prośbą o pomoc dla tego doświadczonego przez los psa! Nie możemy pozwolić na jego powrót do schroniska. Już raz został porzucony, nie poradzi sobie po raz kolejny. Powtórna trauma schroniskowa może spowodować najgorsze.

    Jeśli możesz dać mu ciepło, opiekę i bezpieczne schronienie, nie czekaj!

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/28
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem HASAN)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=133|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Ines

    08.03.2011
    Ines odeszła od nas w ostatnią niedzielę, 6 marca. Podjęliśmy decyzję z tych najtrudniejszych - o eutanazji. Od początku jej pobytu pod opieką Fundacji rokowania nie były optymistyczne. Guz tarczycy okazał się zmianą łagodną, niestety ogromny guz na listwie mlecznej był zmianą złośliwą (nowotwór gruczołu sutkowego). Ines była dwukrotnie operowana, przy czym powodem drugiej operacji, która miała miejsce początkiem grudnia, była wznowa guza. Rana goiła się opornie, szwy nie chciały trzymać. Tylko dzięki ogromnej determinacji lekarza prowadzącego Ines jak i rodziny, która w hotelu opiekowała się naszą dziewczynką, po kilku tygodniach udało się pięknie wygoić brzuch pIneski. Bardzo szybko, bo już w styczniu, nastąpiła jednak kolejna wznowa nowotworu i pojawiły się nowe guzy na listwie. Rokowania nie były optymistyczne, dawały Ines tylko kilka miesięcy życia. Bez  cieprienia i uporczywego przedłużania życia nasza pIneska wykrzesała siły już tylko na dwa... Za krótko, za szybko, zawsze niespodziewanie kiedy przychodzi ta ostateczna decyzja i ostatnia chwila.

    Śpij kochana, śpij... [*][*][*]

    Dziękujemy serdecznie dr. Wiśle, który z takim zaangażowaniem i troską walczył o zdrowie i dobre samopoczucie Ines.

    Pięknie dziękujemy Agnieszce i jej rodzinie za opiekę i ogormny wysiłek jaki temu towarzyszył. Sprawiły one, że pobyt "hotelowy" był dla Ines pobytem "domowym", dzięki któremu zaznała ludzkiego ciepła i miłości. Nasz "prudnicki inkubator" to wyjątkowe miejsce dla takich bokserów jak Pola [*], Borysek [*] czy Ines [*]...

    06.08.2010
    W niedzielę, 25 lipca, dzięki naszym wolontariuszom - Irkowi i Agnieszce, Ines opuściła schronisko i zamieszkała w hotelu. Jest bezpieczna, ale nie jest zdrowa. Wczorajsza wizyta u Dr Wisły, opiekującego się naszymi podopiecznymi w prudnickim hotelu, nie przyniosła nam optymistycznych wiadomości. Ines, ma guza tarczycy, ropomacicze i ogromnego guza na listwie mlecznej. Są wskazania do eutanazji, istnieje ogromne ryzyko nie wybudzenia się Ines z narkozy, ale nie poddajemy się, dopóki nie zrobimy wszystkiego co w naszej mocy, dopóki Ines ma szansę na lepsze życie, bez bólu i ograniczeń choroby. Dzisiaj pierwszy, najpilniejszy zabieg - sterylizacja, z uwagi na ropomacicze. Będzie także pobrany wycinek guza tarczycy do badania histopatologicznego.

    23.07.2010
    Ines ma ok. 5 lat. Jest bardzo ufna i przyjacielska. Sądząc po stanie sutków niedawno rodziła, prawdopodobnie nie raz. Ma dużego, twardego guza przy listwach mlecznych, ale nie bezpośrednio na nich. Możliwe, że to tylko przepuklina. Poza tym wygląda na zadbaną.

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/380
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem INES)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=74|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Mazowieckie

    Wiek: ok. 11 lat
    Miejsce: dom tymczasowy
    Kontakt: Natalia 793 040 057

    nfreliszek@fundacja-bokserywpotrzebie.pl

    28.05.2014
    Straciliśmy naszą Fijankę. Walczyła dzielnie kilka ostatnich tygodni, w czasie których niesłychana sprawność i energia opuszczały ją z dnia na dzień.
    Kilkanaście dni temu wykonany rezonans magnetyczny głowy nie pozostawił nam złudzeń - przegrała z nowotworem. 
    Dzięki fantastycznym, tymczasowym opiekunom - Zu & Spółka, Fijanka miała wspaniałe 14 ostatnich miesięcy życia. Miała po prostu swój dom.

    Nie ma słów by podziękować opiekunom i państwu za wsparcie dla Fijki.

    16.04.2014
    W ostatnim tygodniu Fija stała się apatyczna, nieskora do bokserzych wygibasów, a co najbardziej niepokojące przestała żebrać, prosić i zaklinać o przysmaki! Takie zachowanie u Fijki to znak rozpoznawczy, że coś się dzieje niedobrego. Dlatego została obejrzana przez weterynarza, zrobiono jej  morfologię krwi. wszelkie badane parametry dały wyniki dobre, co wskazuje na zwykłą infekcję, przeziębienie. Obyło się bez antybiotyków. Już  w sobotę fikała  w lesie jak sarna. Patrząc na jej energię, nieprawdopodobny wydaje się fakt, że ma 12 lat. Nie da się tego opisać trzeba ją zobaczyć w akcji jak śmiga i targa kijki – jej fetysz .
    Pięknie przybrała na wadze, nie tracąc jednocześnie figury modelki. Nadwaga nie jest wskazana, ze względu na tylne łapy ,które w ostatnim czasie wyraźnie osłabły. Ma zachwiania przy zwykłym chodzie , zdarzyła się też na spacerze utrata równowagi przy potknięciu o kamień. Taka przeplatanka - biegi i skoki młodego psa z dolegliwościami starszej Pani. Zwyrodnienia stawów dają już znać o sobie, lepiej raczej nie będzie, więc potrzebny jest suplement typu Caniviton czy Artloflex. Następnie nie wyklucza się leczenia farmakologicznego. 
    W galerii nowe zdjęcia Fiji.

    20.11.2013
    Fija jest w trakcie leczenia owrzodzenia rogówki oka. Owrzodzenie które pojawiło się na rogówce lewego oka, musi być leczone poprzez założony chirurgicznie opatrunek a tym samym zamknięcie oka na dwa tygodnie. Fija noszenie kołnierza, a także zamknięte oczko znosi dzielnie. 
    Już za kilka dni będziemy znali wynik leczenia. 

    Już teraz zachęcamy państwa do przekazania dla Bokserów w Potrzebie 1% podatku dochodowego za 2013rok. Dzięki takim przekazom możemy ratować i utrzymywać boksery takie jak sympatyczna Fija.

    28.10.2013
    We wrześniu Fija przeszła drugi zabieg operacyjny. Biorąc pod uwagę wiek suczki oraz ilość guzów do usunięcia zabieg był ryzykowny. Przed dwie doby wolontariusze wstrzymywali oddech tonąc w emocjach. Dziś, kiedy wszystkie pooperacyjne rany się zagoiły a Fija zapomniała już o niedyspozycji możemy mówić o tym bez emocji. 
    Przed zabiegiem Fija miała zrobione RTG płuc, gdyby pojawiły się w nich przerzuty operacja zostałaby odwołana. 
    W trakcie operacji Fija miała zrobione RTG łapki - ma na niej zmiany zwyrodnieniowe, spowodowane po prostu jej wiekiem. Usunięta została druga listwa mleczna, co oznacza długie cięcie od mostka do samej pachwiny. 
    Jeden większy guz na boku i 3 mniejsze. Dodatkowo usunięto groźne nadziąślaki i kilka malutkich brodawek. 
    Fija jest pełna energii i fantazji. Tak jakby chciała nam powiedzieć "moja metryka kłamie !" 
    Nieustannie zachęcamy państwa do wspierania naszych ukochanych podopiecznych.

    20.07.2013
    Operacja którą Ita przeszła w kwietniu obejmowała sterylizację i mastektomia jednej listwy z dużym guzem. Guz wyglądał groźnie, materiał poszedł na badanie histopatologiczne. Ita zabieg zniosła bardzo dobrze, w czasie gojenia najbardziej przeszkadzał jej..fartuszek. Kontrolna morfologia ujawniła brak poprawy, jednocześnie otrzymaliśmy wynik badania histopatologicznego ; nowotwór okazał się złośliwy. Nie poddajemy się w walce o Itę. 
    Niedługo czeka ją kolejna operacja należy usunąć drugą strona listwy mleczne wraz z guzkami, pozostałe guzki między innymi na biodrze oraz nadziąślaki. W czasie trwania narkozy będzie zrobione RTG by wykluczyć przerzuty. 

    Wszystkie drobne dolegliwości Ity zostały wyleczone, znacznie poprawiła się kondycja skóry w bruzdach na pyszczku, uszu oraz oczu. 
    Ita spędziła wakacje z opiekunką nad morzem. Nasza seniorka miała okazję spacerować po plaży, słuchać szumu fal. 

    Prosimy państwa o wsparcie w leczeniu i utrzymaniu Ity. Seniorka przyjmuje karmę weterynaryjną - dzięki temu jej układ trawienny jest w dobrej kondycji. Potrzebne też będą środki na kolejny zabieg oraz RTG. 
    Dziękujemy w imieniu Ity ! 

    19.04.2013
    Fiję czeka poważna operacja. Ze względu na złe wyniki badań krwi zabieg został przełożony z dziś na 25.04. Niestety dłużej czekać nie można ponieważ guzy są prawdopodobną przyczyną słabych wyników oraz nie najlepszej kondycji suczki. Ze względu na wiek Fiji oraz obniżoną kondycję organizmu jest to zabieg obciążony ryzykiem - jednak nie wykonanie go, przekreślałoby szanse na dalsze życie bokserki. 
    Fija wymaga pielęgnacji bruzd na pyszczku oraz uszu. 
    Fija zasługuje na szczęśliwe życie, jest miły, wdzięcznym psem. Łakomczuchem który chętnie sprząta kanapki z talerza, sympatyczną towarzyszką spacerów - miłośniczką zabaw patykami. 
    Fija otrzymuje specjalistyczną, karmę weterynaryjną. Chętnych do wsparcia tej uroczej seniorki zapraszamy do adopcji wirtualnej oraz przekazania 1% podatku. 

    26.02.2013
    Fija przeszła pod opiekę Fundacji i zamieszkała w domu tymczasowym. 

    Suczka ma około 7 lat, opiekun oddał ją do schroniska dla zwierząt. Tam przeszła zabieg usunięcia guza z łokcia, wynik histopatologiczny negatywny czyli dobry. RTG także nie ujawniło zmian lub przerzutów w płucach. Bokserka w pierwszym kontakcie jest przyjazna dla ludzi, mimo ograniczonej przestrzeni w samochodzie w stosunku do innej suczki zachowała obojętność. 
    Pod opieką Fundacji Boksery w Potrzebie Fija przejdzie dalsze badania oraz konieczny zabieg usunięcia guzków z listwy mlecznej. 
    Pierwszą noc spędziła śpiąc spokojnie na posłaniu. 
    Zapraszamy do przekazania Fundacji BwP 1% podatku dochodowego. Można zrobić to drogą elektroniczną https://mojpit.pl/_boksery-w-potrzebie

     

     

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=589|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wielkopolskie

    01.08.2013
    Już nie ma Jagódki... Wczoraj dostała kroplówki wzmacniające, antybiotyk, leki, bylo zrobione badanie krwi, rentgen i USG. Po nocy jej stan się jeszcze pogorszyl, nie potrafiła przejść nawet kilkunastu krokow. Rentgen wykazał wodę w płucach lub zmianę litą. USG wodobrzusze,czyli płyn w jamie brzusznej. Stan psa dzisiaj w południe oceniono jako ciężki, sugerowano rozważenie eutanazji. 
    Jagódka o 13 opuściła klinikę zaopatrzona w zalecenia lekarstwa i kroplówki... Nie udało się... Jagódka odeszła...

    31.07.2013
    Jagódka znalazła się pod naszą opieką i trafiła do kliniki weterynaryjnj. Pomoc medyczna była konieczna, sunia źle zniosła zabieg sterylizacji, schudła do 15 kg, nie miała siły, by utrzymać się na nogach. Jagódka jest osowiała, apatyczna. Wykonano badania, wrótce podamy ich wyniki.

    30.06.2013
    Jagódka od niedawna przebywa w jednym z wielkopolskich schronisk, jest na kwarantannie. Jej wiek? Trudno jednoznacznie określić, ale to babuleńka... Serce krwawi jak widzi się taką staruszkę za kratami schroniska. Łagodna do innych psów, kochana do ludzi. Siedzi w jednym kojcu z innymi boksiami, pomiędzy psiakami nie ma żadnych zatargów.

  • Śląskie
    January
    wiek: około 8 lat
    miejsce pobytu: dom tymczasowy na Śląsku
    adopcja:
    Natalia 793-040-057
    nfreliszek@fundacja-bokserywpotrzebie.pl

    10.06.2013
    Niestety nerki Jasia nie wytrzymały i odmówiły dalszej współpracy. Nie udało się uratować Jasia... Boksio biega już za Tęczowym Mostem... Jest nam ogromnie przykro, Jasiu to był wyjątkowy pies, szkoda, że nie doczekał swojego prawdziwego domu...

    06.06.2013
    Wczoraj Jasiu wystraszył opiekunkę. Nie chciał wyjść na spacer, był smutny, nie zjadł śniadania. Jego brzuch wyglądał jakby połknął balon. 
    Bokser natychmiast trafił do weterynarza. Diagnoza jest krótka: zastoinowa niewydolność serca z wodobrzuszem. Jasiu dostał zastrzyki, tabletki na odwodnienie i inne niezbędne leki. Wieczorem czuł się lepiej, chętnie zjadł smakołyki. 
    Dzisiaj Jasiu spędził kolejne trzy godziny w lecznicy. Miał robione USG, RTG ,inne badania oraz punkcję. Niestety nie jest dobrze. 
    W punkcji ściągnięto 3,7l płynu. Jasiu ma słyszalne szmery sercowe. Serce jest powiększone. USG wykazało guz wątroby. 
    Przyczyną wodobrzusza jest nowotwór wątroby lub niewydolność krążenia. Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest guz. Jasiu otrzymał leki ... 
    Musimy czekać czy jego stan się poprawi. Wszyscy mamy nadzieję że Jasiu poczuje się lepiej. 
    Prosimy państwa o wsparcie w utrzymaniu, dalszym diagnozowaniu i leczeniu Jasia. 
    To bokser który przeżył wiele przykrych chwil, podarujmy mu odrobinę szczęścia.

    06.04.2013
    January pojechał do kliniki na badania. Poszukujemy też dla niego nowego Domu Tymczasowego lub Stałego. 
    Planowane od dawna badania zostały przyspieszone pojawieniem się u psa krwiomoczu. Po większości badań wiemy już, że wszystkie mają w miarę dobre wyniki, jedynie globulina i lipaza jest przekroczona. USG jamy brzusznej nic złego nie pokazało, pęcherz w normie (wcześniej miał zgrubienia części powłok), jedynie na jednej nerce jest plamka. W zeskrobinach skóry stwierdzono jedynie pojedyncze drożdżaki. 
    Krwiomocz ustąpił, nie znamy jego pochodzenia, ale nadal w moczu znajdowane są pojedyncze czerwone krwinki. Świeże jak i zługowane. Jasiek jest nadal na antybiotykach, do tego otrzymuje kwasy nasycone i jest przemywany betadine w najgorzej wyglądającej okolicy grzbietu. 
    Nie zauważono popuszczania moczu, aczkolwiek Jasiek jest w kojcu z podgrzewaną podłogą więc małego "wycieku" można nie zauważyć bo szybko odparuje. Jeszcze kilka dni będzie w klinice, a potem... Może jakiś DT by się znalazł?? Jakie wymagania ? 
    Dużo serdeczności, chęć do spacerów i zabaw patykiem. Wieczorne mizianie za uszkiem. Czujne obserwowanie skóry i układu moczowego. Podawanie specjalistycznej karmy i częstsze niż u zdrowego psa kąpiele... 
    January jest wrogo nastawiony do kotów. Mieszkał z dziećmi. Nie oznacza to że pozwoli zrobić z siebie konika lub cierpliwie zje plastelinę - ale na pewno nie zaskoczą go dziecięce rączki, głośne dźwięki czy wolniejsze spacery. Jeśli chciałbyś pomóc Jasiowi ale masz pytania, obawy, wątpliwości prosimy o telefon. Porozmawiajmy o losie Januarego... 
    Zachęcamy też do adopcji wirtualnej.

    09.07.2012
    Nasza Wolontariusza odwiedziła Jasia. Boksio jest szalenie wesoły, zabawowy i wciąż wpatrzony w swojego Tymczasowego Opiekuna. Fizycznie- skóra w miarę ok, choć ma małe wyłysienia na plecach, skóra nie cuchnie. Na klatce piersiowej po lewej stronie ma guzek wielkości ok. 2x2 cm, miękki, nie związany z inną tkanką, prawdopodobnie kaszak. Nadal posikuje, czasami bardzo. Opiekun mówi, że Jaś potrafi się obudzić w mokrym posłaniu. 

    W upały nie chciał w ogóle jeść, szukał tylko miejsca do padnięcia. 

    Chudziutki, ale zawsze taki był Wink W galerii piękne nowe zdjęcia Jasia.

    04.02.2012 
    Jasiu żyje spokojnie, nie nękany gwałtownymi zmianami. Mieszka w przyjaznym Domu Tymczasowym w Bytomiu. Jest bardzo zżyty z opiekunem, wręcz zaborczy o niego. Oczy pełne sieroty, ale drzemie w nim charakter brytana. 

    Opieka nad Jasiem to spore koszty - sama tylko karma RC Sensitivite Control to w najtańszej opcji 250 zł, a ponieważ Jasiowi średnio smakuje być może trzeba będzie zastosować inną, nieco droższą. 

    Bez specjalistycznej karmy i pielęgnacji stan skóry - jej wygląd i zapach gwałtownie się pogarsza. 

    Nie jest zwolennikiem innych zwierząt, lubi pogonić kota. 



    Czeka... 



    Zwracamy się z ogromną prośbą o wsparcie w utrzymaniu tego pięknego psa, któremu życie nie oszczędziło koszmarnych zawirowań. 

    Prosimy o przekazanie 1% podatku lub zakup cegiełki. Jasia można także adoptować wirtualnie. 

    10.03.2011
    Jaś to jeden z najmocniej dotkniętych przez los bokserów. Gdy trafił pod skrzydła Fundacji ważył zaledwie 24 kg, co czyniło go idealnym wprost modelem do nauki anatomii przyszłych weterynarzy...

    Jasiu nie wiedział co to znaczy przytulenie, pogłaskanie przez człowieka. Nie znał piszczących zabawek i  długich spacerów. Jego siła woli zaskoczyła wszystkich. Pomimo licznych perypetii nie stracił wigoru. Kocha ludzi, lgnie do człowieka, poznał zabawki i spacery. Uśmiechnął się w sposób, w jaki potrafią tylko BOKSERY- fafle podniosły się ku górze, a oczy nabrały blasku. W końcu też, po efektywnym dokarmianiu, przytył i oto stał się Misieeeem. Miłym, przytulaśnym i pięknym.

    Wszystkie traumatycznie doświadczenia nie przeszły jednak bez echa. Jasiu wymaga specjalistycznej karmy - Royal Canin Sensitivity, z uwagi na problemy skórne  (łojotok). Dodatkowo, powinien być kąpany raz na 2 tygodnie w specjalnym szamponie, który zapewnia właściwą higienę skóry i pielęgnację sierści.

    Jasio ma także kłopoty z pęcherzem. W wyniku niedomykania się cewki moczowej jest narażony na zapalenia pęcherza. Ponadto Jaśko przyjmuje lek na niedoczynność tarczycy (euthyrox). Odkąd zaczął kurację na tarczycę przestał posikiwać w domu. Kwestia ta wymaga kontroli i czujnego, troskliwego oka.

    Po nieudanej adopcji zamieszkał w domu tymczasowym w Bytomiu, gdzie przebywa do dziś, czekając na ten jedyny, docelowy dom. Bardzo chciałby go mieć. Bardzo na niego zasłużył, doznając już wielu rozczarowań.

    Jasiu - garść faktów:

    Stan fizyczny: umiarkowanie dobry. Wwymaga specjalistycznej karmy, leczenia tarczycy i pielęgnacyjnych kąpieli,
    Stan psychiczny: przyjazny, wrażliwy, bardzo przywiązany do obecnego opiekuna,
    Stosunek do innych zwierząt: z psami w 99% się dogaduje, chętnie szuka kontaktu i wykazuje zainteresowanie, wobec kotów jest nieprzychylny,
    Wskazania: Dom, który zaopiekuje się Jasiem bezwarunkowo, nie odda, nie porzuci.

    17.08.2009
    Życie brutalne jest. Czasem za bardzo. Nasz Jasiek szuka nowego domu. Kuba, brat Adriana jest astmatykiem. Jakiś czas temu zaczęły się pogłębiać problemy z dusznościami, doszedł kaszel. Wyniki testów alergicznych nie pozostawiły złudzeń - pies. Marzeniem byłoby, gdyby Jasio mógł zostać w obecnym domu tak długo, aż znajdziemy nowy. Nie jest to jednak pewne.

    To kolejny ogromny dramat tego psa...

    20.05.2009
    16 maja Jasiek stał się Ślązakiem. Ma kochającą rodzinę.

    10.04.2009
    Jasiek i jego zdrowie są już w pełnej komitywie. Od dłuższego czasu jest dobrze i Jasiek nie jeździ na sygnale do doktora. Co więcej - Jasiek sam stał się panaceum na nasze ludzkie zmartwienia... Gdy mam już wszystkiego dosyć, patrzę na niego i od razu wszystkie czarne myśli mam rozwiane. W dodatku on ma w sobie tak dużo miłości, że obdarowałby nią całą armię, nawet gdy wychodzę z łazienki on cieszy się jak szczeniak, że znowu jestem, zupełnie jakby nie widział mnie pół dnia.

    12.02.2009
    Jasio po nocy trzyma się dzielnie. Ale nie jest dobrze. Robimy kolejne badania. Wynik wczorajszego, zrobionego na najlepszym sprzęcie, USG nie jest optymistyczny.Podejrzenia są najgorsze... Dziś Jasio będzie miał robioną endoskopię, zgłębimy jego wnętrze. W tej chwili jest na kolejnej kroplówce. Nie poddajemy się! Przede wszystkim nie poddaje się Jasio. Mimo kiepskiej kondycji rano był bardzo miziasty i towarzyski. Dobrą energię i kciukowanie przyjmujemy na tony!

    11.02.2009
    Jaśko znów u weterynarza. Dziś pojechał na sygnale. Leży bidula pod kroplówkami... Bardzo, bardzo dziękujemy wspaniałemu domowi tymczasowemu za opiekę, cierpliwość i zaangażowanie. January to, co przytył, czyli prawie 2 kilo, już zgubił. Wygląda tak, źle serce się kroi. W lecznicy wszyscy biadowali nad nim. Kochani musimy bardzo, bardzo prosić o wsparcie finansowe okazuje się bowiem, że leczenie jeszcze potrwa. Przed nami ponowne badania krew, mocz, USG... January cały czas walczy o nowe lepsze jutro...

    08.02.2009
    Wczorajsze wyniki bardzo złe. Mocz jest za gęsty, mętny, ma zły odczyn, właściwie patrząc na te wyniki i z tego co rozumiem w normie jest tylko urobilinogen. Dzisiaj Jasiek przestał pić i jeść. Rano pojechaliśmy z nim do kliniki. Dostał trzy zastrzyki i miał pobraną… krew do badania w kierunku bebeszjozy. Po powrocie Jaś zaczął wymiotować i zamiast moczu wychodziły z niego już same skrzepy krwi. Niestety musiałam chłopaka zainstalować w klinice co najmniej do jutra. Dostał kroplówkę, będą… go tez obserwować. Tak czy inaczej stan chłopca nie jest najlepszy. Waga znowu nam się cofnęła i mamy niewiele ponad 24 kg. Jasiek znowu jest smutny. Mam nadzieje, ze jutro będę mogla go odebrać i, że wyniki będą dobre. Bardzo proszę o dużo dobrej energii dla Jasiutka, a Ty mama już więcej nie płacz z tego powodu, bo obiecuje, ze Jasia Ci oddadzą… z kliniki.

    Późnym wieczorem, 8 lutego, otrzymaliśmy negatywne wyniki - Jasio nie ma bebeszjozy.

    30.01.2009
    Nowe relacje z domu tymczasowego Jasia: Jasiutkowi humorek dopisuje bardzo. Cieszę się, że chłopaczysko przynajmniej psychicznie wraca do siebie. Jutro jedziemy na pobranie krwi i wszczepimy czip, więc Jasiu może zacząć oficjalnie szukać domku. Przy okazji zważymy się. Mam nadzieję, że trochę ciałka nam przybyło. W zeszłym tyg Jasio ważył 24,5 kg, więc 0,5 kg więcej niż wtedy gdy do Nas trafił. Żeby ostudzić trochę emocje i żeby nie było za wesoło napiszę, że Jaś niestety mimo częstych spacerów zaczął załatwiać się w domu. Wspomnę o tym jutro w klinice, ale obawiam się, że to nie wina jego stanu zdrowia, a wychowania, a raczej jego braku, z drugiej jednak strony chłopak za każdym razem wie, że zrobił źle. Będziemy z tym walczyć i zrobimy z niego porzą…dnego boksera. Zaczęłam się bardzo przywią…zywać do tego dzieciaka, więc bardzo proszę dobry, stały domku odezwij się, bo później nie będę chciała go oddać, już mi smutno, gdy myślę o rozstaniu, ale dwa boksery w domu, kot i świnka to za dużo.

    19.01.2009
    Wyniki krwi Jasia dobre. Badanie USG nie wykazało niczego złego. Struktura wą…troby wskazuje jak bardzo chłopak jest wyniszczony, ale parametry są dobre, a to najważniejsze. Jasiu miał bardzo zapowietrzone i pokręcone jelita. Teraz czekamy tylko na wynik zeskrobiny. January nie będzie obecnie kastrowany, nie będzie też znakowany dopóki stan skóry się nie poprawi. Im mniej kłucia tym lepiej. To co Jasiowi jest bezwzględnie potrzebne to dożwianie (RC Intestinal), 2 x w tygodniu kąpiel w specjalnym szamponie. No i najważniejsza zmiana w życiu Jasia. Otóż Jasio zamieszkał w domu tymczasowym razem z rezydentką… Zuzią…. Oto pierwsza relacja: Jasiu jest już u nas, a boksiowe emocje sięgają… zenitu. Moje zresztą też. Janusz zachowuje się jak prawdziwy mężczyzna, we wszystkim ustępuje Zuzi. Jestem pełna podziwu dla jego spokoju. Na początku wielka zabawa. Teraz trochę są… już zmęczeni. Nadal jedno zaczepia drugie, ale widać, że wszystko powoli się uspokaja. Jasiu z emocji zrobił w mieszkaniu małe siusiu, ale tej mordce wszystko trzeba wybaczyć. Teraz wpasował się w Zuzy posłanko i nie chce wyjść. Nie poznał jeszcze kota, bo kot przestraszony gdzieś się schował i nie chce wyjść, ale podobno w lecznicy na koty nie zwracał uwagi, więc mam nadzieję, że będzie żadnych sensacji. Przed nami jeszcze spacerek i myślę, że boksery do rana będą słodko spać.

    A my bardzo, bardzo DZIĘKUJEMY domkowi tymczasowemu za opiekę nad Jasiem sucharkiem.

    16.01.2009
    Jasiek miał dziś pobraną zeskrobinę, badania krwi i moczu. Teraz cierpliwie czekamy na wyniki, by poznać co w Jasiu piszczy... Wiemy natomiast, że nie jest osowiały, wręcz przeciwnie spaceruje dziarsko po klinice umilają czas lekarzom. To bardzo towarzyski zwierz, który jak tylko przejdzie odnowę biologiczną…, z chęcią zamieszka w nowy domu... Już dziś dla Jasia szukamy kochającego domu, gotowego na umilanie życia!

    15.01.2009
    Od 15 stycznia pod opieką Fundacji jest January. Jego historii nie znamy. Jego historia dla nas zaczęła się w czwartek, w dniu kiedy zabraliśmy go ze schroniska w stanie bardzo kiepskim. January nazywany przez nas Jasiem to duża głowa, wielkie oczy, reszta sucharek. Jego stan fizyczny pokrótce to: zapalenie skóry, łojotok, zapalenie w uszach, odleżyny, biegunka, złamany kieł (do usunięcia, ponieważ kanał jest na wierzchu). To co w tym wszystkim jest optymistyczne - to nastrój Jasia - kuper się kręci, a pies jest bardzo kontaktowy. Każdy komu Jasio skradł serce, może pomóc pokryć koszty pobytu pod skrzydłami Fundacji (badania, zabieg kastracji oraz późniejszy pobyt w hotelu).

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    ul. Zgrupowania Żmija 25/49
    01-875 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem JANUARY)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=65|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • wiek: około 8 lat

    28.10.2012
    Otrzymaliśmy bardzo smutną wiadomość... Jemioła odeszła za Tęczowy Most, przegrała walkę z nowotworem i przerzutami... Bardzo nam przykro... 

    01.07.2011
    Jemioła została znaleziona w Markach w dn. 22.06.2011r. Ma ok. 8 lat, choć jej siwiutka mordka starannie ukrywa wiek. Do lecznicy na Targówku trafiła w strasznym stanie. Od co najmniej kilku dni nie jadła zupełnie nic. Podejrzewano u niej martwą ciążę. Mimo ogromnego osłabienia trzeba było ją natychmiast operować. Kiedy lekarze otworzyli dziewczynkę, wyciekło z niej 5 litrów płynów z krwią. Jej szanse na przeżycie były minimalne, mimo to postanowiono walczyć o to małe życie. Okazało się, że sunia ma raka jajnika, guz był ogromny. Wycięto go razem z całą macicą. Po operacji pojawił się kolejny problem i ponowna walka o boksie. Jemioła nie mogła wybudzić się z narkozy. Pani doktor opiekująca się sunią postanowiła zaryzykować i podać jej bardzo silne leki wybudzające. Mogły one zabić sunie, a jednocześnie były jej jedyną szansą. Na szczęście powiodło się i w tej chwili po operacji zostały już tylko szwy, a niebawem i one znikną. Po kilku dniach po sunię zawitał hycel. Za zgodą gminy udało się jednak bidulę zatrzymać. Jej stan obecnie oceniany jest na dobry. Sunia jest wychudzona i apatyczna, ale z każdym dniem jest lepiej. Jedna z pacjentek lecznicy postanowiła dać Jemiole DT. Dziewczynka w domu zachowuje się jak prawdziwa arystokratka, jest czysta, bez problemu dogaduje się zarówno z ludźmi jak i ze sznaucerami, z którymi mieszka, wie po co wychodzi na dwór. Szukamy dla Jemioły DS. Niestety w obecnym domu nie może pozostać na zawsze.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=243|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Śląskie

    Wiek: ok. 3 lata

    13.04.2013
    Juri odszedł za Tęczowy Most, pokonała go choroba serca. Bardzo nam przykro, współczujemy właścicielon... Biegaj szczęśliwy za ęczowym Mostem...

    27.11.2011
    Juri zamieszkał w nowym domy, w Siemianowicach Śląskich. Do towarzystwa ma bokserkę, która już ustawia chłopaka :-) Trzymamy kciuki! 

    28.10.2011
    Juri trafił do schroniska kilka dni temu z interwencji, błąkał się po ulicach. Obecnie przebywa na kwarantannie.

    Juri jest dużym bokserem (obecnie waży 30 kg) i na szczęście nie jest chory.
    Jest bardzo wesołym i pozytywnie nastawionym boksiem, na widok człowieka cieszy się jak szalony :-)

     

     

     

     

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=313|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Śląskie
    wiek: ok. 5 lat
    miejsce: dom tymczasowy
    kontakt: Basia
    723 186 706
    b.felux@wp.pl
     

    04.12.2013
    Kaja odeszła niespodziewanie za Tęczowy Most... Jej stan zdrowia pogorszył się dnia na dzień, wymioty, biegunka... Weterynarzom nie udało się jej uratować... Tak bardzo nam przykro...

    02.12.2013
    Kaja już nie szuka nowego domu - w swoim tymczasowym zostaje już na zawsze :-) Powodzenia!

    27.12.2012
    Kaja wygląda coraz lepiej, zgrabnie zaokrąglone boczki, coraz ładniejsza sierść. Suczka jest zdrowa, śliczna i grzeczna!
    Swoje sprawy na dworze załatwia błyskawicznie i wraca do domu, póki co nie jest fanką dłuższych spacerów.
    Lubi zjeść i poleżeć w towarzystwie człowieka - człowieka Kaja uwielbia pasjami.
    Kaja szuka domu, domu z ludźmi gotowymi na dozgonną przyjaźń. 

    15.11.2012
    Kaja pomimo stosowania specjalistycznej karmy nadal ma mocną biegunkę. Konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych badań, by sprawdzić, co jest tego przyczyną.

    Kaja coraz lepiej zaczyna się czuć w Domu Tymczasowym, przestaje się bać spacerów i odzyskuje dobre samopoczucie psychiczne.

    09.11.2012
    Kaja przeszła pod naszą opiekę, nie mogliśmy pozwolić na to, by marniała w oczach w schronisku. Sunia została zabrana do kliniki weterynaryjnej, gdzie przeszła konieczne badania oraz zabieg sterylizacji. Z kliniki natychmiast powędrowała do Domu Tymczasowego, w którym będzie dochodziła do siebie i czekała na swój prawdziwy i kochający ją dom. 

    16.10.2012
    Kaja - sunia w typie boksera, ma jakieś 5-6lat. Znajduje się w Punkcie gminnym w okolicy Krosna Odrzańskiego. W życiu do tej pory nie poszczęściło się jej, ale los dał jej drugą szansę - mamy nadzieję, że jak najszybciej znajdzie swojego człowieka, który otoczy ją czułą opieką, troską i miłością, której tak ten pies potrzebuje.
    Kaja jest stale przerażona - boi się każdego gwałtownego ruchu, obcych ludzi, przejeżdżających samochodów (choć do auta wsiada chętnie), podniesionego głosu, uniesionej ręki... Bała się nawet smyczy i spaceru, ale stopniowo się przyzwyczaja. Niestety, spacer wciąż wiąże się z większym stresem niż przyjemnością, ale stopniowo sunia się przekonuje, robi znaczne postępy.
    Jest nieufna i wystraszona, ale z drugiej strony garnie się do człowieka - cieszy się na widok ludzi, których już zna, liże po rękach, wtula się... Domaga się pieszczot, choć kiedy je dostaje wciąż jest spięta. Po chwili się relaksuje i zasypia z głową na ludzkich kolanach.
    Jest łagodna i uległa. Miła. Lubi inne zwierzęta. Strach, który jest treścią życia tego psa sprawia, że serce pęka gdy się na nią patrzy.
    Sunia ma w dodatku problemy żołądkowe, a pobyt w Punkcie nie służy jej, gaśnie w nim oczach, a jej stan i tak jest kiepski, jest bardzo wychudzona.
    Bardzo PILNIE SZUKA DOMU, choćby TYMCZASOWEGO. Potrzebuje socjalizacji. Nic tak dobrze na nią nie podziała, jak kontakt z człowiekiem, który będzie w stosunku do niej cierpliwy i łagodnie będzie ją zachęcał do otwierania się na świat. Bez wątpienia jest tego warta, bo to wspaniały pies. Na pewno będzie oddanym i wiernym przyjacielem gdy już wyjdzie ze swojej skorupy i będzie bardzo wdzięczna za serce, które ktoś jej okaże.
    Kaja potrzebuje, by zaopiekował się nią prawdziwy miłośnik zwierząt... apelujemy więc do wszystkich ludzi dobrego serca, którzy kochają zwierzęta - niech ktoś pokaże jej, że życie u boku człowieka może być piękne...

    Warunkiem jest podpisanie umowy adopcyjnej. Uwaga! Suczka nie znajduje się pod opieką Fundacji BwP. Jeśli chcą państwo pomóc Kaji, prosimy o kontakt pod wskazanym numerem telefonu.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=527|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Śląskie
    wiek: ok. 5 lat
    miejsce: dom tymczasowy
    kontakt: Basia
    723 186 706
    b.felux@wp.pl
     

    04.12.2013
    Kaja odeszła niespodziewanie za Tęczowy Most... Jej stan zdrowia pogorszył się dnia na dzień, wymioty, biegunka... Weterynarzom nie udało się jej uratować... Tak bardzo nam przykro...

    02.12.2013
    Kaja już nie szuka nowego domu - w swoim tymczasowym zostaje już na zawsze :-) Powodzenia!

    27.12.2012
    Kaja wygląda coraz lepiej, zgrabnie zaokrąglone boczki, coraz ładniejsza sierść. Suczka jest zdrowa, śliczna i grzeczna!
    Swoje sprawy na dworze załatwia błyskawicznie i wraca do domu, póki co nie jest fanką dłuższych spacerów.
    Lubi zjeść i poleżeć w towarzystwie człowieka - człowieka Kaja uwielbia pasjami.
    Kaja szuka domu, domu z ludźmi gotowymi na dozgonną przyjaźń. 

    15.11.2012
    Kaja pomimo stosowania specjalistycznej karmy nadal ma mocną biegunkę. Konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych badań, by sprawdzić, co jest tego przyczyną.

    Kaja coraz lepiej zaczyna się czuć w Domu Tymczasowym, przestaje się bać spacerów i odzyskuje dobre samopoczucie psychiczne.

    09.11.2012
    Kaja przeszła pod naszą opiekę, nie mogliśmy pozwolić na to, by marniała w oczach w schronisku. Sunia została zabrana do kliniki weterynaryjnej, gdzie przeszła konieczne badania oraz zabieg sterylizacji. Z kliniki natychmiast powędrowała do Domu Tymczasowego, w którym będzie dochodziła do siebie i czekała na swój prawdziwy i kochający ją dom. 

    16.10.2012
    Kaja - sunia w typie boksera, ma jakieś 5-6lat. Znajduje się w Punkcie gminnym w okolicy Krosna Odrzańskiego. W życiu do tej pory nie poszczęściło się jej, ale los dał jej drugą szansę - mamy nadzieję, że jak najszybciej znajdzie swojego człowieka, który otoczy ją czułą opieką, troską i miłością, której tak ten pies potrzebuje.
    Kaja jest stale przerażona - boi się każdego gwałtownego ruchu, obcych ludzi, przejeżdżających samochodów (choć do auta wsiada chętnie), podniesionego głosu, uniesionej ręki... Bała się nawet smyczy i spaceru, ale stopniowo się przyzwyczaja. Niestety, spacer wciąż wiąże się z większym stresem niż przyjemnością, ale stopniowo sunia się przekonuje, robi znaczne postępy.
    Jest nieufna i wystraszona, ale z drugiej strony garnie się do człowieka - cieszy się na widok ludzi, których już zna, liże po rękach, wtula się... Domaga się pieszczot, choć kiedy je dostaje wciąż jest spięta. Po chwili się relaksuje i zasypia z głową na ludzkich kolanach.
    Jest łagodna i uległa. Miła. Lubi inne zwierzęta. Strach, który jest treścią życia tego psa sprawia, że serce pęka gdy się na nią patrzy.
    Sunia ma w dodatku problemy żołądkowe, a pobyt w Punkcie nie służy jej, gaśnie w nim oczach, a jej stan i tak jest kiepski, jest bardzo wychudzona.
    Bardzo PILNIE SZUKA DOMU, choćby TYMCZASOWEGO. Potrzebuje socjalizacji. Nic tak dobrze na nią nie podziała, jak kontakt z człowiekiem, który będzie w stosunku do niej cierpliwy i łagodnie będzie ją zachęcał do otwierania się na świat. Bez wątpienia jest tego warta, bo to wspaniały pies. Na pewno będzie oddanym i wiernym przyjacielem gdy już wyjdzie ze swojej skorupy i będzie bardzo wdzięczna za serce, które ktoś jej okaże.
    Kaja potrzebuje, by zaopiekował się nią prawdziwy miłośnik zwierząt... apelujemy więc do wszystkich ludzi dobrego serca, którzy kochają zwierzęta - niech ktoś pokaże jej, że życie u boku człowieka może być piękne...

    Warunkiem jest podpisanie umowy adopcyjnej. Uwaga! Suczka nie znajduje się pod opieką Fundacji BwP. Jeśli chcą państwo pomóc Kaji, prosimy o kontakt pod wskazanym numerem telefonu.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=527|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Śląskie
    wiek: około 6 lat
    miejsce: dom tymczasowy
    kontakt: Tomek 793 040 056
    tgulczewski@fundacja-bokserywpotrzebie.pl

     

    16.04.2013
    Kara odeszła dziś za Tęczowy Most... Ostatnie dni w Domu Tumczasowym były bardzo ciężkie. Boksia nie chciała jeść, słabła... Bardzo nam przykro... Biegaj szczęśliwa po zielonych łąkach...

    01.03.2013
    Otrzymaliśmy wyniki histopatologiczne. Kara ma nowotwór złośliwy-czerniaka. Czerniak szybko postępuje.... stąd chore oczko, stąd powiększony węzeł chłonny.... 

    Wszystkim wolontariuszom jest ogromnie przykro. 

    13.02.2013
    Zmiany na fafli i oczku Kary zaczęły się powiększać w piorunującym tempie, dlatego niezbędny był natychmiastowy zabieg. Wszystko odbyło się bez komplikacji, Kara dostała też odpowiednie leki. Wynik badania histopatologicznego będzie znany za około 10dni. Proces gojenia rozpoczął się bardzo dobrze, później jednak wygląd oczka zaniepokoił opiekunkę. Kara ma zapewnioną najlepszą opiekę weterynaryjną, prócz tego jak widać niezbędna jest też odrobina szczęścia... 

    Dziękujemy za okazane Karze wsparcie, prosimy państwa o przekazywanie 1% podatku dochodowego, adopcję wirtualną, udział w akcji Ledwo dycha, to pozwoli na ratowanie następnych bokserów oraz utrzymanie podopiecznych Fundacji Boksery w Potrzebie. 

    29.01.2013
    Kara była na kontrolnych badaniach w klinice.
    USG jamy brzusznej – wynik prawidłowy. Wyniki badań krwi: biochemia, morfologia, tarczyca oraz mocz są w normie. Kara będzie miała obnizoną dawkę leku na tarczycę. Poza tym była cewnikowana.
    Stan Kary jest na tyle dobry, że będzie można poddać ją zabiegowi usunięcia guzów i brodawki z listwy mlecznej oraz guzków z fafli.
    Stan wagi bez zmian 25 kg.
    Zła wiadomość jest taka, że poziom kortyzolu (cushing) jest ogromny, konieczne jest zwiększenie dawki leku do dwóch tabletek dziennie. Dwie tabletki dziennie niby nic, ale jest to bardzo silny lek i niestety bardzo drogi. Koszt miesięcznej kuracji wyniesie około 800pln.
    Wycieczka bardzo sie jej podobała. W aucie skakała od jednego okna do drugiego.
    Bardzo dzielna była, ale wróciła do domu zmęczona i od razu skorzystała z legowiska.
    Kara jest bardzo miłą i sympatyczną bokserką, prosimy zatem o wsparcie jej leczenia, utrzymania... o pomoc w zapewnieniu jej szczęścia i spokoju.
    Zapraszamy do adopcji wirtualnej, drobnych wpłat oraz przede wszystkim do przekazania 1% podatku dochodowego dla Fundacji Boksery w Potrzebie. To taki drobny gest, a może odmienić byt niejednego boksera – tak jak Kary. 

    28.10.2012
    Kara cierpi na zespół cushinga.
    Po kolejnym załamaniu zdrowia Kara w klinice przeszła dodatkowe badania. Niestety wynik jest druzgocący, Kara cierpi na nadczynność kory nadnerczy, nadmiar kortyzolu wywołuje szereg powikłań.
    Wolontariusze nie poddają się w walce o zdrowie Kary, suczka dostaje odpowiednie leki. Jej stan powoli się poprawia.
    Kara wymaga specjalistycznej karmy, leków oraz rozszerzonej opieki weterynaryjnej. Apelujemy do państwa o wsparcie bokserki. Jest psem w kwiecie wieku, zasługuje na wiele chwil radości, na życie.
    Razem możemy podarować jej szczęście !
    Zapraszamy do adopcji wirtualnej, przekazania dowolnych datków...oraz zakupu pięknych kalendarzy na allegro. 

    01.10.2012
    Kara opuściła klinikę i wróciła do domu tymczasowego.
    W klinice przeszła zabieg usunięcia guza z pyszczku.Wycinek wysłano do badania histopatologicznego. Czekamy na wyniki.
    Badania ujawniły bakteriomocz który powodował nadmierne łaknienie i oddawanie moczu. Kara która już poprzednio otrzymywała antybiotyki tym razem otrzyma lek z antybiogramu, precyzyjnie dobrany i skutecznie likwidujący nękające ją szczepy bakterii.
    Kara potrzebuje opiekuna który będzie w stanie zapewnić jej częste wyjścia na zewnątrz. Mile widziany dom z ogródkiem...

    26.09.2012
    Stan zdrowia Kary znacznie sie pogorszył, sunia musiała zostać przewieziona do kliniki weterynaryjnej. Już od dłuższego czasu miała problemy z utrzymywaniem moczy i zdarzało się jej załatwić pod siebie, na posłanie...
    Od wczoraj sytuacja mocno sie pogorszyła, sunia nie mogła wytrzymać od spaceru do spaceru nawet 40 minut, a w moczu pojawiły się skrzepy krwi. Sunia znajduje się w klinice, gdzie przejdzie wszystkie konieczne badania, zwłaszcza pęcherza moczowego.

    21.08.2012
    Kara zamieszkała w domu tymczasowym.
    Przeprowadzone w klinice badania ujawniły niedoczynność tarczycy - suczka będzie musiała brać leki do końca życia. Z wymazu skóry wyhodowano zjadliwą bakterię, Kara przyjmuje więc silne antybiotyki. Wymaz z ucha - czysty. RTG potwierdziło przypuszczenia spondylozy i dysplazji, Kara powinna zamieszkać w domu bez schodów. Stan Kary pozwolił na przeprowadzenie zabiegu sterylizacji, zniosła go bardzo dzielnie. Gojenie przebiegało nadspodziewanie szybko.
    Troskliwa opieka, leki jakie Kara dostaje bardzo korzystnie wpłynęły na jej samopoczucie i kondycję. Bokserka nie ma już kłopotów z trzymaniem moczu, jest bardziej energiczna i pewna siebie. Chętnie spogląda na zabawki i zdecydowanie chce rządzić jamnikiem rezydentem.
    Wszelkie obserwacje wolontariuszy potwierdzają głuchotę Kary. 

    22.07.2012
    Kara w klinice znalazła pomoc i bezpieczeństwo. Z relacji wolontariuszki wynika że suczka czuje się już lepiej. Wciąż podchodzi do obcych z dużym dystansem, nie okazując radości lecz nie ma już w niej tak dużo lęku, nie drży na widok człowieka. 

    Na spacerze była bardzo spokojna, stateczna - rozglądała się za dziećmi, ludźmi jakby kogoś szukała... 

    W klatce zostaje bez problemu,nie piszczy,nie szczeka,nie drapie,nie chce wychodzić,po prostu grzecznie sobie leży. 

    Przeprowadzono pierwsze badania, obraz USG prawidłowy. Wyniki krwi w normie. 

    Uszy na szczęście tylko brudne. Została wzięta zeskrobina na posiew z przestrzeni między palcowej . 

    Kara jest też po badaniu neurologicznym. Zaburzenia równowagi spowodowane są prawdopodobnie zapaleniem ucha środkowego - jest to dalece uproszczony opis. Istotnym jest że antybiotykoterapia powinna wyeliminować problemy. 

    Gdy suczka poczuje się lepiej zostanie poddana zabiegowi sterylizacji i w czasie premedykacji zostaną zrobione dokładne zdjęcia RTG kręgosłupa i bioder. 

    Kara wciąż potrzebuje naszej pomocy, wsparcia nie tylko medycznego. Kara potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, przyjaznej dłoni, miłości. 

    Prosimy państwa o wsparcie Fundacji w odmianie losu kolejnej bokserki. 

    19.07.2012
    Kara trafiła do jednego ze śląskich schronisk, zostaliśmy o tym natychmiast poinformowani. Boksia została przez nas szybko zabrana do kliniki, gdzie czekają ją specjalistyczne badania.
    Psychicznie tragedia :-( Pies leżący i nie reagujący na nic. Kilkanaście much chodzących po psie i zero reakcji. Przerażenie przy próbie zbliżenia. Brak agresji, tylko wielkie drgawki ze strachu. Potem niechęć do wstania, podnoszenie prawie na siłę. W końcu krótki spacer... Zero radości, zero emocji, pustka w oczach, totalne poddanie się...
    Fizycznie Kara nie wygląda najgorzej. Nie jest wycieńczona, wygląda w miarę normalnie, jest jedynie na pierwszy rzut oka odwodniona. Strasznie długie pazury jakby spacer był czymś rzadkim. Przy trzepaniu głową (niezbyt intensywnym zresztą) ma zaburzenia równowagi, raz prawie się wywróciła. Oczy w nie najlepszym stanie, częściowo zmętniała rogówka. Lekko niepewny chód, tak jakby miała początki spondylozy ale może to wynikać także z zaburzeń neurologicznych czego innym objawem może być zataczanie się.
    Samochód to nowość. Podróż w miarę spokojna, ale cały czas w czuwaniu, co przy dodatkowym zaburzeniu równowagi nie było prostą sprawą.
    Kara jest bardzo spokojna. Nie wiemy, czy wynika to z przerażenia całą sytuacją czy to jej prawdziwa natura.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=477|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wielkopolskie
    wiek: około 7 lat
    miejsce: dom tymczasowy
    kontakt: Iza 510-100-778
    mail: iza.jama@wp.pl

    04.12.2013
    Karios przeszedł za Tęczowy Most... Bardzo nam przykro... Jego Opiekunowie zrobili dla tego psiaka wszystko co było w ich mocy. Bardzo, bardzo dziękujemy im za opiekę i serce okazanego Kariosowi...

    16.07.2013
    Karios długo czekał na swoje szczęście i po wielu miesiącach udało się :-) Boksio znalazł swój nowy dom! Ludzie otworzyli przed nim swoje serca, mamy nadzieję, że to będzie najlepsze z możliwych zakończenie smutnej historii tego boksia. Powodzenia nowa rodzinko!

    06.01.2013
    Karios przeszedł pod naszą opiekę i pojechał do Domu Tymczasowego. Wkrótce nowe wieści o psiaku, tymczasem  w galerii prezentujemy jego nowe zdjęcia.

    26.08.2012
    Karios czeka na swoją szansę...podobno psy nie odczuwają upływu czasu. Być może. Jednak na pewno odczuwają brak miłości. Karios patrzy na wschody i zachody słońca, patrzy na przemijające pory roku. Patrzy i czeka...
    Karios potrzebuje choć domu tymczasowego, pozytywnego pomostu między starym smutnym, a nowym wspaniałym życiem.
    Prosimy o szansę dla Kariosa, by nie oglądał zachodów słońca Sam! 

    29.09.2011
    Karios jest kolejną "kojcową" bidą. Informację o nim otrzymaliśmy od pana prowadzącego przytulisko. On niestety nie ma warunków, żeby go zabrać- w malutkim przytulisku ma 30 dorosłych psów i 14 szczeniąt.

    Karios już ubiegłą zimę spędził na dworze - właściciele stanowczo odmawiają wpuszczenia go choćby do piwnicy. Ma 7 lat, nie toleruje innych psów i kotów. Na dzieci reaguje pozytywnie. Ma aktualne szczepienia (przypuszczamy jednak, że tylko na wściekliznę)...

    Karios szuka nowego domu...

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=298|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wielkopolskie
    wiek: około 7 lat
    miejsce: dom tymczasowy
    kontakt: Iza 510-100-778
    mail: iza.jama@wp.pl

    04.12.2013
    Karios przeszedł za Tęczowy Most... Bardzo nam przykro... Jego Opiekunowie zrobili dla tego psiaka wszystko co było w ich mocy. Bardzo, bardzo dziękujemy im za opiekę i serce okazanego Kariosowi...

    16.07.2013
    Karios długo czekał na swoje szczęście i po wielu miesiącach udało się :-) Boksio znalazł swój nowy dom! Ludzie otworzyli przed nim swoje serca, mamy nadzieję, że to będzie najlepsze z możliwych zakończenie smutnej historii tego boksia. Powodzenia nowa rodzinko!

    06.01.2013
    Karios przeszedł pod naszą opiekę i pojechał do Domu Tymczasowego. Wkrótce nowe wieści o psiaku, tymczasem  w galerii prezentujemy jego nowe zdjęcia.

    26.08.2012
    Karios czeka na swoją szansę...podobno psy nie odczuwają upływu czasu. Być może. Jednak na pewno odczuwają brak miłości. Karios patrzy na wschody i zachody słońca, patrzy na przemijające pory roku. Patrzy i czeka...
    Karios potrzebuje choć domu tymczasowego, pozytywnego pomostu między starym smutnym, a nowym wspaniałym życiem.
    Prosimy o szansę dla Kariosa, by nie oglądał zachodów słońca Sam! 

    29.09.2011
    Karios jest kolejną "kojcową" bidą. Informację o nim otrzymaliśmy od pana prowadzącego przytulisko. On niestety nie ma warunków, żeby go zabrać- w malutkim przytulisku ma 30 dorosłych psów i 14 szczeniąt.

    Karios już ubiegłą zimę spędził na dworze - właściciele stanowczo odmawiają wpuszczenia go choćby do piwnicy. Ma 7 lat, nie toleruje innych psów i kotów. Na dzieci reaguje pozytywnie. Ma aktualne szczepienia (przypuszczamy jednak, że tylko na wściekliznę)...

    Karios szuka nowego domu...

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=298|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Kobra
    wiek: 3.5 roku

    05.10.2013
    Kobra odeszła za Tęczowy Most. Jej Właściciele bardzo o nią walczyli, jednak nie udało się. Bardzo nam przykro... Żegnaj boksinko...

    02.07.2011
    Kora znalazła swój nowy dom. Dziś miała odwiedziny wspaniałęj rodziny, z boksiowymi tradycjami, miłośnikami wszelakiej zwierzyny. W przyszłym tygodniu, po wszczepieniu chipa Kora wędruje do swoich nowych właścicieli! Życzymy powodzenia!

    17.06.2011
    Mamy dla Was nowe zdjęcie Kory/Kobry :-) Kora w hotelu jest bardzo grzeczna, toleruje inne psy, póki te na nią nie warczą, weterynarza też lubi, jest bardzo sympatyczna dla ludzi. Dom nadal poszukiwany!

    06.06.2011
    Kobra przeszła pod opiekę naszej Fundacji. Nie mogła dłużej pozostać w swoim dotychczasowym domu, została umieszczona w psim hotelu.

    28.02.2011
    Kobra urodziła się 27 września 2007 roku. Posiada wszystkie szczepienia, jest oznakowana mikroczipem, nigdy nie była szczenna. Wychowywała się z małym dzieckiem oraz dorosłym kotem. Nie jest jednak przyjazna do obcych psów, z uwagi na fakt, że była w przeszłości pogryziona przez innego psa. Jest przyjazna wobec ludzi, wesoła i towarzyska.
    Po przeprowadzce do nowego mieszkania oraz od czasu zaginięcia kota, zdarza jej się coś nabroić pod nieobecność właścicieli.

    Kobra szuka dobrego i stałego domu.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=178|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Koks10.01.2014
    Koksiu odszedł za Tęczowy Most... Przez 3,5 roku dawał radość i otrzymywał miłość od swoich wspaniałych Opiekunów... Koksiu odszedł z godnością, w ramionach najbliższych... Bardzo dziękujemy za wspaniały dom, za opiekę, miłość i serce okazane temu psiakowi. Ogromnie nam przykro...

    10.05.2010
    Koks to 3 letni bokser, niekastrowany, szczepiony regularnie, odrobaczany, zadbany. Powodem oddania jest sytuacja finansowa, jaka się pojawiła w tej rodzinie.
    Koks kocha koty. Jest wychowany z podrośniętymi dziećmi. Nie jest agresywny. Koks posikuje w reakcji na krzyk...

    Wiek: około 3 lata
    +48 508 298 307

     

     

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=126|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Korsa14.12.2009
    Korsa odeszła 13 sierpnia 2009 roku. Biegaj szczęśliwa za Tęczowym Mostem...

    28.05.2008
    Pies zabrany. Właściciel dobrowolnie podpisał papiery. Sunia już w drodze do weterynarza! Korsa na swój dom, ten właściwy, czekała pod skrzydłami dobrych ludzi, którzy dali świadectwo tego co jest najważniejsze...

    27.05.2008
    Pies znowu siedzi pod płotem. Ze swojej strony już nie mam pomysłów co jeszcze mogę zrobić. Zarówno właściciele, jak i wszelkie służby twierdzą, że z psem jest wszystko w porządku.

    21.05.2008
    Właściciel nie zgodził się oddać psa, bo to nie jego pies tylko syna, a syn jest w więzieniu on się nim tylko "opiekuje". Zaangażowaliśmy w interwencje w sprawie psa wszystkie możliwe organy to, co było najgorsze to spychologia. W końcu uderzyliśmy do władz miasta obiecali interwencje u naczelnika straży miejskiej. Pojechałam do właściciela jeszcze raz po południu - psa ani właściciela nie było. Od sąsiadów dowiedziałam się, że około 16 psa zabrał ktoś z rodziny właściciela i nikt nie wie co dalej. Byłam tam jeszcze wieczorem ok.21 i dziś rano. Sytuacja ta sama ani psa ani właściciela. Wczoraj dzwoniłam jeszcze do schroniska dla zwierząt i do weterynarza tam ich nie było ...

    19.05.2008
    W centrum do płotu przywiązana była suczka boksera w strasznym stanie. Chuda, brudna, bez wody itd. Pojechałam zobaczyłam. Poryczałam się. Zadzwoniłam do weterynarza, żeby coś poradził. Poradził, żeby powiadomić straż miejską. Tak zrobiliśmy. Przyjechali, porozmawiali z właścicielem, który tłumaczył, że pies jest stary (14 lat) i że miał go już uśpić, ale dziecko go lubi więc ... siedzi przywiązany na krótkiej smyczy do płotu ...

  • Dolnośląskie
    wiek: ok. 4 lata
     

    23.09.2013
    Lilo odeszła za Tęczowy Most... Nagle, na rękach Właścicieli... Dokładnie w pierwszą rocznicę kiedy trafiła do ich domu... Ogromnie nam przykro...

    22.09.2012
    Lilo zamieszkała dziś w nowym domu :-) Jej nowi właściciele donieśli nam, że jest bardzo, bardzo dobrze :-) W takim tazie, tradycyjnie, życzymy powodzenia! 

    10.09.2012
    Lilo- 4 letnia biała urocza boksereczka. Jej właścicielka poprosiła nas o pomoc w znalezieniu dla suni dobrego, kochającego domu.
    Lilo wymaga leczenia świerzba dlatego niezwłocznie została przewieziona do kliniki,

    w której pod okiem lekarzy będzie dokładnie przebadana. Drogę zniosła bez problemu jednak widać było w jej oczach strach po tym co się stało i pewnie przed tym co ją czeka. Nowy człowiek, nowy samochód, nowe miejsca i pierwsza noc poza domem :/
    Lilo wychowała się z dzieckiem. Do ludzi ma przyjazny stosunek, do innych psów nie wykazuje agresji, jedynie za kotami niezbyt przepada.

    Szukamy dla niej odpowiedzialnego domu, który pozwoli jej zapomnieć o smutnym i przykrym rozstaniu z dotychczasowym domem.

     

     
     
     
     
    GALERIA
    {phocagallery view=category|categoryid=507|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

     

  • Lord

    07.03.2011 r.
    Lord nie doczekał swojego domu, który był w zasięgu łapy... 26 lutego nic nie wskazywało, że będa to ostatnie dni tego przepięknego boksia. Odwiedziła go jedna z poznańskich wolontariuszek Fundacji. Wyglądał przepięknie, po kłopotach skórnych nie było śladu. Zarósł sierścią, czuł się bardzo dobrze, dokazywał pełen energii i dobrego humoru. Ciężko było zrobić mu zdjęcie, tak bardzo lgnął do człowieka domagając się uwagi...
    3 marca nasza wolontariuszka miała w sprawie Lorda wyjątkowy telefon. Czekał na niego wspaniały dom z bokserzymi tradycjami, którego Lord ujął od pierwszego spojrzenia. Po tym telefonie, kiedy chciała podzielić się dobrą nowiną z opiekującą się Lordem Panią Wandą, usłyszała że Lord odszedł 27 lutego, dwa dni po naszych odwiedzinach, po których pozostały już tylko fotografie. Do końca swoich dni mieszkał w biurowym pokoju Pani Wandy, która otaczała go troskliwą opieką i wielkim sercem. Za to wszystko - przenajpiękniej dziękujemy!

    Lord, odpoczywaj Piękny [*][*][*]

    25.11.2010
    Lord to duży bokser z dostojnym wyrazem twarzy i wielkimi faflami. Łagodny psiak, kocha wszystkich ludzi i suczki. Nie znane jest jego podejście do samców. Jest wesoły, tryskający energią, zawsze chętny do zabawy. Przebywa w przytulisku w Przyborówku, prowadzonym przez osobę o wielkim sercu – Panią Wandę, która opiekowała się naszą Sonią, w jej ostatnich tygodniach życia.  Pojawił się tam latem. Do przytuliska trafił niesamowicie wychudzony, na pół łysy. Obecnie przypadłości skórne są częściowo zaleczone. Jest zaszczepiony, odrobaczony, wykastrowany. Warunki ma tam dobre, przebywa i śpi na tapczanie, ma wybieg na ogrodzony teren.  Jak na boksera przystało, jest psem typowo domowym, zachowuje czystość, pięknie siada na komendę, podaje łapę.
    Lord nie szuka domu tymczasowego - ciepło, opiekę i serce ma u Pani Wandy. Lord szuka dobrego i sprawdzonego domu. Domu, który będzie miał świadomość konieczności dalszego leczenia Lorda i środki finansowe niezbędne do dalszej kuracji.  Weterynarz ciągle walczy ze zmianami pod kątem grzybicznym, zmiany powoli porastają meszkiem, ale są dni lepsze i gorsze, są nawroty, czasem pojawia się zaczerwienienie skóry. Niewykluczone że to również i alergia, zatem konieczna byłaby karma hypoallergenic.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=106|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Luksio

     

     

    28.04.2012 Dotarła do nas bardzo smutna wiadomość... Luksio odszedł za Tęczowy Most...

    14.11.2009 Luksio pręgowany bokser jest pod naszą opieką od 2 tygodni. Jak się u nas znalazł? Oto historia pisana słowami Magdy:

    "Wracalam z przedszkola z synem, zaladowana zakupami i zobaczylam jak lezy na plasko pies tuż przy ruchliwej miedzynarodowej osemce (8,E64) na wysokosci Kobierzyc. W sumie to zatrzymalam się, aby sciagnac zwłoki psa i te "zwłoki" podniosły głowę. Stałam nad psem dobre pare minut zanim otrzezwiałam. Był w takim szoku, że nie reagowal na to, że go podnioslam za obroze i pod brzuch. Tylko jeczał. No i położyłam go na moich zakupach i dowiozłam do domu. Bylismy u weta. Pies został zbadany. Złamań nie było - tylko był potwornie udreczony i zmeczony psychicznie, oraz wyczerpany fizycznie, w brzuchu pusto od dawna, zebra stały na boki.

    Do ludzi super łagodny. Jak bylismy u weta to sie lekko oburzył jak jakis pies schroniskowy mu tylek chcial powachac i ozywil sie lekko. Oglądał też maszerujace koty, ale ciekawski byl, nie wykazywal agresji".

    Luksio pod znakomitą opieką czeka na kochający dom...

    Wiek: około 3 lata
    Miejsce pobytu:

     

    Latający Luksio!

    Luksio

    06.12.2009 Luksio ma nowy dom. Teraz szczęśliwie mieszka w Skoczowie. Powodzenia Chłopaku!

  • Mantra13.03.2010
    12 marca o 9.30 Mantra odeszła za Tęczowy Most... [*][*][*]

    10.03.2010
    Mantra pilnie szuka domu. Obecnie przebywa w klinice, w której walczy o życie... Ślicznotka ma neurologiczną postać nosówki. Wszyscy żyjemy nadzieją, że za kilka dni Kruszynka będzie mogła opuścić klinikę, ale dokąd? Mantra szczególnie czeka na pomoc!

    18.01.2010
    Mantra żółta sunia w typie rasy bosker, trafiła pod opiekę fundacji SOS dla Zwierząt prosto ze schroniska. Ma ok 8 miesięcy i jest skrajnie wychudzona - waży zaledwie 8,5 kilograma... Jest bardzo drobna, malutka. Obecnie jest wystraszona, ale jest na tyle kontaktowa i ufna tulić się do człowieka...

  • Masza19.06.2009
    Maszka odeszła...[*][*][*]

    Wczoraj miała atak padaczki,cierpiała....
    Zasnęła podczas kroplówki...
    Prawdopodobnie były to urazy po wypadku...

    28.12.2008
    No i się udało - Maszka stała się Krakowianką! Powodzenia! Domek bardzo pokochał sunieczkę...

    28.11.2008
    Dzisiaj rano otrzymaliśmy informacje z naszej chorzowskiej kliniki, że jakaś pani przywiozła im białego boksera w fatalnym stanie.
    Jak się okazało boksia biegała po średnicówce. Pani, która ją przywiozła do kliniki widziała jak sunię potrącił samochód. Maszka, w tej chwili przebywa w tej klinice. Jej stan jest stabilny, a badania wykazały stan zapalny, próby wątrobowe przekroczone pięciokrotnie, anemii nie ma.
    Miała robione USG na szczęście nerki, trzustka, pęcherz całe! Nie ma ran otwartych nadających się do szycia, ale jest tak poturbowana, poraniona i obita, że nie potrafi się ruszać. Jest zrezygnowana... Nie ma chęci do życia...

  • Max
    Śląskie

    29.10.2013
    Maxiu odszedł dziś o 2-giej w nocy... Niestety jego organizm nie wytrzymał... Pomimo natychmiastowej pomocy lekarzy nie udało się pomóc temu boksiowi...

    28.10.2013
    Max ma 8 lat. Niestety bardziej przypomina szkielet, niż majestatycznego boksera. Do schroniska trafił w wyniku interwencji, nieomal zagłodzony, w wyraźnie złym stanie. Przeszedł tam pierwsze badania, nie chciał jeść, a jego stan pogorszył się w ciągu doby. Wczoraj rano przeszedł pod opiekę Fundacji Boksery w Potrzebie i trafił do kliniki. Max jest apatyczny, mocno przestraszony, osłabiony na tyle, że słania się na łapach. RTG ujawniło, iż kości zablokowały żołądek - aby Max mógł żyć trzeba podjąć ryzyko operacji. Trwają przygotowania do zabiegu... 
    Wkrótce podamy szczegóły trwającej diagnostyki. 
    Max z całą pewnością jest pięknym bokserem.

  • Max
    Śląskie

    17.01.2014
    Niestety Maxa nie ma już wśród nas :-( Dzisiaj odszedł za TM. Rano w czasie spaceru dostał ataku, w czasie którego stracił przytomność. Z opiekunem Leszkiem i Mariolą wylądował w klinice. Niestety już się nie wybudził... Weterynarze podejrzewają zmiany w mózgu, czego wcześniejszymi objawami mogły być nagłe zmiany nastrojów i ataki... Bardzo nam przykro...

    30.12.2013
    Max to kolejny piękny bokser, w kwiecie wieku, który boryka się z problemami behawioralnymi. Jednak wszystko wskazuje na to że nareszcie uśmiechnęło się do niego szczęście - pies bowiem trafił do hotelu gdzie pod wytrawnym okiem szkoleniowca będzie obserwowany, jego problemy zostaną zdiagnozowane i co mamy nadzieję wykorzenione. Indywidualna "terapia" 
    Pozostaje nam kibicować Maxowi by osiągnął równowagę, a zaraz potem szczęście u boku człowieka. 
    Tymczasem Max pozostanie podopiecznym Fundacji Boksery w Potrzebie. 
    Zachęcamy do wsparcia Fundacji Boksery w Potrzebie 1% podatku, byśmy mogli leczyć nie tylko fizyczne ale i psychiczne rany jakie zadaje życie.

    16.07.2013
    Max wrócił pod naszą opiekę. Niestety boksio wykazuje pewne cechy bronienia terytorium i zasobów, więc poszukiwany jest doświadczony opiekun, który będzie potrafił wyznaczyć Maxowi granice. Z relacji dotychczasowego opiekuna wiemy, że Max jest kochanym i dobrym psem, jednak czasem wykazuje się nieposłuszeństwem i tym, że pilnuje swojego.

    26.05.2013
    Max zamieszkał w nowym domu w Gliwicach - bardzo się cieszymy, że nie musiał czekać na nowy dom długo :-) Powodzenia!

    12.04.2013
    Kilka dni temu do jednego ze śląskich schronisk został oddanym Max. Ma niecałe 9 lat. Do ludzi bardzo łagodny, póki co w boksie jest sam więc ciężko powiedzieć jak do psów. Wydaje się być taki ciapowaty. Boi się i nie rozumie o co chodzi. Dlaczego nie jest w swoim domu tylko oddano go do tego dziwnego miejsca. Nie znamy powodów jego oddania, wiemy jedynie, że nie była to agresja. 

  • Śląskie
    Wiek: ok. 6 lat
    Miejsce: schronisko
    Kontakt: Basia 501 067 173 

    b.felux@wp.pl

     

    13.04.2013
    Tonia odeszła za Tęczowy Most, bardzo nam przykro  tego powodu. Biegaj szczęśliwa po wiecznie zielonych łączkach Toniu...

    22.07.2012
    Tonia wciąż czeka na kochający dom. Zdaje się być dzielna i pełna wiary. Gdzieś jednak w sercu czai się lęk że wyczekiwana miłość nie nadejdzie. Gdzieś w głębi psiej duszy Tonia boi się samotnego życia! 

    Tygodnie spędza apatycznie, rzadko opuszczając budę. Dopiero w weekendy gdy odwiedza ją wolontariuszka i zabiera na spacer do parku, jest wesoła,szczęsliwa i chętna do zabawy. 

    30.03.2012
    Tonia jest maleńka i drobniutka waży jakieś 15 kg. Ma ok. 6/7 lat.
    Obecnie mieszka w schronisku. Jest juz po kwarantannie.
    Jest zaczipowana i zaszczepiona na wirusówki.

    Mieszka w kojcu z młodą amstafką i bez problemu się dogadują. Na spacerku też były razem i nie było zgrzytów nawet o przysmaki.
    Jest niesamowicie kochana i grzeczna. Przy robieniu zdjęć nagle wyskoczyła ze swoich szeleczek i nie uciekła, podbiegła do wolontariuszki się przytulić.
    Jest cudnowna, nadaje się raczej do każdego domu.

     

     

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=413|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Molly21.04.2010
    6 kwietnia odeszła za Tęczowy Most. Do ostatniej chwili była w domu, który zapewnił jej opiekę i miłość przez ostatnie miesiące jej życia... Nie żegnaj, raczej do zobaczenia [*][*][*]

    09.11.2009
    Molly - śliczna żółta bokserka jest pod naszą opieką od zeszłego tygodnia. Sunia wędrowała samotnie po Brzegu (głównie w okolicach torów kolejowych), głodna i zmarznięta. Jest strasznie zaniedbana, ma anemię i problemy skórne. Po kilku dniowym pobycie w klinice, Molly zamieszkała w domu tymczasowym. Tam bedzie nabierać formy przed operacją, czeka ją bowiem amputacja palca. Molly jest grzeczna, ładnie chodzi na smyczy. Nie wiemy tak naprawdę ile ma lat. Mimo zagłodzenia i wycieńczenia weterynarze oceniają jej wiek na ok. 5 lat.

  • Śląskie

    Wiek: ok. 7 lat
    Miejsce: dom tymczasowy
    Kontakt: Basia 723 186 706 lub 501 067 173
    b.felux@wp.pl

    24.10.2014
    Nala zasnęła i obudziła się za Tęczowym Mostem... Ten rok, który przeżyła w swoim prawdziwym domu był bezcenny. Bardzo nam przykro z powodu odejścia suni... 

    28.09.2013
    Tymczasowi Opiekunowie Nali nie wyobrażali sobie rozstania z tą cudowną boksinką i podjęli decyzję, że sunia zostaje z nimi już na zawsze :-) Uwielbiamy takie zakończenia, kiedy nasze Domy Tymczasowe stają się dla naszych podopiecznych domami stałymi :-) Pięknie dziękujemy i życzymy powodzenia!

    14.05.2013
    W życiu Nali zaszły duże zmiany. Suczka miała zrobiony rezonans magnetyczny. Jego wynik będzie jeszcze konsultowany ze specjalistami, którzy orzekną jaka terapia będzie korzystniejsza. Nala zamieszkała w domu tymczasowym. Z radością przyjmuje troskliwą opiekę wszystkich członków rodziny. Chętnie chodzi na spacery, chętnie rozszarpuje zabawki...szanuje wyposażenie domu, lubi pieszczoty i przytulanki. Pod czujnym okiem opiekunki uczy się bardzo dobrych manier. 
    Rezonans to kosztowne badanie, jego wynik dał nam ważne odpowiedzi i postawił kolejne pytania odnośnie terapii dla bokserki. Prosimy państwa o wsparcie nas w utrzymaniu tej radosnej suczki, być może konieczna będzie kosztowna operacja i rehabilitacja.

    05.03.2013
    Nala przeszła zabieg sterylizacji oraz usunięcia listwy mlecznej. Zachodzi podejrzenie o złośliwości usuniętego guza, oczekujemy na konsultację. Rokowania suni są bardzo dobre, ponieważ zostało usunięte wszystko (razem z listwą mleczną). Problem stanowią tylne łapki suczki. Nala bardzo źle chodzi, pociąga łapy za sobą i często je krzyżuje. Sprawia jej to też ogromny kłopot w chodzeniu po śliskiej powierzchni. Oprócz bardzo zniszczonych stawów biodrowych, które wymagają suplementów, gdyż są w opłakanym stanie, lekarze są pewni problemu neurologicznego. Podejrzewają, iż ucisk, który występuje w części końskiego ogona, powoduje tak złe i bardzo niespójne chodzenie. W związku z tym potrzebny będzie kosztowny rezonans, który pomoże postawić diagnozę. Być może będzie konieczny zabieg operacyjny. 

    Psychicznie Nala czuje się dobrze, kocha cały świat. Jest wypełniona pozytywną energią, dlatego wolontariusze chcą spełnić jej nadzieję na szczęśliwe życie u boku kochającego człowieka. Boksery potrzebują miłości ! 

    Prosimy o 1% podatku dochodowego, wkładamy w ręce państwa narzędzie e-pit dzięki czemu można to zrobić szybko, łatwo i bez problemu. 

    19.01.2013
    Nala przeszła pod naszą opiekę i została zabrana do zaprzyjaźnionego hoteliku. Wkrótce przejdzie wszystkie konieczne badania. 

    14.01.2013
    Nala trafiła do schroniska z interwencji. Została zabrana (z meliny) właścicielowi przez straż miejską z powodu skrajnego zagłodzenia i zaniedbania.
    Żebra i kręgosłup widać gołym okiem. Sunia ma pełno guzów w okolicy sutków i niedowład tylnej łapy.
    Ze względu na jej zły stan ciężko ocenić wiek. Zęby ma starte. Na pewno ma nie wiecej niż 5 lat.
    Sunia obecnie przebywa u jednej z wolontariuszek schroniska, jednak nie może tam zostać, nie zgadza się z psem rezydentem.
    Poniżej opis od jej chwilowej opiekunki:
    "Nala, jest domową psiną, nie załatwia się w domu, grzecznie czeka na wyjście na dwór i tam od razu się załatwia. Bez problemu zostaje sama w domu wtedy też nie brudzi, nie niszczy, nie wyje,ani nie szczeka. Nie boi się jeździć samochodem, siedzi grzecznie z tyłu.
    W domu jest spokojna, po jedzeniu od razu śpi, bardzo domaga się pieszczot, całymi dniami mogłaby się tulić. W stosunku do ludzi jest całkiem łagodna, na spacerze obcych mija bez problemu, jest przyjazna, straszna przylepa ale jak powie się "Nala nie wolno" reaguje i przerywa to co właśnie robi. Przy karmieniu wkładam jej rękę do miski, dotykam jej po pysku, oczywiście delikatnie i ostrożnie,ale i tak nie zwraca na to uwagi.
    Nie mam w domu kota, nikt też nie chce mi użyczyć swojego, bo wszyscy się boją, więc to postaram się sprawdzić jutro w schronisku,ale mam w domu gryzonie w dużych klatkach na które Nala nie zwraca uwagi, nie obszczekuje ich, nie dyszy nad nimi, w ogóle się nimi nie interesuje- może przyda się ta informacja, z doświadczenia wiem że wiele psów dostaje szału przy klatkach, u Nali tego nie ma.

    Na spacerach strasznie ciągnie na smyczy. Bardzo lubi bawić się w "przeciąganie liny"- najchętniej smyczą. Warczy przy tym i pomrukuje, ale to tylko zabawa. Jednak lepiej żeby bawiła się tak z dorosłym, nie z dzieckiem bo jest bardzo silna (nawet teraz, mimo że jest taką chudzinką miałam problem żeby utrzymać smycz w ręce, a do małych i słabych nie należę) i nie z psem bo nie lubi się dzielić zabawkami.
    Nie lubi dzielić się niczym z innym psem, warczy nawet przy misce z wodą i okruchu znalezionym na podłodze. Myślę że jak się przekona że jedzenia i picia jest pod dostatkiem to się uspokoi ale na to pewnie trzeba czasu. Z psami i sukami na spacerach dogaduje się bez problemu, nie jest dominująca ani agresywna, nie szczeka na nie,ani nie warczy."

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=572|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Śląskie

    Wiek: ok. 7 lat
    Miejsce: dom tymczasowy
    Kontakt: Basia 723 186 706 lub 501 067 173
    b.felux@wp.pl

    24.10.2014
    Nala zasnęła i obudziła się za Tęczowym Mostem... Ten rok, który przeżyła w swoim prawdziwym domu był bezcenny. Bardzo nam przykro z powodu odejścia suni... 

    28.09.2013
    Tymczasowi Opiekunowie Nali nie wyobrażali sobie rozstania z tą cudowną boksinką i podjęli decyzję, że sunia zostaje z nimi już na zawsze :-) Uwielbiamy takie zakończenia, kiedy nasze Domy Tymczasowe stają się dla naszych podopiecznych domami stałymi :-) Pięknie dziękujemy i życzymy powodzenia!

    14.05.2013
    W życiu Nali zaszły duże zmiany. Suczka miała zrobiony rezonans magnetyczny. Jego wynik będzie jeszcze konsultowany ze specjalistami, którzy orzekną jaka terapia będzie korzystniejsza. Nala zamieszkała w domu tymczasowym. Z radością przyjmuje troskliwą opiekę wszystkich członków rodziny. Chętnie chodzi na spacery, chętnie rozszarpuje zabawki...szanuje wyposażenie domu, lubi pieszczoty i przytulanki. Pod czujnym okiem opiekunki uczy się bardzo dobrych manier. 
    Rezonans to kosztowne badanie, jego wynik dał nam ważne odpowiedzi i postawił kolejne pytania odnośnie terapii dla bokserki. Prosimy państwa o wsparcie nas w utrzymaniu tej radosnej suczki, być może konieczna będzie kosztowna operacja i rehabilitacja.

    05.03.2013
    Nala przeszła zabieg sterylizacji oraz usunięcia listwy mlecznej. Zachodzi podejrzenie o złośliwości usuniętego guza, oczekujemy na konsultację. Rokowania suni są bardzo dobre, ponieważ zostało usunięte wszystko (razem z listwą mleczną). Problem stanowią tylne łapki suczki. Nala bardzo źle chodzi, pociąga łapy za sobą i często je krzyżuje. Sprawia jej to też ogromny kłopot w chodzeniu po śliskiej powierzchni. Oprócz bardzo zniszczonych stawów biodrowych, które wymagają suplementów, gdyż są w opłakanym stanie, lekarze są pewni problemu neurologicznego. Podejrzewają, iż ucisk, który występuje w części końskiego ogona, powoduje tak złe i bardzo niespójne chodzenie. W związku z tym potrzebny będzie kosztowny rezonans, który pomoże postawić diagnozę. Być może będzie konieczny zabieg operacyjny. 

    Psychicznie Nala czuje się dobrze, kocha cały świat. Jest wypełniona pozytywną energią, dlatego wolontariusze chcą spełnić jej nadzieję na szczęśliwe życie u boku kochającego człowieka. Boksery potrzebują miłości ! 

    Prosimy o 1% podatku dochodowego, wkładamy w ręce państwa narzędzie e-pit dzięki czemu można to zrobić szybko, łatwo i bez problemu. 

    19.01.2013
    Nala przeszła pod naszą opiekę i została zabrana do zaprzyjaźnionego hoteliku. Wkrótce przejdzie wszystkie konieczne badania. 

    14.01.2013
    Nala trafiła do schroniska z interwencji. Została zabrana (z meliny) właścicielowi przez straż miejską z powodu skrajnego zagłodzenia i zaniedbania.
    Żebra i kręgosłup widać gołym okiem. Sunia ma pełno guzów w okolicy sutków i niedowład tylnej łapy.
    Ze względu na jej zły stan ciężko ocenić wiek. Zęby ma starte. Na pewno ma nie wiecej niż 5 lat.
    Sunia obecnie przebywa u jednej z wolontariuszek schroniska, jednak nie może tam zostać, nie zgadza się z psem rezydentem.
    Poniżej opis od jej chwilowej opiekunki:
    "Nala, jest domową psiną, nie załatwia się w domu, grzecznie czeka na wyjście na dwór i tam od razu się załatwia. Bez problemu zostaje sama w domu wtedy też nie brudzi, nie niszczy, nie wyje,ani nie szczeka. Nie boi się jeździć samochodem, siedzi grzecznie z tyłu.
    W domu jest spokojna, po jedzeniu od razu śpi, bardzo domaga się pieszczot, całymi dniami mogłaby się tulić. W stosunku do ludzi jest całkiem łagodna, na spacerze obcych mija bez problemu, jest przyjazna, straszna przylepa ale jak powie się "Nala nie wolno" reaguje i przerywa to co właśnie robi. Przy karmieniu wkładam jej rękę do miski, dotykam jej po pysku, oczywiście delikatnie i ostrożnie,ale i tak nie zwraca na to uwagi.
    Nie mam w domu kota, nikt też nie chce mi użyczyć swojego, bo wszyscy się boją, więc to postaram się sprawdzić jutro w schronisku,ale mam w domu gryzonie w dużych klatkach na które Nala nie zwraca uwagi, nie obszczekuje ich, nie dyszy nad nimi, w ogóle się nimi nie interesuje- może przyda się ta informacja, z doświadczenia wiem że wiele psów dostaje szału przy klatkach, u Nali tego nie ma.

    Na spacerach strasznie ciągnie na smyczy. Bardzo lubi bawić się w "przeciąganie liny"- najchętniej smyczą. Warczy przy tym i pomrukuje, ale to tylko zabawa. Jednak lepiej żeby bawiła się tak z dorosłym, nie z dzieckiem bo jest bardzo silna (nawet teraz, mimo że jest taką chudzinką miałam problem żeby utrzymać smycz w ręce, a do małych i słabych nie należę) i nie z psem bo nie lubi się dzielić zabawkami.
    Nie lubi dzielić się niczym z innym psem, warczy nawet przy misce z wodą i okruchu znalezionym na podłodze. Myślę że jak się przekona że jedzenia i picia jest pod dostatkiem to się uspokoi ale na to pewnie trzeba czasu. Z psami i sukami na spacerach dogaduje się bez problemu, nie jest dominująca ani agresywna, nie szczeka na nie,ani nie warczy."

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=572|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Śląskie

    wiek: ok. 11-12 lat

    09.08.2014
    19 lipca Późnym wieczorem Nestor wyszedł na spacer, nie wrócił z niego do domu poszedł za tęczowy most. Przez ostatnie dni chorował, badania wykazały między innymi mocno powiększone serce. Chcieliśmy by nasz ukochany staruszek został z nami dłużej, ale on wybrał inną drogę. Wszyscy składamy ogromne podziękowania dla jego niestrudzonej opiekunki Ewy - to dzięki niej Nestor zwany Lemurem miał prawdziwy DOM.

    21.06.2014
    Wiek Nestora wyraźnym piętnem odbija się na jego fizyczności, nie naruszając stref psychicznych. Staruszek mimo ogromnych problemów z wchłanianiem, mimo problemów z trzymaniem moczu ma świetny humor i zdaje się być pełen energii. Siwy pyszczek, szczupłe ciałko ale skacze jak sprężynka, chowa się w trawie rozkosznie wyrywając co soczystsze źdźbła. Cieszy oko, cieszy serce. Uwielbia pieszczoty i wciąż zaprasza do kontaktu. Nestor przyjmuje ogromne ilości specjalistycznej karmy oraz leki wspomagające trawienie i wchłanianie pokarmu. Są to ogromne koszty finansowe...podobnie jak utrzymanie czystości i higieny w miejscu jego zamieszkania. Wszystkie te koszty są warte poniesienia, wystarczy popatrzeć na jego zadowoloną mordkę, dotknąć radosnego kuperka który nieustannie tańczy ! Prosimy państwa o udział w tym małym psim szczęściu - każda wpłata na rzecz naszego podopiecznego będzie dla nas cennym darem.

    10.06.2014
    Wiek Nestora wyraźnym piętnem odbija się na jego fizyczności, nie naruszając stref psychicznych. Staruszek mimo ogromnych problemów z wchłanianiem, mimo problemów z trzymaniem moczu ma świetny humor i zdaje się być pełen energii. 
    Siwy pyszczek, szczupłe ciałko ale skacze jak sprężynka, chowa się w trawie rozkosznie wyrywając co soczystsze źdźbła. Cieszy oko, cieszy serce. Uwielbia pieszczoty i wciąż zaprasza do kontaktu. 
    Nestor przyjmuje ogromne ilości specjalistycznej karmy oraz leki wspomagające trawienie i wchłanianie pokarmu. Są to ogromne koszty finansowe...podobnie jak utrzymanie czystości i higieny w miejscu jego zamieszkania. Wszystkie te koszty są warte poniesienia, wystarczy popatrzeć na jego zadowoloną mordkę, dotknąć radosnego kuperka który nieustannie tańczy ! 
    Prosimy państwa o udział w tym małym psim szczęściu - każda wpłata na rzecz naszego podopiecznego będzie dla nas cennym darem.

    04.03.2014
    Co słychać u Nestora ? Staruszek miewa się nie najgorzej, przeszedł badania kontrolne z wynikiem pozytywnym. 
    Jednak to już delikatny organizm. Nestor mimo leków ma problemy z trzymaniem moczu, podobnie jak Fiona (mieszkają razem w domu tymczasowym) potrzebuje podkładów, codziennego prania legowiska, koca... Często trzeba po nim posprzątać. 
    Waży ponad ok 25 kg..Czyli w końcu przybrał o jakieś 3 kg. Dostaje leki wspomagające pracę wątroby, trawienia, suplementy na działanie układu moczowego oraz specjalistyczną karmę leczniczą dla trzustki - ze względu na słabe wchłanianie, w dużych ilościach. 
    Koszt utrzymania Nestora to kilkaset złotych miesięcznie. 
    Ponieważ Nestor ma bardzo wrażliwy układ trawienny, ma skłonności do biegunek. Wymaga stałego nadzoru ponieważ jako łakomczuch chętnie kradnie nie tylko "smakołyki" w domu ale próbuje też rozgościć się przy śmietniku, zbierając cokolwiek z trawnika. 

    Dla Nestora doskonały by był dom ze stałą obsadą ludzką i z ogrodem gdzie mógłby wychodzić tak co 5-6 godzin, bo tyle mniej więcej wytrzymuje bez sikania. 
    Opieka nad tym sympatycznym staruszkiem obejmuje sprzątanie po nim, częste pranie oraz kąpiele - ponieważ zdarza mu się zmoczyć siebie. 
    Dziękujemy opiekunce Nestora za cierpliwość, zaangażowanie i serce które oddaje Jemu i Fionie każdego dnia. 
    Ze względu na stałą pracę pralki w domu tymczasowym Nestora i Fiony uległa ona zużyciu. Jeśli ktoś z państwa, z terenu Śląska ma niepotrzebną, sprawną pralkę i chciałby się nią podzielić z naszymi podopiecznymi - prosimy o kontakt. 

    05.11.2013
    A nasz Nestor zwany Lemurem strasznie schudł. Biegunki spowodowane atakami chorej trzustki zostały opanowane, Nestor posila się specjalistyczną karmą. Mimo nie małych racji wciąż jest chudziutki i bardzo głodny. Szuka jedzenia gdzie tylko może, gotów ukraść śmieci. Na spacerach by zabezpieczyć jego zdrowie nosi kaganiec. Taki nienaturalny głód musi być skonsultowany z weterynarzem - dlatego w najbliższych dniach Nestor przejdzie kolejne badania. Zrobimy wszystko by poprawić samopoczucie Nestora.

    09.08.2013
    Nestor bardzo chory... od dłuższego czasu cierpiał biegunki mimo upartych prób leczenia, antybiotyki oraz inne leki chwilowo hamowały objawy. Kleiki ani inne diety nie pomagały. Weterynarze zlecili więc badania krwi między innymi pod kątem trzustki. 
    Nestor ma niewydolną trzustkę ze stanem zapalnym. Otrzymał już leki oraz specjalistyczną, weterynaryjną karmę. 
    Stracił na wadze, załatwia się w domu, choć opiekunka wyprowadza go kilka(naście) razy dziennie. 

    Nestor apetyt miał dobry i dużo pił ale jedno i drugie wydał niezmienione. 
    Mocz miał ciężar właściwy 1004 czyli praktycznie oddawał czystą wodę. 
    Teraz przy zastosowaniu odpowiednich leków oraz leczniczej karmy czekamy na poprawę. 

    Nestor zwany Lemurem to wspaniały bokser, mimo zaawansowanego wieku uwielbia się bawić, bardzo lubi spacery i kontakt z człowiekiem. Wiek oraz uprzednie zaniedbania odciskają piętno na jego ciele - wymaga pomocnej dłoni, a raczej dwóch i ogromnego serca - to wszystko staramy się mu zapenić. Bardzo prosimy o wsparcie Fundacji Boksery w Potrzebie w utrzymaniu i leczeniu Nestora. 

    "Podaruj grosik na specjalistyczną karmę lub podaruj karmę 
    royal canin gastro intestinal low fat"

    10.01.2013
    Nestor jest energicznym seniorem, lubi ruch na świeżym powietrzu, zabawy piłeczką, piszczącymi zabawkami - lubi też takie które może rozczłonkować.
    Nie wraca na komendę, wołany oddala się nieznacznie tworząc atmosferę gry w podchody...
    W domu zachowuje się spokojnie, grzecznie - nie niszczy. Jest niewątpliwym łakomczuchem - niestety mimo obfitych posiłków nadal trzyma bardzo szczupłą linię.
    Do innych psów podchodzi z sympatią, nie atakowany nie szczeka. Nie dostrzega zagrożenia ze strony ruchu ulicznego, musi znajdować się pod stałą kontrolą i opieką.
    Czasem zdarza mu się posiusiać w domu dlatego w najbliższym czasie przejdzie badania mające na celu ustalić powód, być może to tylko wiek...
    Czujne oko opiekunki wychwyciło nietypowe objawy, Nestor miał robione badania krwi. Morfologia i biochemia dały dobre wyniki, za niski poziom potasu odpowiedzialny za nietypowe drżenie głowy został uzupełniony - bokser czuje się już bardzo dobrze.
    Nestor psi senior - prosi o wsparcie 1% podatku lub inną darowizną na konto Fundacji. 

    22.08.2012
    Nestor w domu tymczasowym, pod czujnym okiem opiekunki Ewy nabrał dobrych manier i odzyskał wigor. Poprawiła sie jego waga oraz zniknęła całkowicie kulawizna. Nestor został ieszczotliwie nazwany Lemurem! Nie ma więcej niż 8 lat, co widać po jego zachowaniu :-)  Rewelacyjnie dogaduje się z bokserką rezydentką :-) Wciąż czeka na swój prawdziwy dom. W galerii znajdą Państwo jego nowe zdjęcia :-)

    13.07.2012
    Ponieważ sympatyczny senior nie przybierał na wadze, opiekunka zmieniła dietę. Bokser zajada się teraz surowym mięsem, w ogólnej ocenie taka dieta mu służy. Nestora czekają badania - trzeba sprawdzić krew, mocz oraz stawy.

    24.04.2012
    Mamy dla Was nowe zdjęcia i nowe informacje o Nestorze od jego tymczasowej opiekunki. Jej relacja poniżej:

    "Niuniek przytył o 5-6 kg, waży ok 27-28 kg zależy jak siądzie na wadze...
    W domu już się czuje całkiem pewnie i pokazuje różki. Podkrada żarcie - ale tylko pyszne, np czekoladę ... Raz mu się udało wyżreć pół, ale potem jeszcze 4 razy próbował. Ostatnim razem porwał kawałek ale jak wrzasnęłam, że nie wolno, to wypluł...

    No i niestety kompletnie nie pilnuje sie człowieka... Nie ucieka.. , nie ..
    on sobie po prostu idzie przed siebie , gdzie go oczy poniosą i nie zwraca uwagi na ludzia czy Zmorkę... Nie można więc go puścić i z kimś gadać, bo jak sie go z oczu straci to przepadło...Nie wiem jak tam u niego ze słuchem, ale spodziewam sie, że jak wlezie za auta czy krzaczory, to może nie wrócić na wołanie (bo nie usłyszy).
    Ogólnie większych kłopotów z nim nie ma. Troche wymiotuje czasem - głównie jak sie trawy nażre, ale ogólnie biegunki nie ma i morfologia ok.

    Pożera wszystko i w każdej ilości. Dostaje suche jedzenie i gotowane mięso, żeby jeszcze się wzmocnił. Ładnie biega ze Zmorką, ale za nią nie nadąża... daje jednak radę wskakiwać do bagażnika.
    Z psami w ogóle się nie bawi... Nie udało mi się zaobserwować ani przyjaznych ani wrogich zachowań (nie mamy towarzystwa), choć czasem na Zmorke "asertywnie warczy"... Nie bawi sie żadnym zabawkami - to co dostanie - po prostu rozgryza i rozszarpuje.. do całkowitego unicestwienia :-)
    Nie chodzi przy nodze idealnie, ale dajemy rade bo nie ciagnie ...
    "

    22.03.2012
    Nestor cierpi na dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Od pierwszych dni w domu tymczasowym troskliwa opiekunka dokłada wszelkich starań by zapewnić zdrowie naszemu seniorowi. Poddany specjalistycznemu, intensywnemu leczeniu - na specjalnej diecie powoli dochodzi do zdrowia. Widać już pierwsze, nieśmiałe oznaki poprawy. Trzymamy kciuki za tego niezwykle sympatycznego boksera.

    11.03.2012
    Nestor przeszedł pod naszą opiekę. Ze schroniska od razu został zabrany do domu tymczasowego u niezastąpionej Ewy. Staruszek bez problemu dogadał się z bokserką rezydentką, jest bardzo spokojny. Boksio prawdopodobnie został jeszcze w schronisku ugryziony, więc konieczna była kontrola paszczy, z której dość mocno krwawił.
    Nestor jest mocno wychudzony, więc jego opiekunka stara się powoli podkarmiać dziadunia. 
    Wkróce więcej informacji o dziaduniu. Szukamy dla niego najlepszego domu. 

    09.03.2012
    Od ok. miesiąca w jednym ze śląskich schronisk przebywa starszy boksiu. Nestor ma ok. 9-10 lat ale widać to bardziej po jego siwej mordce niż zachowaniu. Mimo wychudzenia (w schronisku już przytył) jest pełen werwy jak na swój wiek. Jest bardzo łagodny i chyba pogodzony już z warunkami schroniskowymi. Mieszka w swojej budzie w kojcu zewnętrznym wraz z 2 innymi psami. Nie jest agresywny. W schronisku został wykastrowany, jest zaszczepiony i odrobaczony.
    Kolejny staruszek w ostatnim czasie wylądował w schronisku... To nie jest miejsce na godne życie, a tym bardziej na spędzenie reszty życia. Może będzie miał tyle szczęścia co Borys i szybko znajdzie dom, który zaopiekuje się nim na starość...
    Jest zdrowy, potrzebuje tylko swojego ciepłego kąta i kochającego człowieka przy którym będzie mógł spędzić jesień swojego życia...

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=398|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wiek: ok. 5 lat
    Miejsce:
    klinika
    Kontakt:
    Natalia 793 040 057
    nfreliszek@fundacja-bokserywpotrzebie.pl
     

    11.06.2012
    Jeśli czerń ma odcienie to dziś jest najczarniejszy dzień...
    Dziś przed południem odszedł Niko.

    Prawdopodobną przyczyną było serce. Wrócił ze spaceru z innymi psami, pił wodę i zasłabł, potem się przewrócił. Natychmiastowa reanimacja opiekuna nie przywróciła czynności życiowych.

    Są psy, które tak jak i ludzie nie rodzą się pod szczęśliwą gwiazdą. Bunt jest tym większy, że szczęście Niko było na wyciągnięcie ręki. W tym tygodniu miał przejść zabieg trzeciej powieki. Potem czekał na niego bardzo boksiowy dom w Zagrodnie, 20 km od Bolesławca gdzie do dzisiaj przebywał. Pan Mirek, hotelowy opiekun i trener psów poznał potencjalną rodzinę Nikosia kiedy przychodzili do niego na szkolenie ze swoim boksiem. Nikoś nie zdążył ich pokochać, ale oni pokochali już jego. Nie zdążyli być razem.... Ogromnie nam przykro...

    Niko - biegaj spokojny i szczęśliwy z fundacyjną Bajeczką [*][*][*]

     

    08.05.2012
    Niko- wcześniej dostrzegaliśmy jego cierpienie przez pryzmat sterczących kości, matowej sierści...wiedzieliśmy że wiele czasu spędził w odosobnieniu i było nam go żal.
    Teraz Niko zewnętrznie wygląda dobrze, nie jest chudy, ma piękną miękką sierśc. Duszę jednak ma na wskroś zranioną, zdeptane psie serce, smutek wypisany w mętnym wzroku.
    Świat jest zamazany i przerażający. Niko szuka przyjaźni i przewodnika. Niko szuka oparcia tak by poczuc się dobrze i bezpiecznie.
    W czasie długiej wizyty wolontariuszki Niko pokazał się jako spokojny, sympatyczny kompan. Na hotelowym wybiegu, w przeciwieństwie do innych podopiecznych trzymał się z boku. W cieniu dosłownie i w przenośni. Pierwsza osoba jaką obdarzył zaufaniem to 6letni asystent wolontariuszki. Mały chłopiec wiedział jak postępowac z bokserem. Obaj byli dla siebie delikatni i czuli. Niko chętnie korzystał z pieszczot małej dłoni.
    Niko jest spokojny i grzeczny. Nie wykazuje typowej dla boksera spontaniczności, radośc została w nim głęboko ukryta.
    Nie lubi niespodziewanego, gwałtownego kontaktu - nawet jeśli miałby okazac się delikatny!
    Priorytetową sprawą dla Niko jest zabieg oczu, dla zdrowia i komfortu psa musi zostac zoperowana trzecia powieka oraz po specjalistycznej diagnozie wykonany zabieg na zmętnienie spojówek.
    Słabe widzenie i dolegliwości związane z nawracającym zapaleniem trzeciej powieki powodują złe samopoczucie psa, zagubienie, przerażenie wywołujące niekiedy reakcje obronne.
    Niko wymaga specjalnego podejścia i traktowania, to bardzo trudny okres dla boksera. Po serii życiowych niepowodzeń przyszedł czas by podac mu pomocną dłoń, przyszedł czas na leczenie i rekonwalescencję które to staną się drogą do szczęścia.
    Prosimy o wsparcie Fundacji w dążeniu do wypełniania życia Niko światłem i radością. Sprawmy by wyzdrowiał i znalazł swój dom, swą życiową przystań.
    Niko potrzebuje dojrzałej przyjaźni człowieka, potrzebuje wiele zrozumienia i ciepła. Lekarstwem na zranione serce jest długotrwała przyjaźń i miłośc.

    24.04.2012
    Niko wrócił pod naszą opiekę i ponownie stał się naszym podopiecznym... Obecnie przebywa w klinice weterynaryjnej, gdzie w najbliższym czasie będzie obserwowany, przejdzie konieczne badania oraz będzie leczony. Wkrótce podzielimy się z Wami nowymi informacjami.

    16.01.2012
    Niko znalazł nowy dom :-) Taki najlepszy z możliwych! Dom, w którym zazna spokoju, miłości, dom, w którym wyleczą jego chore ciało i podniosą na duchu :-) Dom, w którym ten wyniszczony i zapomniany boksio dojdzie do siebie :-) Bardzo się cieszymy i czekamy na nowe wieści, już z prawdziwego DOMU! 

    08.01.2012
    "Niko delikatnie, jakby z obawą stawiając łapy podchodzi do wolontariusza, delikatnie wyciąga łebek, szuka przyjaciela..." 

    Niko to piękny 5,5 letni, drobny bokser o miodowym umaszczeniu.
    Nie wygląda jednak pięknie, pod napiętą poznaczoną odleżynami skórą widoczne są wszystkie kości, łuki żeber, poszczególne kręgi w kręgosłupie. Jest skrajnie wychudzony, ma odleżyny i wyłysienia. Mimo młodego wieku porusza się chwiejnie, niezgrabnie stawiając łapy. Wpada na niezauważone przeszkody.
    Trudno uwierzyć że pod opiekę Fundacji przekazała go Klinika weterynaryjna.
    Według relacji jaką otrzymaliśmy Niko trafił do nich rok temu jako gość hotelowy. Do września właściciele opłacali jego utrzymanie, później słuch o nich zaginął. Niko ma mieć schorzenia natury grzybiczej, dlatego cierpiał na biegunkę i tracił na wadze. Mieszkał w małym boksie który opuszczał dwa razy dziennie tylko w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych.
    Relacja budzi uzasadnione wątpliwości.
    Od 4 stycznia Niko przebywa w zaprzyjaźnionej z Fundacją Lecznicy.
    W pierwszych dniach nie zauważono biegunki ani poważnych problemów gastrycznych.
    Pies musi zostać poddany szczegółowej diagnostyce, przed rozpoczęciem leczenia musi nabrać siły, odzyskać choć część utraconej masy ciała. Jeśli potwierdzi się, przedstawiona, diagnoza grzybicy niezbędna będzie specjalistyczna karma dzięki której leki nie uszkodzą trwale wątroby.
    Trudności w poruszaniu się to wynik wyniszczenia, bezruchu oraz wady postawy. Zdiagnozowano również zaćmę,Niko bardzo słabo widzi. Poddany jest wstępnemu leczeniu niezbędny jednak będzie kosztowny zabieg - który przewróci psu wzrok.
    Niko jest niezwykle spokojny i delikatny. Z ufnością podchodzi do człowieka, swą sympatią przede wszystkim obdarzając dziecko.
    Zachowuje czystość w hotelowym boksie, z radością wychodzi na zewnętrzny wybieg.
    Każdy na kogo Niko spojrzał choćby raz oddał mu serce.
    Prosimy państwa o wsparcie Fundacji w zdiagnozowaniu i wyleczeniu tego pięknego boksera. Pragniemy przywrócić mu zdrowie, dobrą kondycję i zapewnić radosne, pełne słońca i przyjaźni człowieka życie.
    Leczenie tak słabego organizmu wymaga czasu, uwagi oraz jest kosztowne. Każdy nawet najmniejszy datek ma znaczenie dla jego życia i zdrowia.
    Wpłaty na konto fundacji, prosimy opatrzeć dopiskiem NIKO.

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Zgrupowania Żmija 25/49
    01-875 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

    Co już zrobiliśmy:
    Niko został umieszczony w bezpiecznym, komfortowym miejscu. Znajduje się pod opieką doświadczonego personelu weterynaryjnego.
    Śpi w ogrzewanym boksie hotelowym, na przeciwodleżynowej macie.
    Ma zapewniony ruch na świeżym powietrzu.
    Dostaje karmę wysokiej jakości.
    Pobrano materiały do badań i analiz.
    Zbadano wzrok i zdiagnozowano zaćmę, poddano leczeniu.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=351|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • wiek: około 3 lat

    24.08.2011
    Pankracek nie miał szczęścia znaleźć nowego domu. Kilka dni temu otrzymaliśmy smutną informację, że został uśpiony z powodu agresji do pracowników schroniska.

    Śpij spokojnie Pankracku [*][*][*]

    01.08.2011
    Pankracy wrócił do schroniska. Są psy, które jak i ludzie nie zawsze rodzą się pod szczęśliwą gwiazdą… Pankracy niedługo cieszył się swoim nowym domem.

    20.06.2011
    Pankracy znalazł dom. Został adoptowany bezpośrednio ze schroniska. W nowym domu ma do towarzystwa małą suczkę, też bokserkę. Życzymy powodzenia!

    17.06.2011
    Pankracy to taki rozbrykany psi przystojniak. Przepiękne żółto – białe umaszczenia i wiecznie roześmiana czarna morda – oto cały on. Zainteresowany otoczeniem i człowiekiem, kontaktowy. Aktualnie piesek przebywa w jednym z dolnośląskich schroniska, jednak kojec dla energicznego boksera naprawdę jest ostatecznością. Pankracy przez weterynarza został „wyceniony” na 3 lata. Jego kondycja fizyczna jeszcze jest świetna, ale nie wiadomo jak pies dalej zniesie schroniskowe warunki.

    Jeśli ktoś z Państwa szuka energicznego towarzysza życia – ten bokser będzie idealny.

  • Dolnośląskie

    Wiek: 11 lat
    Miejsce: dom tymczasowy
    Kontakt: Michał 693 798 961
    adoptuj.pies@gmail.com

    16.06.2013
    Parys przeszedł za Tęczowy Most wczoraj... Rano nic nie wskazywało, że może stać się coś złego, ale później niestety nastąpił atak serca... Nie udało się uratować Parysa... Bardzo nm przykro, bardzo smutno...

    21.01.2013
    "40kg miłości i entuzjazmu"
    Parys to wspaniały towarzysz, kolejne potwierdzenie iż boksery mimo znacznego wieku uwielbiają bawić się i biegać.
    Parys lubi zabawy piłeczką, przeciąganie liny, a kiedy się rozpędzi nie łatwo go zatrzymać.
    W kontaktach z psami, spokojny - podchodzi,obwąchuje, zaprasza do zabawy. Wzrost i waga, czasem znacznie mniejszych od niego psów nie mają dla niego znaczenia. Reaguje na komendę stój i zostań. Po powrocie do domu od razu zatrzymuje się w przedpokoju i czeka aż mu się wytrze łapy.
    Bardzo się cieszy z powrotów opiekunów, wszystkich wita z zabawką w pysku. Bez problemu zostaje sam w domu.
    Lubi spać w poprzek łóżka opiekunów. Rano podnosi się dopiero jak ktoś wstanie i zacznie kręcić się po domu. Ja to co mu się poda, nie wybrzydza, nie marudzi.
    Jest kochanym i bezproblemowym psem:)
    Parys jest w trakcie badań, o których wyniku poinformujemy wkrótce.
    Zachęcamy państwa do oddania 1% podatku dochodowego na rzecz podopiecznych Fundacji Boksery w Potrzebie. Dzięki temu gestowi mogą państwo uczestniczyć w ratowaniu od głosu, chorób czy smutku bokserów.

    13.01.2013
    Parys trafił pod naszą opiekę, ponieważ jego właścicielka podupadła na zdrowiu, nie było osoby, która mogłaby opiekować się boksiem na stałe. Parys zamieszkał w Domu Tymczasowym. Jest bardzo sympatyczny, grzeczny, zadbany. Po oględzinach u weterynarza wiemy, że:
    - serducho po osłuchu ok,
    - guzki przebadane ręcznie- do obserwacji,
    - ma chłopina trochę nadziąślaków, ale te załatwimy przy kastracji,
    - waga 39 kg'
    - ogólna kondycja fizyczna na bardzo dobrym poziomie patrząc na wiek,
    - krew pobrana do badania- pakiet rozszerzony,
    - kupa i siku będą pobrane do badań w tym tygodniu,
    - czipowanie i wszelakie szczepienia również.
    Psychicznie jest bardzo dobrze, Parys szybko się zaklimatyzował w nowym miejscu. Apetyt wilczy, łapkami przebiera wzorowo więc nie jest źle.

     

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=570|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Pola28.10.2010
    Ostatnie 10 miesięcy Pola spędziła w hotelu. Nie znalazła swojego domu, choć w jej przypadku nie ma to znaczenia. Agnieszka, hotelowa opiekunka naszych fundacyjnych bezdomniaczków, dała  Poli najwspanialszym dom jakiego prawdopodobnie ta sunia nigdy nie miała. Spała w jednym posłaniu z prywatną boksią Agnieszki, Tekilą. Spała też i w pańskim, domowym łóżku.... Walczyła o każdy dzień życia. Przetrwały razem wiele ataków padaczkowych w ostatnim czasie, które były wynikiem guza trzustki. Pola cierpiała także na hypoglycemię, w związku z którą nie raz zajadała krówki! Na stałe zaprzyjaźniła się z prudnickim weterynarzem, którego pacjentką była niezliczoną ilość razy.

    Wspaniała sunia, z ogromnym bagażem psiego życia. Jednooka Księżniczka, Polka, Olka.... silna jak lew... odeszła za Tęczowy Most 26 października.

    Biegaj radosna tam gdzie nie sięgają nasze ręce [*][*][*]

    Dziękujemy serdecznie dr. Wiśle, który z takim zaangażowaniem opiekował się naszą Polą. To dzięki jego fachowej opiece Pola miała szansę na dobre i godne psie życie w czasie tych ostatnich miesięcy.

    07.05.2010
    Pola niestety nie czuje się najlepiej. Kilka dni temu miała poważny atak padaczki. Po kolejnych badaniach okazało się, że dziewczynka ma guz na trzustce i cukrzyce...
    Pola potrzebuje teraz wielu rzeczy by walczyć z chorobą... Potrzebna jest specjalistyczna karma, której koszt to ponad 250 zł. Wraz z opiekunką Pola jest codziennie praktycznie u weterynarza, a to dodatkowe koszty. Z Polą jest kiepsko, ale jednocześnie ma ogromną chęć walki o życie...
    Apel Agnieszki - opiekunki Polci:
    Kochani błagam o pomoc dla Poli - tyle już przeszła... Fundacja daje jej praktycznie od początku szansę na życie, otacza opieką jednak wciąż Polcia wymaga ponoszenia olbrzymich kosztów. Jeżeli ta jednooka istotka sponiewierana chorobą poruszyła Wasze serca proszę o wsparcie finansowe dla niej. Nie pozwólmy jej odejść...

    05.01.2010
    Pola przeszła już kilka zabiegów. Jej stan jest stabilny. Pola jest po operacji, w czasie której zostało usunięte oko. Oko już się ładnie zarosło, co widać na zdjęciu. Na wynik histopatologii nadal czekamy.

    12.11.2009
    Pola cały czas jest w klinice. Jej stan jest już stabilny - żołądek i nerki pracują normalnie. Pola czeka na kochający dom z właścicielem potrafiącym się nią dobrze opiekować, ponieważ przez kręgosłup nie będzie już szybko biegającą bokserką, a raczej stateczną i spokojną panią.

    30.10.2009
    Pola to istny anioł w ciele bokserki - w klinice jest bardzo grzeczna. Ma się nieco lepiej pod względem brzucha. Niestety kręgosłup wciąż nie jest w najlepszym stanie - Pola czasem, gdy jest zbyt ruchliwa, ma skłonności do zataczania się i nawet zdarzyło jej się przewrócić...

    18.10.2009
    Od kliku dni jest poprawa. Kreatynina i mocznik spadły, właściwie do normalnych wartości. Sunia wesoła. Nadal nie ma pewności co do kręgosłupa - tym lekarze będą mogli zająć się dopiero jak organizm Poli zacznie w miarę normalnie i stabilnie funkcjonować.

    13.10.2009
    Stan wciąż nie jest dobry... Od wczoraj stężenie mocznika i kreatyniny wzrosło do poziomu, w którym można uznać, że nerki nie pracują... Możliwe, że miał na to wpływ wczorajszy zabieg czy też raczej narkoza przy nim użyta. Pola jest pod kroplówkami.
    Trzymajcie kciuki...

    12.10.2009
    Pola miała dzisiaj endoskopię. Niestety nic nie udało się wyciągnąć, straszny śmietnik w żołądku. Oprócz drutu jakieś otuliny z pasztetów, worki, a wszystko to razem pomieszane i poszczepiane.
    W czasie rozmowy z weterynarzem podjęta została decyzja o natychmiastowej operacji póki się jeszcze nie wybudziła. Wybór był taki, że z tym w żołądku nie przeżyje na 100%, na przeżycie operacji jakąś szansę miała...
    Operacja się udała, cały śmieć wyciągnięty. Sunia już się wybudziła i wszystko jest ok. Problemy pozostały dwa - nerki i kręgosłup. Jeżeli nerki nie ruszą porządnie to nie ma dla niej szansy. Jutrzejszy poziom mocznika powie nam, czy jest poprawa czy nie...
    Co do kręgosłupa to jest bardzo źle. Wczoraj Pola musiała dostać dodatkowe zastrzyki z rimadylem, żeby w ogóle móc się poruszać. Tak bardzo ją to bolało...

    09.10.2009
    Pola to śliczna bokserka, ale też następne ledwo chodzące nieszczęście! Zdjęcia nie oddają tej masakrycznej rzeczywistości...
    Do schroniska trafiła trzy dni temu z interwencji, błąkała się po ulicach. Sunia jest w takim stanie, że lepiej żeby właściciel się nie odnalazł - nie była pod dobrą opieką...
    Schronisko widząc w jakim fatalnym stanie jest sunia i znając swoje skromne możliwości i warunki poprosili nas o pomoc. Teraz Polka jest już bezpieczna w klinice w Mikołowie, ale nie jest dobrze...
    Pola jest bardzo zaniedbana i wychudzona, z trudem stoi, chodzi powoli, cała się trzęsie jak galareta, ma dziwnie przykurczone tylne łapki. Może to z wycieńczenia, a może skutek jakiegoś urazu np. potrącenia, pobicia...
    Oprócz tego ma uraz oka, wygląda jak u Drago tylko w mniejszym stopniu, ma coś twardego w jamie brzusznej. Ma też dużo guzków i brodawek na całym ciele, łapki w bardzo złym stanie, a uszy ma tak przerośnięte, że nie ma dojścia do kanalików słuchowych, widać też, że rodziła wiele razy.
    Schronisko zrobiło badania krwi i są fatalne.
    Polka to malutka sunia wazy góra 20 kg. jest drobniutka, śliczniutka, słodka i kochana takie cudeńko. Ząbki ma białe i zdrowe, może na pierwszy rzut oka wygląda na starszą z powodu zaniedbania, ale w rzeczywistości nie jest starym psem.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=12|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • wiek: około 3 lata

    23.10.2011
    Roger przeszedł za Tęczowy Most... Biegaj tam szczęśliwy, psiaku... 

    12.10.2011
    Roger ma się dobrze, wkrótce zostanie wykastrowany i będzie już w 100% gotowy do adopcji.

    01.08.2011
    Roger trafił do schroniska kilka dni temu z interwencji, błąkał się po ulicach miasta. Jest jeszcze na kwarantannie. W schronisku został oceniony na ok. 3 lata. Nie należy do dużych bokserów, a waży ok. 25 kg. Nie jest wychudzony i wygląda na zdrowego. Psychicznie gorzej, jest zagubiony, wystraszony i nieufny. Na spacerze z wolontariuszką było lepiej, znacznie się rozkręcił. Trochę ciągnął na smyczy, ale chyba bardziej z emocji, aniżeli „nieumictwa”, ponieważ był bardzo podekscytowany wyjściem z boksu i zieloną trawką.

     

    Człowiek potrzebny…

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=263|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Sandra04.05.2008
    Dziś Sandra odeszła za TM... [*][*][*]

    Sandra to złapana 11 października 2006r na ulicy w Nowej Hucie, ok. 8 letnia bokserka (trudno określić dokładnie jej wiek, bo pycholek i uszka ma przyprószone siwizną jak prawdziwa babuleńką , ale ząbki w miarę białe) . Początkowo przebywała w krakowskim schronisku, teraz znajduje się w psim hoteliku. Była bardzo zaniedbana i chudzieńka. Teraz, dzięki cudownej opiece swojego Anioła Stróża powoli wraca do zdrowia i pomalutku przybywa jej kilogramów.
    Sandra uwielbia spacery z psimi towarzyszami (."jest bardzo towarzyską boksią - bardzo lubi wieczorne spacerki w towarzystwie malamutów. Jest przy nich jak "mała pchełka" , ale uważa , ze to ona powinna być "szefem stada" i "wyrywa" do przodu , tak by iść pierwsza, ale jak tylko Malamutki zatrzymają się np. coś wąchając (czy w innej pilnej sprawie) to Sandra staje , ogląda się, czeka na towarzyszy i........... nie ma mowy by dalej szła sama , trzeba by ja ciągnąć siłą."), kocha ludzi (."Sandra poznaje mnie i bardzo się cieszy gdy przychodzę. Jak wchodzę do boksu by jej posprzątać Sandrusia zawsze tak manewruje by dać mi buziaka jęzorkiem w policzek (i ostatnio często jej się to udaje )na spacerkach jest bardzo czujna, wystarczy powiedzieć "Sandra kto tam idzie ?? Kto ???!!! a Sandrusia momentalnie czujnie rozgląda się na boki. Jak można było tak BEZPROBLEMOWEGO, łagodnego i kochanego psiaka wyrzucić na stare lata na poniewierkę !!!!!! Mam nadzieje, że zazna jeszcze u kresu swego życia prawdziwej, mądrej miłości i przyjaźni ze strony człowieka, że znajdzie ten jedyny, wymarzony, PRAWDZIWY DOM".)

  • Mazowieckie

    22.08.2013
    Miały być już tylko dobre dni... 
    Miała być wycieczka weekendowa z Asią, tymczasową opiekunką,  a w nowym tygodniu z dużym prawdopodobieństwem te najlepsze informacje na jakie zawsze czekamy. Życie napisało Sarze i nam scenariusz po swojemu, na czarno. 

    Sara odeszła od nas podczas spaceru. 
    Natychmiastowa reanimacja nie pomogła. Wszystkie objawy wskazują na zawał serca. 
    Sekundy wcześniej poszczekała innemu psu...
    Tak bardzo baliśmy się o stabilność szwów przy jej temperamencie, chcieliśmy by była indywidualnie pod okiem opiekunów, którzy oddali jej tyle uwagi i troski w ostatnich dniach. Los się z nas dziś śmieje…
     
    Dziękujemy pięknie tym, którzy dotychczas opiekowali się Sarcią. Za pracę, czas, uwagę i serce.
    Dziękujemy też wszystkim, którzy wyrazili chęć i możliwość zaopiekowania się Sarą po naszym apelu. Mamy nadzieję, że będziemy mogli na Was liczyć w kolejnej potrzebie.

    Sara [*][*][*]
     

  • Małopolskie
    Sepia

    21.02.2014
    Dziś o godzinie 3:15 Sepia powędrowała za Tęczowy Most... Przegrała półroczną walkę z niewydolnością nerek... Odeszła spokojna w ramionach swoich opiekunów. Bardzo nam przykro...

    04.01.2011
    Kolejny fantastyczny dom tymczasowy przestał istnieć... Stał się domem stałym, o którym marzą i takie organizacje jak nasza, i bezdomne boksery. Sepia została adoptowana! To pierwsza noworoczna adopcja w Fundacji i taka wyjątkowa :) Sepia ma koleżankę, rezydnetkę Sandy, adoptowaną z Fundacji w listopadzie 2009 roku. Ania, Marek - pięknie dziękujemy za dom dla naszych dziewczyn!

    31.10.2010
    Cudownie jest patrzeć na psa, który mimo tego, że wielokrotnie został skrzywdzony przez człowieka, nadal obdarza go miłością i zaufaniem. Jak biega, tarza się w liściach, szaleje na spacerach z innymi psami, a potem wraca na zawołanie, śpi na własnym posłaniu, 4 razy dziennie zjada posiłek dostosowany do jej stanu zdrowia i dosłownie zmienia się w oczach. To już nie jest zaniedbany psi szkielecik, tylko przesympatyczna panna, która podbija serca wszystkich dookoła. I ludzi i psów. Z Kiciulą – kotką rezydentką, z którą aktualnie mieszka w domu tymczasowym Sepia zawarła pakt o nieagresji i jedyne, co może wywołać jej niezadowolenie, to ulokowanie się Kiciuli na kolanach właścicielki. Więc Sepia naprawdę się stara trzymać z dala paszczęki od kota, podczas gdy ten z daleka omija kolana swojej pani. Jedna rzecz rozbudza w bokserce szaleństwo, nad którym ciężko jest psu zapanować - ludzkie jedzenie. Sepia potrafi bezczelnie je zwędzić. No cóż, i pies może mieć czasami słabą silną wolę… Suczka dzielnie znosi zabiegi pielęgnacyjne, którym codziennie jest poddawana. Ze względu na jej dermatologiczne przypadłości ma kąpane łapki w specjalnym roztworze, smarowany maścią ryjek, podawane są tabletki przeciwalergiczne i na wzmocnienie organizmu, i poprawę kondycji. Dom tymczasowy przygotowuje Sepię do testów alergicznych, które pomogą w wyeliminowaniu alergenów i opracowaniu odpowiedniej diety. W domu tymczasowym obowiązuje rygorystyczna dieta i ogólny zakaz używania gumowych i plastikowych zabawek czy metalowych misek. Poza tym Sepię czeka operacja lewego ucha – ma zrośnięty kanał słuchowy, który ciągle zatykany jest przez wewnętrzne wydzieliny, a to powoduje, że aktualnie suczka nie słyszy na lewe ucho. Prawe, aktualnie leczone, jest w nieco lepszej formie – teraz Sepia odwraca głowę, kiedy ktoś do niej mówi – przedtem reagowała wyłącznie na gwizdanie. Życzymy domowi tymczasowemu wytrwałości, bo jeszcze wiele pracy przed nim, a Sepii silnej woli i szybkiego powrotu do zdrowia. No, i żeby kot mógł wrócić na kolana swojej pani!

    09.09.2010
    Sepia trafiła pod opiekę Fundacji w kwietniu 2009 roku. Jej dotychczasowy dom nie chciał się nią dłużej opiekować z uwagi na alergię. Wyraz jej psiego pyska poruszył wszystkich, wyglądała jak zatroskany, zbolały pies, z syndromem bólu głowy lub światłowstrętu. Dzięki wolontariuszom Fundacji trafiła do kliniki w celu przeprowadzenia kompleksowych badań. Podejrzenie alergii nie sprawdziło się, a to, co dolegało Sepii, okazało się zapaleniem fafli, ponieważ zbyt duża ilość skóry po wewnętrznej ich stronie stała się przyczyną gromadzenia resztek jedzenia i śliny, tworząc ciągły stan zapalny. Drapanie natomiast wynikało z obecności polipa w uchu, który z pewnością ją drażnił i mógł wywoływać ból. Sepia poza podstawową diagnostyką przeszła operację plastyczną, podczas której usunięto jej nadmiar fałdów skórnych, by wyeliminować w przyszłości nawracające kłopoty. Dalej, jak wielu z naszych podopiecznych, znalazła dom, który miał być jej miejscem na ziemi. Dobry, ciepły i na stałe. Wizyta poadopcyjna, która miała miejsce 2 miesiące po adopcji Sepii, utwierdziła nas w przekonaniu, że wybór domu był trafny, a suni niczego nie brakuje. Była zadbana, odżywiona i radosna jak... bokser. Nikt z nas, w najśmielszych wyobrażeniach, nie spodziewał się okoliczności z 9 września br.

    SepiaOtrzymaliśmy anonimowy, ale alarmujący telefon, że Sepia potrzebuje naszej pomocy i konieczna jest interwencja w jej domu z powodu rażących zaniedbań, jakich dopuszczają się jej właściciele w opiece nad nią. Jeszcze tego samego dnia, dwaj wolontariusze udali się na interwencję, podczas której w trybie natychmiastowym odebrali Sepię właścicielom. To, co zastali, można nazwać tylko jednym słowem - bestialstwo. Zwierzę, które zobaczyli, było natomiast cieniem Sepii, jaką pamiętamy, jaką oddawaliśmy do nowego domu w ubiegłym roku.

    Sepia jest już bezpieczna. Po przeprowadzonej obdukcji lekarskiej i niezbędnych badaniach trafiła do wspaniałego domu tymczasowego naszych śląskich wolontariuszy. Mamy nadzieję, że w tym swoistym ?sanatorium? fizycznie szybko dojdzie do siebie. Na szczęście nie zmienił się nic a nic jej bokserski temperament. Jest radosna, pogodna i bardzo towarzyska. Nie czuje się zagubiona, za nikim i niczym nie tęskni. Z racji tego, co przeszła, możemy się tylko cieszyć, że psychicznie jest w tak dobrej kondycji.

    W najbliższym czasie Fundacja podejmie stosowne kroki prawne wobec osób, które dopuściły się tak rażących zaniedbań i bestialstwa wobec Sepii, łamiąc elementarne zapisy ustawy o ochronie zwierząt. Mamy nadzieję, że osoby te nie pozostaną bezkarne i poniosą konsekwencje współmierne do cierpienia Sepii, by jednocześnie stało się to ostrzeżeniem dla innych i skłoniło do refleksji w zakresie właściwej opieki nad zwierzętami.

    SepiaTymczasem chcielibyśmy znaleźć Sepii mądrych i odpowiedzialnych opiekunów, którzy zechcą dać jej ciepły dom i miłość. Sepia nie straciła zaufania do ludzi, czeka zatem na kogoś, kto będzie potrafił je podtrzymać.

    Pomóż nam sprawić, aby Sepia ponownie uwierzyła w ludzkie dobro i mogła spokojnie wrócić do zdrowia psychicznego i fizycznego.

    Prosimy o przelew pieniędzy na konto fundacji z dopiskiem "SEPIA"

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Adres: Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=9|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Dolnośląskie

    wiek: ok. 5 lat

    29.09.2013
    Od Pani Setiego otrzymaliśmy dziś bardzo smutną wiadomość. Seti odszedł dziś nad ranem za Tęczowy Most... Pani Lidia była przy nim cały czas... Ogromnie nam przykro, żegnaj Seti...

    12.01.2013
    Seti pojechał do swojego nowego domu i wieczór upłynąl mu już w towarzystwie nowego Pana przed telewizorem :-) Oglądali skoki narciarskie :-) Powodzenia!

    Dziękujemy Pani Magdalenie S. za Wirtualną Adopcję i pomoc dla Setiego.

    12.12.2012
    Seti wychodzi coraz bardziej ze stanu wyniszczenia. Zaczyna przybierać na wadze, wytarte miejsca porastają sierścią. Razem z powolnym przybieraniu na wadze coraz bardziej z Setnego wychodzi też jego rzeczywisty wiek, to młody psiak, ma około 3 lata. Niedługo będzie mógł chyba przejść z karmy weterynaryjnej na dobrą, ale już normalną. Na początku stycznia kastracja, usunięcie niegroźnej wg weta wiszącej narośli i sprawdzenie poziomu hormonów tarczycowych.
    Seti to przekochany i przełagodny pies, o bardzo delikatnej psychice, pies zapatrzony niesamowicie w człowieka, pilnujący by być ciągle przy nim. Może iść śmiało do domu z dziećmi, do starszej osoby, do domu z innymi psami. Nie był sprawdzany na koty, ale patrząc na jego stosunek do otoczenia, łagodność i pewną nieśmiałość, nie sądzimy by nie zaakceptował kota. Jest bokserem bardzo spokojnym i taki sam dom - spokojny i zrównoważony, z ciągłą, albo niemalże ciągłą obecnością człowieka - byłby dla tego ślicznego psiaka idealnym. 

    12.11.2012
    W galerii prezentujemy nowe zdjęcia Setiego. Jest z niego jeszcze chudzinka i smutek ma w oczach, ale coraz bardziej otwiera sie na ludzi, na człowieka i na psiaki, które towarzyszą mu w Domu Tymczasowym. Jest bardzo sympatyczny, przymilny, domaga się pieszczot i uwagi cały czas.
    Do pełni szczęścia brakuje tylko domu na zawsze...

    16.10.2012
    Seti odzyskuje dobry nastrój, ale nie przybiera na wadze. Będzie teraz karmiony specjalistyczną karmą - mamy nadzieję na poprawę wagi.
    Mamy już wyniki badań tarczycowych, bokser ma dużą niedoczynność, przyjmuje już lek.
    Seti lubi przysmaki i wie jak o nie skutecznie poprosić. Ładnie wykonuje polecenia "siad" i "podaj łapę". Boksera wolontariuszki powitał jak starego kolegę, w głowie miał figle - nie agresję.
    Komu poda łapę na całe życie ? Kto podaruje mu kawałek miejsca w domu i w sercu ?

    02.10.2012
    Seti przyjechał wczoraj do hoteliku i stał się naszym podopiecznym.
    Seti ma okolo 5 lat, jest niesamowicie wychudzony (zdjęcia tego nie oddają) , ma zmiany skórne na uszach i na łapach, na tylnej łapie duży miękki guz, będzie usunięty przy kastracji. Stare małe blizny na bokach, na łapach wytarcia. Nie miał chyba ostatnio łatwego życia. Charakter.... cudowny. Dostał do kojca kołdrę, dostaje jeść kilka razy dziennie. Apetyt oczywiście wilczy. Rano w kojcu było czyściutko, wszystko wyniósl na zewnątrz. Seti został zachipowany, odpchlony i pobrano materiały do badań. Wyniki krwi, o dziwo, dobre. Skórne wyłysienia zostały zbadane - pasożytów i grzybów brak, jak przez dwa tygodnie nie będzie zmiany na lepsze, konieczne będzie sprawdzenie hormonów tarczycowych. W uszach okropne bagienko, pozwolił sobie je pięknie wyczyścić, w stresie wargę sobie przegryzł podczas czyszczenia, ale nawet nie drgnął, nie wyrywał się. Cudownie łagodny paskud ...
    Nie jest dużym bokserem, waży niecałe 22 kg, powinien o 10 kg więcej.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=520|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Dolnośląskie

    wiek: ok. 5 lat

    29.09.2013
    Od Pani Setiego otrzymaliśmy dziś bardzo smutną wiadomość. Seti odszedł dziś nad ranem za Tęczowy Most... Pani Lidia była przy nim cały czas... Ogromnie nam przykro, żegnaj Seti...

    12.01.2013
    Seti pojechał do swojego nowego domu i wieczór upłynąl mu już w towarzystwie nowego Pana przed telewizorem :-) Oglądali skoki narciarskie :-) Powodzenia!

    Dziękujemy Pani Magdalenie S. za Wirtualną Adopcję i pomoc dla Setiego.

    12.12.2012
    Seti wychodzi coraz bardziej ze stanu wyniszczenia. Zaczyna przybierać na wadze, wytarte miejsca porastają sierścią. Razem z powolnym przybieraniu na wadze coraz bardziej z Setnego wychodzi też jego rzeczywisty wiek, to młody psiak, ma około 3 lata. Niedługo będzie mógł chyba przejść z karmy weterynaryjnej na dobrą, ale już normalną. Na początku stycznia kastracja, usunięcie niegroźnej wg weta wiszącej narośli i sprawdzenie poziomu hormonów tarczycowych.
    Seti to przekochany i przełagodny pies, o bardzo delikatnej psychice, pies zapatrzony niesamowicie w człowieka, pilnujący by być ciągle przy nim. Może iść śmiało do domu z dziećmi, do starszej osoby, do domu z innymi psami. Nie był sprawdzany na koty, ale patrząc na jego stosunek do otoczenia, łagodność i pewną nieśmiałość, nie sądzimy by nie zaakceptował kota. Jest bokserem bardzo spokojnym i taki sam dom - spokojny i zrównoważony, z ciągłą, albo niemalże ciągłą obecnością człowieka - byłby dla tego ślicznego psiaka idealnym. 

    12.11.2012
    W galerii prezentujemy nowe zdjęcia Setiego. Jest z niego jeszcze chudzinka i smutek ma w oczach, ale coraz bardziej otwiera sie na ludzi, na człowieka i na psiaki, które towarzyszą mu w Domu Tymczasowym. Jest bardzo sympatyczny, przymilny, domaga się pieszczot i uwagi cały czas.
    Do pełni szczęścia brakuje tylko domu na zawsze...

    16.10.2012
    Seti odzyskuje dobry nastrój, ale nie przybiera na wadze. Będzie teraz karmiony specjalistyczną karmą - mamy nadzieję na poprawę wagi.
    Mamy już wyniki badań tarczycowych, bokser ma dużą niedoczynność, przyjmuje już lek.
    Seti lubi przysmaki i wie jak o nie skutecznie poprosić. Ładnie wykonuje polecenia "siad" i "podaj łapę". Boksera wolontariuszki powitał jak starego kolegę, w głowie miał figle - nie agresję.
    Komu poda łapę na całe życie ? Kto podaruje mu kawałek miejsca w domu i w sercu ?

    02.10.2012
    Seti przyjechał wczoraj do hoteliku i stał się naszym podopiecznym.
    Seti ma okolo 5 lat, jest niesamowicie wychudzony (zdjęcia tego nie oddają) , ma zmiany skórne na uszach i na łapach, na tylnej łapie duży miękki guz, będzie usunięty przy kastracji. Stare małe blizny na bokach, na łapach wytarcia. Nie miał chyba ostatnio łatwego życia. Charakter.... cudowny. Dostał do kojca kołdrę, dostaje jeść kilka razy dziennie. Apetyt oczywiście wilczy. Rano w kojcu było czyściutko, wszystko wyniósl na zewnątrz. Seti został zachipowany, odpchlony i pobrano materiały do badań. Wyniki krwi, o dziwo, dobre. Skórne wyłysienia zostały zbadane - pasożytów i grzybów brak, jak przez dwa tygodnie nie będzie zmiany na lepsze, konieczne będzie sprawdzenie hormonów tarczycowych. W uszach okropne bagienko, pozwolił sobie je pięknie wyczyścić, w stresie wargę sobie przegryzł podczas czyszczenia, ale nawet nie drgnął, nie wyrywał się. Cudownie łagodny paskud ...
    Nie jest dużym bokserem, waży niecałe 22 kg, powinien o 10 kg więcej.

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=520|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Sniezek09.04.2008
    Śnieżek przeszedł za Tęczowy Most... Biegaj szczęśliwy...

    Śnieżek [*][*][*]

    05.03.2008
    Śnieżek powoli wraca do zdrowia i przybiera na wadze. Leczenie i powrót do pełnej formy to jeszcze kilka tygodni, ale już teraz widać jaki to piękny pies.

    20.02.2008
    Wczoraj Śnieżek był w klinice na przeglądzie ogólnym i pobraniu krwi. Oprócz ogólnego zagłodzenia i wyczerpania okazało, ze ktoś do niego strzelał. Weterynarz namacalnie wyczuła śrut. Miejsce, z którego śrut wyciągała ... Ech śrut był w jadrach ... Śnieżek dostał już bezpieczeństwo, ciepło, jedzenie i przytulanie. Od dwóch dni ma tego pod dostatkiem. Niestety opieka lekarska i stworzenie mu optymalnych warunków powrotu do zdrowia kosztuje. Teraz Śnieżek czeka na każdy grosik... Pieniądze można przekazywać na bezpośrednie konto Fundacji z dopiskiem na przelewie "Śnieżek"

    19.02.2008
    Historia Śnieżka, młodego ok. 2 letniego boksera, to historia, którą grubymi nićmi napisał los. To jeden z tych szczęściarzy, dla którego napisany scenariusz przewidywał TO miejsce i TEGO człowieka. Sami przeczytajcie, jak blisko był już hycel..(relacja wolontariuszki): Człowiek nie zna dnia i godziny - wczoraj Struna zameldował, ze kolo jego pracy błąka się pies - zanim zainteresował się sprawa został wezwany hycel (na szczęście udało się go odwołać). Biedny Struna zajął się angażując w to połowę pracowników zakładu ganianiem po okolicznych polach za psem, który pewnie tyle razy dostawał od ludzi kamieniami, że bał się strasznie - ale udało się. Co prawda niknął im z oczu - bo to Białas (a wczoraj kurcze był chyba jedyny dzień, w którym okolice Warszawy pokryte były całkiem sporym białym kożuszkiem). "Na szczęście" po śladach krwi jakoś udawało się zauważyć, w którą stronę pobiegł. Po dłuższym czasie, przemoczonemu Strunie udało się złapać psa. Pies wygląda tragicznie - szkielecik kompletny - wszystkie kostki na wierzchu, mnóstwo na szczęście powierzchownych ran (chyba od ugryzień, może od kamieni właśnie), przemarznięty - no obraz nędzy i rozpaczy.
    Nie było co z nim zrobić, bo strach czy będziemy w stanie zapłacić za kolejny hotel. W związku z tym, że Struna i tak podpadł w pracy akcją biegania po polach - pojechałyśmy  po biedaka i zawiozłyśmy do Dharmy.
    Niuniek okazał się być strasznie przymilnym psem, pokochał Dharmę od pierwszego wejrzenia. Rozdawał buziaki nam i dzieciakom. Jak się go doprowadzi do ładu będzie pięknym psem. Córcia Bugsikowej nadała mu imię Śnieżek - może przyniesie mu szczęście.
    Tak wiec mamy kolejnego podopiecznego, a Dharma stres czy utrzymamy cala gromadkę. POMOCY!!!"

  • Soni

    02.11.2010
    25 października zobaczyliśmy światełko w tunelu, kiedy po badaniach okazało się, że wyniki osiągnęły normę. Po tak długim i ciężkim okresie balansowania Sonii na krawędzi życia, wpadliśmy w zbiorową euforię. Wiedzieliśmy, że droga do pełnego wyzdrowienia będzie długa, ale wierzyliśmy, że Sonii się uda. Niestety…
    Załamanie siły i zdrowia nastąpiło w ostatnim dniu października. Guz na udzie się rozpadł i rozlał, a skóra rozeszła. Sonia przestała wstawać i jeść. Była to granica naszej walki o jej lepsze życie, dyktowana rozsądkiem i opinią lekarza prowadzącego. 2 listopada podjęliśmy najtrudniejszą decyzję. O eutanazji.

    Dziękujemy wszystkim osobom, które wspierały Sonię finansowo. Miała dzięki temu dobrych kilka ostatnich tygodni, z fachową opieką lekarską i pełną miską wartościowego jedzenia. Dziękujemy również Hani, poznańskiej wolontariuszce Fundacji oraz Pani Wandzie prowadzącej przytulisko w Przyborówku za serce, troskę i ludzkie ciepło, dzięki którym Sonia, nie była niczyja. Była nasza.

    Sonia [*][*][*]

    26.10.2010
    Przytulisko – jak sama nazwa wskazuje, to miejsce, w którym może przytulić się każdy zbłąkany pies czy kot. Takie przytulisko może uratować życie, czego przykładem jest nasza fundacyjna podopieczna Sonia. Nie rokowała dobrze. Wręcz przeciwnie – była psem, który po kilkunastodniowym pobycie w klinice został zakwalifikowany do eutanazji. Tymczasem pomoc Fundacji, wolontariuszy i jednej z Dobrych Dusz, która właśnie takie przytulisko dla zwierząt prowadzi spowodowały, że Sonia otrzymała szansę na dalsze życie. Otoczona opieką, z kontynuacją leczenia (opatrzona rana, włączona chemioterapia), zaczyna powoli wracać do zdrowia. W przytulisku pod Poznaniem, jak w hotelu, ma do dyspozycji swój własny pokoik, w pogodne dni wychodzi na spacery na łąkę, a każdego dnia oprócz obowiązkowych lekarstw i posiłków ze specjalistyczną karmą, otrzymuje solidną porcję tulenia i miłości. I to jest to, co boksery lubią najbardziej! Dzisiaj już możemy się cieszyć, że Sonia przybiera na wadze, wyniki morfologii po mozolnym odbijaniu się od dna, nareszcie w normie, widoczna jest poprawa z guzem pachwinowym. Guz na biodrze pozostaje co prawda bez zmian, ale opuchlizny wokół niego już nie widać, co z pewnością usprawni krążenie w całej kończynie. I chociaż przed suczką jeszcze długa droga do pełnego zdrowia, dzisiaj wiemy, że nie zabraknie jej ani opieki, ani miłości, ani miejsca w przytulisku. No, chyba, że w międzyczasie znajdzie się dla niej nowy dom – wtedy z przyjemnością miejsce w pokoiku zamieni na kanapę w salonie.

    Dziękujemy pięknie Dobrej Duszy – Pani Wandzie, dzięki której Sonia jest bezpieczna i dostała kolejną szansę na nowe życie.
    Dziękujemy wszystkim, którzy wspierają finansowo pobyt Sonii pod opieką Fundacji, byśmy nadal mogli walczyć o jej zdrowie i pogodne, bokserze życie.

    11.09.2010
    Historia Sonii dla Fundacji rozpoczęła się w sobotę 9 września, kiedy to dowiedzieliśmy się o jej istnieniu i konieczności pilnej pomocy. Sonia przez ostatnie lata błąkała się przy stacji benzynowej w Kole. Była dokarmiana przez pracowników, którzy na noce dawali jej schronienie w budynku. Niestety, jakiś czas temu zmieniła się obsada, a różni ludzie oznaczają różną wrażliwość, także na los zwierząt. Obecność suni i konieczność pomocy dla niej nie została nigdzie zgłoszona, nikt nie próbował zainteresować jej losem nawet najbliższego przytuliska.
    Sonia, w stanie, w jakim jest, dostała szansę dopiero 9 września, dzięki rodzinie z Koła, która w tym dniu adoptowała od nas fundacyjną Bryzę. Zdjęcia, choć niewyraźne, nie pozwoliły nam czekać ani chwili. Jeszcze tego samego dnia, z pomocą wielu osób, Sonia trafiła do kliniki w Poznaniu.

    SoniaJej leczenie będzie długie i kosztowne. Otwarte rany, jedna na udzie, druga w pachwinie, to rozpadający się guz/narośl, ropiejący, zainfekowany i krwawiący. Grupa lekarzy zgodnie mówi, że czegoś takiego w swej praktyce jeszcze nie widziała. Czym są te koszmarne zmiany, dowiemy się dopiero po badaniu histopatologicznym, ale ono będzie możliwe, kiedy rany uda się dokładnie oczyścić, zdezynfekować i osuszyć. W tej chwili Sonia przyjmuje kroplówki, antybiotyki i leki przeciwbólowe. Badanie rentgenowskie daje pewność, że kości są nienaruszone, w badaniu USG także organy wewnętrzne nie budzą wątpliwości, nie ma w nich żadnych zmian. Patrząc na stan Sonii, jesteśmy zaskoczeni faktem, że podstawowe badania krwi i moczu są nad podziw dobre. Tym samym wiemy, że wątroba i nerki pracują prawidłowo. Na lewej przedniej łapie Sonia nie ma paluszków, natomiast łapa jest zagojona i funkcjonalna. Nie dowiemy się, co jest przyczyną ich braku, jednak najważniejsze, że brak ten nie przeszkadza Sonii w normalnym funkcjonowaniu. Istotny jest też fakt, że po 4 dniach intensywnej opieki medycznej Sonia wyraźnie się ożywiła w kontaktach z ludźmi. Mamy nadzieje, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej zarówno z jej stanem psychicznym, jak i fizycznym.

    Sonia rozpaczliwie potrzebuje domu tymczasowego. Nie chcemy, by po opuszczeniu kliniki trafiła do hotelu. Z pewnością będzie jej potrzebna troskliwa opieka i stały kontakt z człowiekiem. Bajeczna byłaby możliwość znalezienia jej domu tymczasowego w Poznaniu lub okolicy, by w razie konieczności wizyt kontrolnych Sonia była pod opieką lekarzy, którzy prowadzą jej leczenie w tej chwili. Koszty utrzymania i leczenia podopiecznych przebywających w domach tymczasowych pokrywa Fundacja, to, czego wymagamy od tymczasowych opiekunów, to ich czas i dobra opieka nad naszymi boksiami. Wierzymy, że znajdą się tacy dla Sonii.

    Wszystkich, którzy nie mogą sobie pozwolić na adopcję Sonii lub opiekę tymczasową nad nią, bardzo prosimy o wsparcie finansowe, które pozwoli nam na opłacenie kosztownego leczenia, zakup dobrej karmy dla rekonwalescentów czy w końcu opłacenie jej przyszłego pobytu w hotelu. Już dziś pięknie dziękujemy za pomoc, jaką Fundacja uzyska na rzecz Sonii.

    Przy ewentualnych wpłatach prosimy o dopisek: "Sonia".

    Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Numer konta bankowego:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=8|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Sonia

    02.11.2010
    25 października zobaczyliśmy światełko w tunelu, kiedy po badaniach okazało się, że wyniki osiągnęły normę. Po tak długim i ciężkim okresie balansowania Sonii na krawędzi życia, wpadliśmy w zbiorową euforię. Wiedzieliśmy, że droga do pełnego wyzdrowienia będzie długa, ale wierzyliśmy, że Sonii się uda. Niestety…

    Załamanie siły i zdrowia nastąpiło w ostatnim dniu października. Guz na udzie się rozpadł i rozlał, a skóra rozeszła. Sonia przestała wstawać i jeść. Była to granica naszej walki o jej lepsze życie, dyktowana rozsądkiem i opinią lekarza prowadzącego. 2 listopada podjęliśmy najtrudniejszą decyzję. O eutanazji.

    Dziękujemy wszystkim osobom, które wspierały Sonię finansowo. Miała dzięki temu dobrych kilka ostatnich tygodni, z fachową opieką lekarską i pełną miską wartościowego jedzenia. Dziękujemy również Hani, poznańskiej wolontariuszce Fundacji oraz Pani Wandzie prowadzącej przytulisko w Przyborówku za serce, troskę i ludzkie ciepło, dzięki którym Sonia, nie była niczyja. Była nasza.

    Sonia [*][*][*]

    26.10.2010
    Przytulisko – jak sama nazwa wskazuje, to miejsce, w którym może przytulić się każdy zbłąkany pies czy kot. Takie przytulisko może uratować życie, czego przykładem jest nasza fundacyjna podopieczna Sonia. Nie rokowała dobrze. Wręcz przeciwnie – była psem, który po kilkunastodniowym pobycie w klinice został zakwalifikowany do eutanazji. Tymczasem pomoc Fundacji, wolontariuszy i jednej z Dobrych Dusz, która właśnie takie przytulisko dla zwierząt prowadzi spowodowały, że Sonia otrzymała szansę na dalsze życie. Otoczona opieką, z kontynuacją leczenia (opatrzona rana, włączona chemioterapia), zaczyna powoli wracać do zdrowia. W przytulisku pod Poznaniem, jak w hotelu, ma do dyspozycji swój własny pokoik, w pogodne dni wychodzi na spacery na łąkę, a każdego dnia oprócz obowiązkowych lekarstw i posiłków ze specjalistyczną karmą, otrzymuje solidną porcję tulenia i miłości. I to jest to, co boksery lubią najbardziej! Dzisiaj już możemy się cieszyć, że Sonia przybiera na wadze, wyniki morfologii po mozolnym odbijaniu się od dna, nareszcie w normie, widoczna jest poprawa z guzem pachwinowym. Guz na biodrze pozostaje co prawda bez zmian, ale opuchlizny wokół niego już nie widać, co z pewnością usprawni krążenie w całej kończynie. I chociaż przed suczką jeszcze długa droga do pełnego zdrowia, dzisiaj wiemy, że nie zabraknie jej ani opieki, ani miłości, ani miejsca w przytulisku. No, chyba, że w międzyczasie znajdzie się dla niej nowy dom – wtedy z przyjemnością miejsce w pokoiku zamieni na kanapę w salonie.
    Dziękujemy pięknie Dobrej Duszy – Pani Wandzie, dzięki której Sonia jest bezpieczna i dostała kolejną szansę na nowe życie.
    Dziękujemy wszystkim, którzy wspierają finansowo pobyt Sonii pod opieką Fundacji, byśmy nadal mogli walczyć o jej zdrowie i pogodne, bokserze życie.

    11.09.2010
    Historia Sonii dla Fundacji rozpoczęła się w sobotę 9 września, kiedy to dowiedzieliśmy się o jej istnieniu i konieczności pilnej pomocy. Sonia przez ostatnie lata błąkała się przy stacji benzynowej w Kole. Była dokarmiana przez pracowników, którzy na noce dawali jej schronienie w budynku. Niestety, jakiś czas temu zmieniła się obsada, a różni ludzie oznaczają różną wrażliwość, także na los zwierząt. Obecność suni i konieczność pomocy dla niej nie została nigdzie zgłoszona, nikt nie próbował zainteresować jej losem nawet najbliższego przytuliska.
    Sonia, w stanie, w jakim jest, dostała szansę dopiero 9 września, dzięki rodzinie z Koła, która w tym dniu adoptowała od nas fundacyjną Bryzę. Zdjęcia, choć niewyraźne, nie pozwoliły nam czekać ani chwili. Jeszcze tego samego dnia, z pomocą wielu osób, Sonia trafiła do kliniki w Poznaniu.

    SoniaJej leczenie będzie długie i kosztowne. Otwarte rany, jedna na udzie, druga w pachwinie, to rozpadający się guz/narośl, ropiejący, zainfekowany i krwawiący. Grupa lekarzy zgodnie mówi, że czegoś takiego w swej praktyce jeszcze nie widziała. Czym są te koszmarne zmiany, dowiemy się dopiero po badaniu histopatologicznym, ale ono będzie możliwe, kiedy rany uda się dokładnie oczyścić, zdezynfekować i osuszyć. W tej chwili Sonia przyjmuje kroplówki, antybiotyki i leki przeciwbólowe. Badanie rentgenowskie daje pewność, że kości są nienaruszone, w badaniu USG także organy wewnętrzne nie budzą wątpliwości, nie ma w nich żadnych zmian. Patrząc na stan Sonii, jesteśmy zaskoczeni faktem, że podstawowe badania krwi i moczu są nad podziw dobre. Tym samym wiemy, że wątroba i nerki pracują prawidłowo. Na lewej przedniej łapie Sonia nie ma paluszków, natomiast łapa jest zagojona i funkcjonalna. Nie dowiemy się, co jest przyczyną ich braku, jednak najważniejsze, że brak ten nie przeszkadza Sonii w normalnym funkcjonowaniu. Istotny jest też fakt, że po 4 dniach intensywnej opieki medycznej Sonia wyraźnie się ożywiła w kontaktach z ludźmi. Mamy nadzieje, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej zarówno z jej stanem psychicznym, jak i fizycznym.

    Sonia rozpaczliwie potrzebuje domu tymczasowego. Nie chcemy, by po opuszczeniu kliniki trafiła do hotelu. Z pewnością będzie jej potrzebna troskliwa opieka i stały kontakt z człowiekiem. Bajeczna byłaby możliwość znalezienia jej domu tymczasowego w Poznaniu lub okolicy, by w razie konieczności wizyt kontrolnych Sonia była pod opieką lekarzy, którzy prowadzą jej leczenie w tej chwili. Koszty utrzymania i leczenia podopiecznych przebywających w domach tymczasowych pokrywa Fundacja, to, czego wymagamy od tymczasowych opiekunów, to ich czas i dobra opieka nad naszymi boksiami. Wierzymy, że znajdą się tacy dla Sonii.

    Wszystkich, którzy nie mogą sobie pozwolić na adopcję Sonii lub opiekę tymczasową nad nią, bardzo prosimy o wsparcie finansowe, które pozwoli nam na opłacenie kosztownego leczenia, zakup dobrej karmy dla rekonwalescentów czy w końcu opłacenie jej przyszłego pobytu w hotelu. Już dziś pięknie dziękujemy za pomoc, jaką Fundacja uzyska na rzecz Sonii.

    Przy ewentualnych wpłatach prosimy o dopisek: "Sonia".

    Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Numer konta bankowego:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=8|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

    

    25 października zobaczyliśmy światełko w tunelu, kiedy po badaniach okazało się, że wyniki
    osiągnęły normę. Po tak długim i ciężkim okresie balansowania Sonii na krawędzi życia,
    wpadliśmy w zbiorową euforię. Wiedzieliśmy, że droga do pełnego wyzdrowienia będzie
    długa, ale wierzyliśmy, że Sonii się uda. Niestety… Załamanie siły i zdrowia nastąpiło
    w ostatnim dniu października. Guz na udzie się rozpadł i rozlał, a skóra rozeszła. Sonia
    przestała wstawać i jeść. Była to granica naszej walki o jej lepsze życie, dyktowana
    rozsądkiem i opinią lekarza prowadzącego. 2 listopada podjęliśmy najtrudniejszą decyzję. O
    eutanazji.

    Dziękujemy wszystkim osobom, które wspierały Sonię finansowo. Miała dzięki temu dobrych
    kilka ostatnich tygodni, z fachową opieką lekarską i pełną miską wartościowego jedzenia.

    Dziękujemy również Hani, poznańskiej wolontariuszce Fundacji oraz Pani Wandzie
    prowadzącej przytulisko w Przyborówku za serce, troskę i ludzkie ciepło, dzięki którym
    Sonia, nie była niczyja. Była nasza.

    Sonia [*][*][*]

  • Śląskie
    wiek: około 7 lat
     

    09.05.2013
    Wczoraj odszedł Soniaczek. Nagle, niezapowiedzianie poszedł za Tęczowy Mostek. Zostawił swoich ukochanych ludzi i ogromny żal w ich sercach... W naszych również...

    23.01.2012
    Sony pojechał do nowego domu :-) Zamieszkał u wspaniałych ludzi, których zawojował od pierwszego spotkania :-) Gratulujemy nowym właścicielom wspaniałego psiaka i wierzymy, że Soniaczek da im mnóstwo radości! 

    30.12.2011
    Codziennie rano budzi się z nadzieją że to dziś znajdzie go kochający człowiek. Niezłomna nadzieja powoduje że Sony jest niezwykle radosnym i żywiołowym psem. To wspaniały bokser, dojrzały wiekiem kryje w sobie dziecięcą radość. Potrzebuje tylko człowieka którego z wzajemnością obdarzy uczuciem. Nim zgaśnie w nim nadzieja...a wraz z nią radość...
    Sony ma 7lat, jest dobrze zbudowanym, zdrowym psem o zniewalająco białych zębach. Bardzo lubi jeździć samochodem, może więc zostać wspaniałym towarzyszem rodzinnych wycieczek. Jest karny, posłuszny stanowi świetne towarzystwo na spacerach.
    Od października 2010roku Sony jest pod opieką Fundacji. Mieszka w hotelu, cierpliwie czekając na swoją szansę, cierpliwie wypatrując swojej rodziny.
    Sony chętnie zamieni hotel na Dom, chętnie ofiaruje swoją przyjaźń.
    Jeśli chcą Państwo pomóc Sonemu, a nie możecie zapewnić mu domu prosimy o wsparcie finansowe. Pozwoli nam to utrzymać tego wartościowego psa w dobrych warunkach, na jakie zasługuje. 

    26.10.2011
    Soniaczek wciąż czeka na swojego jedyneg człowieka w hoteliku. Psiak jest bardzo przyjazny, wesoły, taka żywa "kręcidupka. W galerii zamieszczamy jego nowe zdjęcia!

    19.03.2011
    Sony wrócił pod opiekę Fundacji. "Wspaniały dom" z persepktywy tych kilku dni brzmi jak czarny humor, którego z pewnością pies nie rozumie. W wyniku zmian jakie zaszły w życiu rodzinnym nowych opiekunów, podjęli oni decyzję o oddaniu Soniaka pod skrzydła Fundacji.

    Nasz uroczy Zębatek szuka domu - prawdziwego domu, na stałe. Nie na dzień, nie na dwa, a z pełną odpowiedzialnością na zawsze. Sony czeka na swoją szansę mając wciąż iskierki nadziei w swoich dużych, ufnych oczach.

    13.03.2011
    Soniak znalazł swoją przystań. Zamieszkał w Chorzowie i  ma wspaniałą, nową rodzinę. W takich chwilach powiedzenie "wszystko w życiu jest po coś" ma absolutny sens. Czekał, czekał i wyczekał. Powodzenia dla całej ferajny! 

    02.11.2010
    Sony w hotelu wyraźnie odżył. Powoli przybiera na wadze i staje się prawdziwym, żywiołowym bokserem. Na spacerach jest rozbrykany i radosny. Sądzimy, że 7 lat, na które oceniło go schronisko jest wiekiem na wyrost. Sony ma piękne, białe zęby, które nie noszą śladów sfatygowania. W najbliższych dniach zostanie poddany zabiegowi kastracji, po którym będzie dochodził do siebie pod okiem Asi, hotelowej opiekunki, którą darzy wyjątkowym bo wylewnym, bokserzy uczuciem.

    19.10.2010
    Sony nie mógł dłużej czekać na adopcję ze schroniska. Stracił znacznie na wadze i zrobił się osowiałym sucharkiem. 2 października trafił pod opiekę Fundacji i mieszka w hotelu dla zwierząt w Zabrzu. W schronisku został odrobaczony i zaszczepiony przeciwko wściekliźnie i chorobom zakaźnym. Jest pogodny i przyjaźnie nastawiony do ludzi.Sony potrzebuje w tej chwili dwóch dobrych rzeczy: dobrego odżywiania i dobrego, stałego domu, na który czekamy wraz z nim!

    19.09.2010
    Sony trafił do schroniska 3 września z interwencji. Błąkał się samotnie po ulicach. Mieszkał w boksie z kilkoma innymi psami, być może rany jakie ma na uchu i grzbiecie są wynikiem psich porachunków choć pracownicy schroniska nie wspominali o żadnym incydencie. Na prośbę odwiedzającej go wolontariuszki został przeniesiony do indywidualnego, wewnętrznego boksu. Sony źle znosi pobyt w schronisku, bardzo szybko traci na wadze, ma krwawą biegunkę i staje się coraz bardziej osowiały. Sony pilnie potrzebuje domu stałego lub tymczasowego! Sony to filigranowej budowy, starszy Pan, który na spacerach jest nader stateczny. To przyjazny wobec ludzi, typowy towarzyski boksio. Czy ktoś da mu szansę na dobry i troskliwy dom?

    Będziemy wdzięczni za wsparcie finansowe, które umożliwi nam pokrycie kosztów pobytu Soniaka w hotelu. Każdy dzień to koszt 20 zł, a Sony jest w tej chwili jednym z 31 podopiecznych Fundacji. Każda forma pomocy jest nieoceniona!

     

    Wpłaty z dopiskiem „hotel dla Soniaka”, prosimy kierować na konto:

    Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=14|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|displayname=0|displaydetail=0|displaydownload=0|displaydescription=0|displayimgrating=0|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Sophia

    06.11.2011
    Sophia odeszła za Tęczowy Most... Do końca byli przy niej jej właściele... Bardzo nam przykro... 

    28.04.2010
    13 kwietnia minęło równo 10 miesięcy od kiedy Sophia trafiła pod pełne miłości skrzydła domu tymczasowego u Basi. To również dzień wyprowadzki! Tak, tak, tak - Sophia ma nowy dom. Dom, który kibicował Sofce od dawna, ale nie mógł jej długo adoptować. Jednak marzenia się spełniają i Sofka ma już swoich własnych Ludzi!

    Powodzenia Babulko!

    04.11.2009
    Za parę dni minie 5 miesiecy jak Sofka mieszka w domu tymczasowym u Basi. Basia Sophię kocha bardzo mocno - tak samo mocno pragnie dla niej kochającego domu...

    13.08.2009
    Dzisiaj mija 2 miesiące odkąd Sofka opuściła schron i zamieszkała w domu tymczasowym. Dochodzi do siebie po zabiegu. Wyleguje się na materacu, wypoczywa na hamaku, spedza czas nad wodą. Czegoś jej brakuje?

    TAK - własnego człowieka...

    06.08.2009
    Właśnie wróciłyśmy od weterynarza. Weterynarz stwierdziła, że dzisiaj krwiak wygląda zdecydowanie lepiej i jest mniejszy. Sofijka czuje się normalnie czyli w normalnym ciągłym ruchu. Nie wygląda na psa, którego coś boli lub coś dolega. Ciągle muszę ją powstrzymywać od tych szatańskich szaleństw. Sofka ma problemy z krzepliwością krwi. Dostała na to zastrzyk, a z krwiaka miała po prostu spuszczoną krew. W domu dalej okładamy lodem i smarujemy żelem. Myślę, ze teraz z dnia na dzień powinno być już coraz lepiej.
    Sofia i ja wszystkim pięknie dziękujemy za wsparcie.

    05.08.2009
    Dziś Sohia miała operację. Po zabiegu była bardzo słaba - w samochodzie głowę i przednie łapki trzymała na moich kolanach, a dupke na siedzeniu obok i tak spała.
    Podczas zabiegu lekarze stwierdzili, ze nie ma powodu do usuwania całej listwy i wycieli tylko torbiel,wiec lepiej dla Sofii, bo szew jest mały, ale niestety zrobił sie ogromny krwiak- kilkakrotnie wiekszy niz ta torbiel.
    Zdjełam juz opatrunek i teraz okładam to lodem, a na noc żel "Aescin" i jutro znów do weta na usunięcie krwiaka.
    Sofka oczywiscie spi.
    Wyniki histopatologiczne za 4 tygodnie.

    Trzymaj się Sophijko, a dla Ciebie Basiu ogromne podziękowania!

    26.06.2009
    Sofia ma się względnie dobrze. Wyniki badań wsyzły dobre, oprócz tego, że ma lamblie. Niestety to kolejne koszty leczenia... Sofia zdała ostatnio też egzamin na tolerancje do dzieci. Zdała go na 6!
    A teraz czeka na kochający dom...

    13.06.2009
    Od wczoraj Sophia jest pod opieką Fundacji. Czemu? Oto odpowiedź: Nie mogłam jej zostawić w schronie... Zabrałam ją do siebie do domu tymczasowego. Teqil nie jest zadowolony, ale nie mam wątpliwości, że to dobra decyzja, bo to był ostatni dzwonek... Byłyśmy u weta. Sofia waży 16 kg. Kolejny sucharek! W uszach ma drożdżaka czyli drożdżycowe zapalenie kanalików, przy sutku ma prawdopodobnie torbiel, który jest do usunięcia, ale póki co ten zabieg musimy odłożyć, że względu na jej stan i niedawną sterylizacje. Badania zrobimy za parę dni. W prawym oczku ma zaćmę i niestety nie widzi na to oczko. Nie stać nas na kolejną sierotkę, wiec będzie mieszkała u mnie i tym sposobem unikniemy kosztów hotelowania, ale kosztów leczenia nie unikniemy... Bardzo prosimy o wsparcie Sofijki.

    Sophia naprawdę nie mogła dłużej zostać w schronisku. Zdjęcia mówią samo za siebie. Teraz ponownie stajemy przed Państwem i prosimy o pomoc finansową, by Sophia wróciła do normalnego stanu zdrowia. Teraz ma szansę. Tylko dzięki Państwu możemy sprawić, by ją wykorzystała...

    04.06.2009
    Sophia to starsza suczka.Obecnie przebywa w schronisku. Bardzo czysta, nie załatwia się w swoim boksie - trzeba ją wyprowadzać. Jest łagodna, bardzo fajna i niekłopotliwa. Sophia jest po już po kwarantannie. Została złapana w Gliwicach-Żernikach. Biegała po skrzyżowaniu. Pani ze sklepu spożywczego, która ją zauważyła, złapała sunie i dla jej bezpieczeństwa przywiązała do barierki do momentu przyjazdu schroniska. Sofia jest filigranową dziewczynką. Bardzo łagodna dla ludzi i dla zwierząt. Toleruje psy i suki - tak przynajmniej zachowuje się w schronisku.

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem SOPHIA)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=88|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Sunia18.09.2008
    Dzisiejszej nocy Sunia odeszła za Tęczowy Most...

    11.09.2008
    Sunia trafiła do schroniska we wtorek, 9 września. Została znaleziona błąkająca się po mieście i przywieziona do schroniska. Jest panią w starszym wieku, do tego schorowaną i zaniedbaną. Obecnie jest na dwutygodniowej kwarantannie. Wg. informacji, którą otrzymaliśmy, została już zaszczepiona. Na listwie mlecznej na guzy.

  • Szewczyk24.02.2008
    Niedziela, spokojne popołudnie, po całym tygodniu walki o Domino, przygody ze Śnieżkiem i całej masy zawirowań z naszymi podopiecznymi. Scenariusz jak zwykle - w najmniej spodziewanym momencie sygnał gdzieś z Polski o tym, że los znów skrzywdził boksera. Tym razem znów bez wątpliwości, że krzywdziła ręka ludzka.
    Szewczyk został znaleziony na ulicy przez wolontariuszki w Starachowicach. Ogólny stan psa oceniły jako w miarę dobry. Było jednak jedno "ale" - na boku rana o długości ok 15 cm zszyta nicią prawie krawiecką i na pewno nie przez weterynarza. Z rany sączyła się i ropa i krew.
    Jest 20:50. Szewczyk jest już w klinice w Warszawie. Przeszedł wstępne badania. Dostał kołderkę, wodę i miskę z jedzeniem. Po wyczerpującym dniu, szykuje się do snu. Jutro będziemy wiedzieć coś więcej.

    Szewczyk [*][*][*]

  • Małopolskie

    28.04.2014
    Tequila odeszła za Tęczowy Most... Na spacerze przewróciła się, niestety próba reanimacji nie przyniosła skutku... Szczęście było tak blisko... Bardzo nam przykro...

    11.10.2013
    Właścicielka Tequili zmarła, sunia została sama. Jej obecna opiekunka wyjeżdża za granicę i nie ma komu powierzyć psiaka... Bardzo pilnie potrzebujemy domu dla suni, w schronisku sobie nie poradzi, przecież od zawsze mieszkała w domu... Prosimy o pomoc.

    10.06.2013
    TEQUILA PILNIE POTRZEBUJE DOMU! Jej obecna Właścicielka nie może zajmować sie sunią, jest osobą w podeszłym wieku, schrowaną, nie może nawet chodzić. Sunia to też starowinka, nie powinna trafić do schroniska. Jest bardzo grzeczna, stateczna - jak każdy boksio w jej wieku, a mimo to potrafi się bawić, biegać. Zasługuje na szansę... Prosimy o serce i nowy dom dla tej kochanej boksinki... W galerii prezentujemy nowe zdjęcia suni.

    21.05.2013
    Zostaliśmy poproszeni o znalezienie domu dla fajnej mixerki Tequili. Sunia jest zaszczepiona, odrobaczona, posiada książeczkę zdrowia. Nie jest wysterylizowana. Ma 11 lat, ale jest pogodną, łagodną suczką skłonną bez przerwy do zabaw. Bardzo lubi kąpać się w rzece.
    Jej Właścicielka jest osobą w podeszłym wieku (86 lat) i uległa wypadkowi. Złamała kość udową /jest po operacji/ i teraz jest osobą leżącą, wymagającą całodobowej opieki. W tej chwili opiekuje się Panią córka, która nie mieszka w tym samym mieszkaniu, natomiast pielęgniarka środowiskowa nie godzi się przychodzić do mieszkania jeśli w domu będzie pies. Prosimy o opiekę nad tą sunią. Wabi się Tequila. 

  • Dolnośląskie
    wiek: ok. 11 lat
    miejsce: dom tymczasowy
    kontakt: Renata 791 540 050

     

    09.08.2014
    3 lipca Tina pożegnała się z nami. Mimo naszych starań,dożywszy słusznego wieku Tina odeszła za tęczowy most.Dziękujemy opiekunkom za wspaniały dom jaki jej dały.

    15.12.2013
    Bokserka Tina nie ma szczęścia tej jesieni. Zdrowie najwyraźniej ją opuściło. 
    Najpierw okazało się że trzustka wymaga specyficznej diety, zmusiło to opiekunki do odstawienia karmy weterynaryjnej na nerki i gotowania wedle ścisłych reguł. 
    Później Tina przeszła zabieg usunięcia kilku spośród wielu guzków. Wycinki poszły na badanie histopatologiczne, wciąż czekamy na wyniki. Tina zabieg zniosła bardzo dobrze choć opiekunki zostały uraczone fochem i pewną urazą. 
    Ledwie kilka dni minęło, a z ucha Tiny wydobyła się brzydka wydzielina...Weterynarze pobrali próbki do wymazu bakteriologicznego. Tina rozpoczęła więc kolejne leczenie. 
    Tina mimo wieku i szeregu dolegliwości wygląda na zadowoloną z życia. Chętnie wychodzi na spacery i sięga po zabawki. Lubi królować w domu i odbierać należne jej pieszczoty. 
    Zapraszamy do zakupu kalendarza Fundacji Boksery w Potrzebie, gdzie można podziwiać seniorów między innymi Tinę ! 
    http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=12835399

    06.09.2013
    U Tiny pojawiły się problemy z trzustką. Niestety wymusiło to odstawienie specjalistycznej karmy na nerki, gotowanie specjalnie zbilansowanych posiłków oraz dostarczanie suplementów oraz leków. Tinę czekają też badania kontrolne. 
    Tina to radosna seniorka, niezwykle sympatyczna - dzięki państwa wsparciu możemy jej zapewnić piękną, kolorową jesień życia. Zdejmować z psich ramion troski i obciążenia zdrowotne. Prosimy nie zapominajcie o Tinie oraz innych podopiecznych Fundacji Boksery w Potrzebie.

    09.07.2013
    Otrzymaliśmy wyniki histopatologii Tiny, „badaniem stwierdzono histiocytozę z obfitym naciekiem zapalnym, złożonym głównie z neutrofili( histiocytoma).
    Jest to nowotwór niezłośliwy bez przerzutów, niestety lubi się odnawiać. 
    Suczka jest zaopatrzona w odpowiednie leki. Mocz będzie badany pod kątem odnowy bakterii. 
    Bokserka ma się bardzo dobrze. Lubi dobrze zjeść i wypoczywać... 
    Opiekunki dbają o zdrowotność Tintulki, dostaje codziennie B-glukan, vit. c, omegan complex z lecytyną, urosept . 
    Miła i sympatyczna dla otoczenia, dzięki państwa wsparciu przeżywa jesień życia pod troskliwą i prawdziwie serdeczną opieką. Prosimy o dalsze wspieranie sympatycznej suczki. 
    Zapraszamy do udziału w akcji Ledwo Dycha.

    23.03.2013
    Tina przeszła zabieg - lifting powieki. Wbrew pozorom nie dla urody, lecz po rozpoznaniu klinicznym "entropium górnej lewej powieki, licznych włosów drażniących rogówkę" zabieg uniesienia powieki ma dać długotrwały efekt zapobiegający drażnieniu, a co za tym idzie bolesnemu zapaleniu rogówki. 
    Przy okazji Tina miała robione także badania krwi. Kreatynina i mocznik nie są prawidłowe, nie jest to jednak stan alarmujący. Tinie podano kroplówkę. 
    Tina bardzo szybko odzyskała dobry humor i ochotę na zabawy. To bardzo radosna i wciąż pełna energii seniorka. 
    Prosimy państwa o wsparcie Fundacji w utrzymaniu tej wspaniałej bokserki, Tina wymaga specjalistycznej karmy, częstszych wizyt kontrolnych u weterynarza nierzadko kroplówki wspomagającej pracę działanie nerki.

    16.01.2013
    Tina przeszła skomasowany zabieg operacyjny.
    Gdy opiekunki zgłosiły się z Tiną na zabieg usunięcia guzków z powieki, weterynarze wykonali dodatkowe USG, po którym zgodnie orzekli, że trzeba zrobić zabieg sterylizacji i wyciąć guzy.
    Powodem dodatkowego USG był zaobserwowany dzień wcześniej duży wyciek z pochwy. Stwierdzono dwie torbiele, które w przyszłości zaowocowałyby ropomaciczem.
    Tina zaopatrzona w leki dla oka oraz kroplówki, odzyskuje siły w domu tymczasowym.
    Po kroplówkach badania krwi dały dobre wyniki - mocznik kreatynina są w normie.
    Prosimy państwa o wsparcie 1% podatku. Dzięki ludziom o dobrych sercach możemy pomagać bokserom. 

    20.11.2012
    Tina przeszła ponowne badania, wyniki nie były najlepsze suczka musiała dostać kroplówki. Ponieważ po wykonaniu poprzedniego usg w niedużej przychodni pojawiły się wątpliwości, aby je rozwiać suczka miała powtórzone badania w klinikach. Wynik cytujemy: ''podejrzenie wrodzonej dysplazji nerki lewej; narząd pomniejszony o zatartej i chaotycznej strukturze. Wielkośc nerki wynosi 3,6/2,2cm. wg. badania nie wychwycono mierzalnych przepływów naczyniowych w narządzie". W potocznym rozumieniu nerka Tiny jest wielkości kociej nerki. Druga mieści się w granicach normy. Tina będzie "płukana" aby ustabilizować organizm i zdecydować o dalszym postępowaniu.
    Bokserka niby seniorka, spaceruje powolutku, nóżka za nóżką...chyba, że nagle zapomni o tym i dokazuje jak szczenię Smile
    Prosimy o wsparcie w utrzymaniu i leczeniu tej pięknej bokserki. Sprawmy aby jesień życia była słoneczna i radosna!

    27.09.2012
    Tina mimo wieku doskonale odnalazła się w nowym środowisku, z koleżanką bokserką w pokoju dzieli dom.
    Na spacerkach chodzi spokojnie i trzyma się blisko opiekunek...czasem coś ją mocno zainteresuje i odchodzi na bok, nie próbuje uciekać!
    Na smyczy chodzi ładnie, ale widać, że nie jest do tego przyzwyczajona i ze zdziwieniem zerka na ten sznurek ciągnący się za nią.
    Opiekunki zauważyły także, że Tina boi się samochodów i motorów wydających głośne hałasy i dlatego trzeba pamiętać, żeby przy ulicy trzymać ją krótko na smyczy. Na mijające psy reaguje raczej przyjaźnie albo obojętnie.
    W domu Tina jak przystało na damę w pewnym wieku, jest mało aktywna.
    W stosunku do dzieci nie wykazuje niechęci i pozwala się głaskać, podobnie jest z dorosłymi.
    Tina przeszła pierwsze badania, ponieważ wyniki mocznika i kreatyniny są mocno przekroczone suczka będzie dostawała specjalistyczną karmę. Ma też kilka pomniejszych guzków, na listwach mlecznych oraz w okolicy odbytu. W odpowiednim czasie będzie przeprowadzona biopsja i podjęta decyzja o operacyjnym usunięciu takowych.
    Zapraszamy do adopcji wirtualnej. Tina codziennie udowadnia iż jest warta każdego gestu dobrej woli!

    15.09.2012
    Tina przeszła pod naszą opiekę i zamieszkała w domu tymczasowym we Wrocławiu. Całą drogę zachowywała się wzorowo, jak na boksia przystało zwinęła się w boksiowy rulonik i poszła spać... oczywiście nie zabrakło chrapania i chrumkania. Na miejscu została bardzo żywiołowo i przyjaźnie przyjęta przez sunię rezydentkę. W galerii zamieszczamy nowe zdjęcia uśmiechniętej Tiny.

    09.09.2012
    Bokserka Tina była pod opieką starszej, samotnej osoby, która ze względu na wiek i stan zdrowia przebywa obecnie w domu opieki. Pies został sam pozbawiony opiekuna. Przygarnęli ją ludzie o dobrym sercu - jednak nie mogą oni na stałe zajmować się bokserką. Sytuacja jest trudna i potrzebne jest pilne rozwiązanie.

    Tina to pogodna bokserka w wieku ok 10 lat. Suczka ma bardzo przyjazne usposobienie zarówno dla osób znajomych jak i obcych. Jest bardzo energiczna i skora do zabawy mimo wieku. Z wiedzy jaką dysponujemy pies jest w dobrym stanie zdrowia, wymaga jedynie zabiegów pielęgnacyjnych (obcięcie pazurów).

    Bardzo prosimy o pomoc w znalezieniu opiekuna dla Tiny lub choć domu tymczasowego.

     

     

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=506|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Tina

    27.02.2012
    Tina odeszła za Tęczowy Most... Sunia zmagała się z chorobą... Bardzo współczujemy właścicielom, dziękujemy im jednocześnie za serce okazane suni w potrzebie, za miłość, którą obdarzali Tinę przez ten czas, gdy u nich mieszkała... Dziękujemy... Tinuś, biegaj szczęśliwa za TM...

    30.03.2010
    Tina jest już w nowym domu. :)

    04.03.2010
    Tina to żółta bokserka odebrana podczas interwencji przez obornickiego TOZ. W mieszkaniu Tina siedziała przywiązana do fotel, bo jak zeznał jej opiekun - gryzła kable. Miała ogromne problemy jelitowe - biegunki naprzemiennie z zaparciami. Najbardziej prawdopodobną przyczyną dolegliwości jest oczywiście dieta - co wpadło, np. gnaty, a jak nic nie wpadło to nic nie było. Człowiek chciał ją oddać do schroniska, ale był tam pod nieobecność Inspektorki, która go odwiedzała i boksi nie przyjęto. Tina ma ok. 6 lat. Jest łagodna i przyjazna do ludzi, bardzo lubi dzieci. Z innymi psami/suniami bywa różnie.


    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=99|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • wiek: około 6 lat

    27.10.2011
    Toro odszedł za Tęczowy Most... Nasza iskierka, nasz wspaniały Toro, fundacyjna ikona, psiak o oczach czarnych jak węgiel i wyjątkowym spojrzeniu... Toro borykał się od dłuższego czasu z dotkliwą chorobą... Wczoraj nerki odmówiły dalszej współpracy, pomimo usilnych starań lekarzy, nie udało się... Było już bardzo źle... Śpij spokojnie Torciku...

    25.09.2009
    23 września był dniem wielkim. Wielkim i długo wyczekiwanym. Toro wyruszył w świat. Niedaleko, raptem 50 km od Warszawy, a jednak całe jego dotychczasowe życie zmieniło się w 100%. Toro zamieszkał w hoteliku, gdzie za przyjaciół ma m.in. konie i kozy. Ma też jeszcze jednego przyjaciela - swojego opiekuna. Opiekuna, który dał mu szanse na nowe lepsze dni... Torciku - daj szanse swym nowym przyjaciołom! Trzymamy kciuki za twoją nową codzienność.

    Hotelikowi bardzo dziękujemy!

    15.04.2009
    Dzień za dniem upływa w stagnacji. Toro ma pełną miskę, opiekę weterynaryjną, suche, ciepłe posłanko i ludzi, którzy o nim myślą. Ludzi, którzy od wielu miesięcy starają się by Toro znalazł dom. Specyficzny dom - bardzo konkrety i z wyjątkowymi zasadami. Toro czeka...

    25.10.2008
    Toro nadal mieszka na SGGW. Nieustannie i cierpliwie czeka...

    03.10.2008
    Toro trafi do schroniska w sierpniu 2006. Od tego czasu dwukrotnie by adoptowany i oddawany z wymówką "agresywny". W schronisku zaalarmowani pracownicy informowali zainteresowanych adopcją, że pies może sprawia kłopoty. Z tego powodu Toro spędził za kratami długie miesiące. Ostatnie zdjęcia jakie dostaliśmy od wolontariuszy w styczniu 2007 przedstawiaj psa wprawdzie nieszczęśliwego, ale zdrowego. Na początku maja uzyskaliśmy jednak informację, że Toro jest w tragicznym stanie. Okazało się, że ma tak niebywałą chorobę skóry, że trudno to sobie nawet wyobrazi.
    Po pierwszych badaniach okazało się, że Toro ma nużeńca. Psiak został pod opieką doskonałych lekarzy, a my zostaliśmy z nadzieją, e wróci do zdrowia. Lekarze z kliniki twierdzili, że jesteśmy na dobrej drodze. Przy ucisku skóry nie było już ropnego wycieku. Z pobranej ponownie zeskrobiny wynikało, e nużeniec nadal jest, ale i z tym damy sobie radę.
    Dr Dembele, znakomity dermatolog, by bardzo zadowolony z postępów leczenia. Szczególnie z powodu wygranej walki z ropnym zapaleniem skóry. W tym czasie wolontariuszka opisywała Torcika tak: Toru jest niemożliwy. Gadatliwy straszliwie. Cały szpital musi wiedzie ze przyszył do niego cioteczki i że wychodzi na spacer. Roztańczony, rozskakany. Miodzio boksio. Będzie śliczniutki jak wyzdrowieje, a te jego zdjęcia początkowe ze schroniska, kiedy jeszcze by zdrowy totalnie nie oddaj jego charakteru. Wygląda na nich jak zbój, a tak naprawdę liczne okrągłe oczki ciągle się śmieją.

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Al. Stanów Zjednoczonych 32/28
    04-036 Warszawa
    Konto bankowe:
    87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 (koniecznie z dopiskiem TORO)

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=62|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Wielkopolskie

    22.10.2013
    Los bywa przewrotny i już wiele razy się o tym przekonaliśmy... Zrezygnowany Tosiu w Domu Tymczasowym powoli dochodził do siebie i zaczynał odzyskiwać wiarę w człowieka i wolę życia. Małymi kroczkami posuwał się do przodu, do tego lepszego życia. Niestety nagle nastąpiło załamanie i stan Tosia zaczął się pogarszać. Nieznaczne objawy z czasem się nasilały, pomoc weterynaryjna (choć fantastyczna) nie mogła nic zmienić. Tosiu odszedł za Tęczowy Most, w ramionach swoich Opiekunów, kochany... Bardzo nam przykro...

    21.09.2013
    Tosiu który przyszedł do Fundacji całkowicie zrezygnowany, smutny i osowiały zaczyna budzić się do życia. Wolontariusze wkładają dużo serca w opiekę nad Tosiem, ten zagościwszy w Domu Tymczasowym chętnie skorzystał z tapczanu oraz pieszczot. 
    Tosiu przeszedł wstępne badania weterynaryjne, wyniki badań krwi są dobre, w obrazie USG nie znaleziono niczego niepokojącego. 
    Zapraszamy państwa do śledzenia dalszych losów sympatycznego seniora. Gdy nowe wspomnienia zastąpią stare, psie serce zabije nowym radosnym rytmem ! 
    Jeśli chcą państwo wesprzeć Tosia oraz innych seniorów będących pod opieką Fundacji Boksery w Potrzebie zapraszamy do akcji Ledwo Dycha, lub dowolnych wpłat na konto Fundacji.

    14.09.2013
    Mamy pod opieką kolejnego starego boksera. Około 10-cio letni Tosiu trafił do schroniska niecałe dziesięć dni temu. Od początku był apatyczny, przeraźliwie smutny, absolutnie nie radzący sobie w takiej rzeczywistości, przez 3 ostatnie dni w ogóle nie wychodził ze swojej budy.Dzięki zrozumieniu trudnej sytuacji Tosia przez Panią Kierownik schroniska udało się przenieść Tosia do hotelu, tym samym boksiu stał się naszym podopiecznym. Pojechał po niego nasz Wolontariusz - Andrzej - w biurze czekał już na niego Tosiu.... nie reagujący na nic, nie chcący się podnieść, nie chcący żadnego kontaktu. Zero woli życia...., trzeba go było wynosić. Włożony na tylne siedzenie samochodu, przez 2 godziny jazdy zachowywał się jak kłoda, tylko raz odrobinę zmienił pozycję. 
    Tosiu został zabrany do gabinety weterynaryjnego, gdzie został poddany badaniom. Osłuchowo ok, wyniki badań będą już wkrótce.
    Po dotarciu do hoteliku Tosiu w kojcu położył się na posłaniu i odrobinę zrelaksował.
    W przyszłym tygodniu Tosiu zostanie zaszczepiony.
    Dla tego smutnego i zrezygnowanego psiaka pilnie potrzebny jest dom, tymczasowy, najlepiej taki na zawsze. Tylko wtedy Tosiu odzyska radość życia, taką prawdziwą...

  • 14.05.2012
    Otrzymaliśmy smutną wiadomość - Tytusik odszedł za Tęczowy Most... Z całego serca dziękujemy jego właścicielom za serce...

    07.07.2009
    Tytus zamieszkał w nowym domu - powodzenia!

    04.06.2009
    Tytus czeka na dom. Czeka i czeka. Jest psem gotowym do adopcji. Co ważne dla nowych właścicieli - uczy się szybko i skutecznie. To na prawdę wielki skarb w niedużym ciele...

    20.05.2009
    Od 16 maja Tytus mieszka już w hoteliku. Jest po zabiegu.

    16.04.2009
    Tytus od 28 marca mieszka w warszawskiej klinice. Przeszedł badania. Wyniki USG Tytusa prawie dobre. Wszystkie narządy wewnętrzne w porządku poza prostatą. Chłopak ma na niej ropień, którego pozbyć się możemy zabiegowo. Leczenie farmakologiczne z reguły nie przynosi rezultatów.

    Zabieg zostanie wykonany najwcześniej w przyszłym tygodniu (pod koniec), ponieważ rozchorował się nasz zaprzyjaźniony Pan Chirurg. Przy okazji zaglądania chłopakowi do wnętrza na 100 % upewnimy się czy jest wnętrem czy też kastratem. Na zdjęciach USG jajkuff brak.

    Tytus to już zupełnie inny pies. Zabawowy, podgryzający i przytulaśny na potęgę!

    27.03.2009
    Tytus od kilku dni błąkał się w okolicach niewielkiej miejscowości pod Wyszkowem. Przychodził na posesję, gdzie dokarmiała go Dobra Dusza - Pani Iwona. Chłopak nie dawał się jednak złapać. Udało się to wczoraj rano. Nie mógł zostać pod opieką Pani Iwony, z uwagi na psiego rezydenta.

    Tytusa zabrała do siebie na noc Druga Dobra Dusza - Agnieszka.

    "Aga ma cały zwierzyniec, w weekend wyjeżdża, dlatego też chłopak trafi dziś wieczorem pod naszą opiekę. Nie ukrywam, że to trudna sytuacja. Znowu natłok sierot i sytuacji awaryjnych, zima nadal nie chce nas pożegnać, a on w nadbużańskich łąkach? Nie mogliśmy go zostawić..."

    Tytus czekał na pomoc. Na pomoc ludzi, którzy dadzą mu szanse na nowe życie. Pobyt Tytusa pod naszymi skrzydłami, to było jedyne wyście. Nie mógł dłużej wałęsać się żebrząc o kawałek chleba...Od dziś codziennie będzie czekała na niego miska dobrego jedzenia i opieka... Dlatego i tym razem zwracamy się do Państwa o pomoc bez której jesteśmy bezsilni...

    Jak stać się opiekunem wirtualnym Tytusa

    Fundacja Boksery w Potrzebie
    Adres: 04-036 Warszawa, ul. Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
    Konto bankowe: 87 1090 1870 0000 0001 0841 2247
    koniecznie z dopiskiem "Tytus "

    GALERIA

    {phocagallery view=category|categoryid=450|limitstart=0|limitcount=0|detail=3|pluginlink=0|type=0|imageordering=3}

  • Whitetop21.04.2010
    Wczoraj, 20 kwietnia, White przegrał walkę z chorobą... Od wczoraj jest szczęśliwym Boksiem biegającym za Tęczowym Mostem... Czekaj Tam na Tych, którzy Cię kochali.

    17.11.2008
    Od wczoraj White mieszka w nowym dom. Ma też nowego kumpla Bogusia. Powodzenia!

    05.11.2008
    Wczoraj White zamieszkał w hotelu. Czeka na dom. Jest gotowy do adopcji.

    20.10.2008
    W niedziele, 19 października, White został przewieziony do kliniki.

    13.10.2008
    White jest bardzo spokojnym, przyjaznym Boksiem. W schronisku jest od czerwca i większość czasu spędził na "obserwacji", bo ma problemy z przyswajaniem jedzenia. Nie był leczony, po prostu karmiony indywidualnie.
    Jeszcze w piątek, 10 października, miał normalne fafelki. Niestety COŚ (może stan zapalny zęba?) sprawiło, że jeden z fafli bardzo się powiększył.

  • Śląskie

    08.09.2013
    Zola odeszła za Tęczowy Most... Poczyła się źle, w badaniu USG stwierdzono dużą zmianę nowotworową śledziony i krwawienia do jamy brzusznej. Dalsze leczenie nie rokowało dobrze ze względu na liczne przerzuty... Ogromnie nam przykro.... Śpij maleńka...

    02.08.2013
    Zola odwiedziła weterynarzy. Rana po sterylizacji ładnie się zagoiła. Suczka nie zdążyła jeszcze przybrać na wadze waży 23,5 kg. 
    W badaniu stwierdzono zmiany wytwórcze na małżowinie usznej lewej, w okolicy stawu skokowego lewego (przednia łapa) i ściany klatki piersiowej po lewej stronie. 
    Zmiana wytwórcza w okolicy stawu skokowego lewego (tylna łapa), miękkiej konsystencji. Nadziąślaki znacznych rozmiarów w jamie ustnej. Największy po stronie lewej, z gromadzącymi się nad nim resztkami pokarmu/włosami. 
    Zmiany wytwórcze listwy mlecznej po stronie lewej 2 ostatnie pary sutek. 
    Osłuchowo - bez zmian. Kardiomonitor - średnia częstość 100-11-/min, pojedyncze skurcze komorowe. 
    Morfologia ogólnie ok, tylko 2 czynniki ciut za niskie - Trombocyty i MCHC. 
    Zalecono odpowiednie leki oraz płukanie jamy ustnej po posiłkach. 
    Badanie kału ujawniło niestety włosogłówkę za dwa tygodnie badania kontrolne i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie zabieg chirurgiczny. 

    Zola to kochana, grzeczna suczka. prosimy państwa o wsparcie dla naszej podopiecznej.

    14.07.2013
    Zola opuściła schronisko i zamieszkała w domu tymczasowym. Została naszą nową podopieczną.
    Poniżej relacja Basi:
    "Zolka bardzo wesoła i pozytywna. Bardzo ładnie zniosła podróż samochodem. 
    Póki co w domu anioł, bardzo karna i posłuszna. Pierwszy pies, który nie chodzi za mną krok w krok, grzecznie leży na posłanku, jakby psa nie było. 
    Póki co nie atakuje "jamnika aniołka", ale aniołek ma stracha i schodzi jej z drogi, został mu uraz po Karce. 
    Na spacerkach grzeczna, nie ciągnie na smyczy i nie zwraca uwagi na inne psy. 
    Zdrowotnie średnio. Apetyt ma, wcina suche, ale jest wychudzona, brakuje jej jakieś 5 kg, może nawet więcej. Ma dużego guza na łapie, na płatku usznym i sutkach. Powinna mieć mastektomie obu listw mlecznych. 
    Zabieg sterylizacji miała 3.07 i dopiero w domu okazało się, że szwy jeszcze nie zdjęte, poza tym rana pod ropą i niestety jutro lecimy do weta."
    W galerii prezentujemy nowe zdjęcia królewny.

    26.06.2013
    Zola to około 6 letnia boksia. Jest bardzo miła i urocza, ma piękne ubarwienie - jest rudziutka z białymi znaczeniami. 
    Jest niezwykle spragniona kontaktu z człowiekiem. Bardzo całuśna i energiczna. Jest bardzo wychudzona. 
    Na tylnej lewej łapce ma torbiel, która będzie badana przez weterynarza, a na skórze 2 zgrubienia - wyglądają jak tłuszczaki. 
    Generalnie wygląda na zdrową, sutki wskazują na to, że miała szczeniaki, jest bokserką średniej wielkości. 
    Szukamy dla niej pomocy - na razie kończy jej się kwarantanna i wkrótce trafi do normalnego boksu w schronie.